Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12095 miejsce

"Drogówka" Smarzowskiego - warszawski walczyk

1 lutego na ekranach kin zadebiutowała "Drogówka" Wojciecha Smarzowskiego. Czy znany z "Wesela" i "Domu złego" schemat i nadworna obsada ponownie się sprawdziły?

Plakat promujący "Drogówkę" / Fot. Dystrybutor Już od pojawienia się pierwszych zapowiedzi "Drogówki" z niecierpliwością oczekiwałem na ten film. Wojciech Smarzowski już od czasu "Wesela" skutecznie przywraca u mnie wiarę w to, że dobre polskie kino nie umarło. Tym razem z prowincji przeniósł on akcję do Warszawy.

Film zaczyna się niewinnie. Oto mamy przedstawionych głównych bohaterów, którzy na co dzień łapią kierowców za wykroczenia i przestępstwa drogowe. Są trochę jak przysłowiowe "lemingi", których pełno w polskich korporacjach. Kiedy mają "klientów" są grzeczni i postępują z zachowaniem wszystkich procedur, czasami zdarza im się okazać ludzkie odruchy, a czasem słabości jak starszy posterunkowy Jerzy Trybus (Jacek Braciak), który swój pierwszy kieliszek wódki wyssał z piersi matki zamiast mleka. Z kolei mając przerwę załatwiają swoje sprawy lub przesiadują w tanim barze z chińszczyzną, gdzieś w odmętach centrum stolicy. Tam już bez świadków z zewnątrz mogą pogadać o przyziemnych sprawach, nierzadko używając przekleństw i tanich dowcipów.

Wieczorami piją, wracając z zabezpieczenia imprez piją, czasami na służbie również piją, nierzadko korzystają z usług prostytutek, nawet w trakcie pracy, a do tego wszystkiego korzystają ze swojej władzy i nagminnie łamią przepisy ruchu drogowego. Są jednak zgraną grupą, przyjaciółmi na śmierć i życie. Jeden z takich wieczorów kończy się śmiercią sierżanta Krzysztofa Lisowskiego (Marcin Dorociński). Jego ciało zostaje wyłowione z Wisły, a głównym podejrzanym staje się sierżant Ryszard Król (Bartłomiej Topa). Oglądając film i poznając niektóre wątki fabularne można odnieść wrażenie, że gdzieś już o tym słyszeliśmy w codziennych serwisach informacyjnych. Przy okazji Smarzowski przeniósł pomysł na fabułę, który zazwyczaj funkcjonuje w kinie amerykańskim na warunki polskie i zrobił to doskonale.

Wśród aktorów obok wymienionego Marcina Dorocińskiego, Bartłomieja Topy i Jacka Braciaka znajdziemy również Marana Dziędziela, Roberta Wabicha, Arkadiusza Jakubika i wielu innych, prawdziwych polskich aktorów. Próżno szukać tu wydmuszek jakimi karmią nas telenowele czy kolorowe seriale. Nawet role epizodyczne są świetnie zagrane i ucharakteryzowane. Muzyka jak zwykle jest tylko tam, gdzie naprawdę jest potrzebna. Całości dopełniają świetne zdjęcia. Część materiału nakręcono klasyczną kamerą, a część komórkami czy kamerami przemysłowymi.

Wszystko to tworzy wspomniany przerysowany, ale jednocześnie prawdziwy świat pędzącej i bezwzględnej Warszawy. Jedynie posterunkowa Maria Madecka i siostra starszego posterunkowego Trybusa przez chwilę przywracają wiarę w to, że w tym całym moralnym zniszczeniu jest jakaś nadzieja. Nawet niektórzy męscy bohaterowie próbują pokazać, że wcale nie są tacy bezwzględni i zepsuci.

Jeżeli miałbym opisać "Drogówkę" w jednym zdaniu, to powiedziałbym, że Smarzowski najpierw przedstawił swoich bohaterów, niewybrednym humorem przełamał lody, a następnie przeszedł do rzeczy by na koniec dać widzowi po twarzy i spuścić mu na głowę kubeł zimnej wody. Im bliżej końca, tym więcej postaci będzie dostawało nauczkę, przeżywało katharsis i zaczynało myśleć zupełnie inaczej niż dotychczas. Czy stało się tak tylko pod wpływem chwili? Czy faktycznie chcieliby się zmienić? To już widz musi sam ocenić. W końcu każde szambo ma pokrywę, wystarczy wejść po drabince i ją otworzyć. Warto się na chwilę w tym szambie Wojtka Smarzowskiego zanurzyć.

Chcesz obejrzeć wieczorem dobry film w telewizji? Sprawdź aktualny program tv

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

widziałam ten film na przedpremierze. Ciekawy obraz oraz emocje, które zostają w głowie jeszcze długo po wyjściu z kina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Film świetny, a scena z witaniem papieża i klepaniem zdrowasiek przez policjantów, którzy zabezpieczanie pielgrzymki w większości potraktowali jako świetną imprezę - piękna :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smarzowski jest moim ulubionym polskim reżyserem. Klasa i jakość. Pójdę na 120%.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.02.2013 22:54

"Drogówka" lepsza od "Róży". Bartek Topa i Marian Dziędziel - szacun.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po obejrzeniu dwóch poprzednich filmów Smarzowskiego nie trzeba mnie namawiać na kolejne. Ta recenzja sprawia jednak, że nie będę z tym zwlekał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja się dzisiaj wybieram nie ten film, jestem ciekawy, czy mi się spodoba...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wczoraj premiera, dziś recenzja na W24 :-) dzięki! :-) Filmu jeszcze nie widziałam; łatwy z pewnością nie będzie, jak to ze Smarzowskim bywa, ale zobaczyć trzeba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.