Facebook Google+ Twitter

Drogówka wychodzi zza krzaków

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-09-01 07:26

"Ofiarami" drogówki są kierowcy, którzy nieznacznie przekroczyli prędkość, a wpadli, bo funkcjonariusz z radarem czaił się za krzakiem. I to w miejscu, gdzie teoretycznie nie powinien. Bo droga szeroka, prosta, żadnej szkoły i przedszkola

fot. Dziennik Łódzki Od dziś zaczajone patrole znikną z polskich dróg. Decyzją generała Marka Bieńkowskiego, komendanta głównego policji, radiowozy mają być widoczne z daleka, a kierowcy będą wcześniej wiedzieć, gdzie stoi patrol drogówki. Funkcjonariusze polujący na zmotoryzowanych będą surowo karani.

– To dobry pomysł, który zmobilizuje obie strony: kierowców i policjantów – komentuje nadkom. Magdalena Zielińska, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi. – Pierwsi wcześniej zdejmą nogę z gazu, co na pewno wpłynie na poprawę bezpieczeństwa na drogach. A policjanci, mając świadomość, że są pod stałą obserwacją, zamiast pić kawę czy pogryzać kanapkę, będą pracować.

Komendant Bieńkowski, wprowadzając drogową rewolucję, chce osiągnąć jeszcze jeden cel: wyeliminować łapówkarstwo wśród mundurowych. Wyniki badań zleconych przez Komendę Główną Policji są zatrważające: polska drogówka przyjmuje średnio 600 łapówek w ciągu każdej doby! Najczęściej wręczają je kierowcy złapani właśnie przez ukryty w krzakach patrol.

Stoją, ale po co?


Niby drogówka w województwie łódzkim nie ma stałych posterunków, nie ma także wyznaczonych miejsc, gdzie staje z radarem. Ale kierowcy i tak doskonale wiedzą, gdzie należy przyhamować, bo można zapłacić. W Łodzi najczęściej stoją na zjeździe z wiaduktu na ul. Kopcińskiego, na al. Kościuszki, Mickiewicza, Piłsudskiego oraz trasach wylotowych z miasta: al. Włókniarzy, Jana Pawła II, Zgierskiej, Strykowskiej i Brzezińskiej. Tyle że policjantów brakuje zwykle tam, gdzie są najbardziej potrzebni.

Łodzianin Jerzy Malinowski ma wątpliwości, czy drogówka powinna się czaić na wiadukcie przy Kopcińskiego. Stoi tam znak ograniczenia prędkości, a kierowcy doskonale wiedzą, że mundurowi lubią wyskoczyć zza węgła. – Owszem, idioci jadą tam jak szaleni, mimo zwężenia jezdni i sporego ruchu. Ale są sprytni: ustawiają się na lewym, skrajnym pasie i policja nie ma szans – mówi. – Moim zdaniem, policjanci powinni zaglądać na Retkinię, Teofilów czy Złotno, na mniej uczęszczane ulice. Tam by się obłowili!

Absurdalny, jak twierdzi, mandat zapłaciła Agata Milewska, również mieszkanka Łodzi – za wjazd na niewielki parking przy cmentarzu na ul. Rzgowskiej, gdzie policja... ustawiła radiowóz.

– Widziałam, że stoi drogówka, ale zagapiłam się i nie zauważyłam znaku zakazu wjazdu. Byłam pewna, że policjant da jakiś sygnał, że źle jadę, ale nic z tego – opowiada kobieta. – Z uśmiechem wyższości wlepił mi mandat, punkty karne i jeszcze odpytał ze znajomości znaków drogowych. Nie spowodowałam zagrożenia. Oprócz mnie nie było tam ani jednego auta. To było klasyczne polowanie.

A jak jest w regionie


Podobnie jest w innych miastach regionu. W powiecie wieluńskim drogówka stoi w miejscowości Nowy Świat (na trasie Wieluń–Częstochowa), gdzie radiowóz chowa się za przydrożną kapliczką. Z kolei w powiecie kutnowskim patrole ustawiają się na krajowej dwójce: w Pomarzanach, Adamowicach i w Kutnie przy ul. Skłodowskiej. Piotrkowska policja wystawia patrole na drogach krajowych nr 1 (Cieszyn – Gdańsk) i nr 8 (Warszawa – Wrocław).

Dobrego zdania o drogówce nie ma Marek Wroński, kierowca tira z Łowicza. Uważa, że policja celowo ustawia się w określonych miejscach, bo wie, że tam złapie frajera.

– Stoi ograniczenie do 50 km, ale jezdnia jest bardzo szeroka i można pozwolić sobie na nieco szybszą jazdę bez specjalnego stresu, że coś się stanie – mówi. – Ludzie jadą szybciej, a później płacą. Z drugiej strony słusznie ustawiają się w Jamnie na trasie do Łodzi, bo widziałem tam wielu piratów drogowych.

Andrzej Szymański, zawodowy kierowca ze Zduńskiej Woli, twierdzi z kolei, że policja stoi tam, gdzie powinna. – Widać ich przy wyjeździe z miasta i słusznie, bo czasami włos się na głowie jeży, jak patrzę, co ludzie wyprawiają! Ostatnio wyprzedził mnie mężczyzna, który miał ze sto pięćdziesiąt na liczniku – opowiada. – To cud, że nie zabił siebie ani nikogo innego.

fot. Krzysztof Szymczak, Dziennik ŁódzkiMieszkańcy Sieradza i kierowcy często przejeżdżający przez to miasto na pamięć znają miejsca, gdzie mogą spotkać drogówkę. To trasy wylotowe do Wrocławia i Kalisza oraz parking w okolicach stadionu przy wyjeździe do Łodzi. – Jeżdżę często w kierunku Wrocławia i zawsze zwalniam. Kontrole są tu często, chociaż w tym miejscu nigdy wypadku nie widziałem – mówi sieradzanin Robert Machlański. – Moim zdaniem powinni stać tam, gdzie jest niebezpiecznie i łapać piratów, a nie przyzwoitych ludzi, którzy się zagapili.

Pomysł szefa polskiej policji stał się tematem dnia na internetowych forach dyskusyjnych. Opinie były skrajne. "Policja powinna być widoczna, żeby ludzie jeździli zgodnie z przepisami, a nie płacili mandaty za przekroczenie prędkości. Popieram!!! " – twierdzi ukrywający się pod pseudonimem xvq. "Oprócz informowania o radarach, należy informować złodziei, gdzie stoją patrole piesze, przemytników – gdzie stoją strażnicy graniczni, a na lotniskach – jaki kolor walizek będzie kontrolowany. Ponadto podatników – na rok do przodu – o kontroli skarbowej itp." Styles twierdzi z kolei: "Wracałem z Krynicy Morskiej i 3 radiowozy były schowane. Teraz będę woził ze sobą cyfrówkę, a każde zdjęcie wyślę do KGP".

Policja się broni


Wśród policjantów pomysł komendanta Marka Bieńkowskiego wzbudził mieszane uczucia. Warszawska drogówka na znak protestu na razie w ogóle zaprzestała kontroli, bo uważa, że widoczny radiowóz traci sens. Skoro kierowcy wiedzą, gdzie będzie kontrola, to zwolnią. Oficjalnie funkcjonariusze z naszego regionu chórem chwalą swojego szefa. Anonimowo mówią jednak zupełnie co innego.

– To jakiś absurd! Przecież kierowcy nie są idiotami i, znając miejsca naszych postojów, będą jechać zgodnie z przepisami. Aż strach pomyśleć, co się stanie, kiedy znikniemy z pola widzenia. Hulaj dusza, piekła nie ma – mówi funkcjonariusz drogówki.

Inny dodaje: – Zrobili z nas łapówkarzy i leniów, chowających się po krzakach. Ale jakoś nikt nie mówi, jak bardzo ryzykujemy, wyjeżdżając na patrol. Przecież nie wiemy, czy zatrzymujemy kierowcę, czy wariata albo gangstera. Nie mam zdania o zarządzeniu generała, jest rozkaz, to się wykona.

W Radomsku policja jest widoczna od dawna, a typuje miejsca na patrol na podstawie analiz wypadków i kolizji drogowych przeprowadzanych: co miesiąc, kwartał i co pół roku.

– Na własne potrzeby robimy też statystyki dziesięciodniowe. Dzięki temu jedziemy tam, gdzie jest najgorzej – mówi Grzegorz Leszczyński z sekcji ruchu drogowego KPP w Radomsku.

Na drodze z Radomska do Przedborza jest kilka punktów, gdzie widać radiowozy: przed Kietlinem, obok kościoła w Kietlinie, w Zakrzewie obok sklepu, w Kodrębie koło poczty oraz przed Przedborzem na ostrym zakręcie przy wjeździe do miasta.

Zygmunt Galant, szef łowickiej drogówki, zapewnia, że patrole jadą tam, gdzie jest najwięcej wypadków, kolizji i drobniejszych wykroczeń.

– Policjanci mają też swoje ulubione miejsca, gdzie kontrolowany tir czy auto osobowe może zjechać z drogi i nie blokuje ruchu. Bo podczas kontroli drogowej zdarza się wyłapywać inne wykroczenia albo przestępstwa – mówi Galant.

Z kolei skierniewicka policja chwali pomysł generała Bieńkowskiego, bo... sama stosuje go od dawna. – Kierowcy wiedzą, gdzie jesteśmy, więc zwalniają albo w ogóle nie szaleją. Przecież o to właśnie chodzi – twierdzi Grzegorz Płuska, policjant ze skierniewickiej drogówki.

Monika Pawlak, pz – Dziennik Łódzki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"– To jakiś absurd! Przecież kierowcy nie są idiotami i, znając miejsca naszych postojów, będą jechać zgodnie z przepisami. Aż strach pomyśleć, co się stanie, kiedy znikniemy z pola widzenia. Hulaj dusza, piekła nie ma – mówi funkcjonariusz drogówki."

TO O CO WIEC CHODZI JAK NIE O TO ZEBY KIEROWCY JEZDZILI ZGODNIE Z PRZEPISAMI??? CHCESZ ZEBY JE LAMALI ZEBYS MOGL WYSKOCZYC ZZA KRZAKA I DAC MANDAT...

albo wypowiedz:

" Inny dodaje: – Zrobili z nas łapówkarzy i leniów, chowających się po krzakach. Ale jakoś nikt nie mówi, jak bardzo ryzykujemy, wyjeżdżając na patrol. Przecież nie wiemy, czy zatrzymujemy kierowcę, czy wariata albo gangstera. Nie mam zdania o zarządzeniu generała, jest rozkaz, to się wykona.

TO SIE OKAZE

Komentarz został ukrytyrozwiń

Policja niestety myli pojęcia. Nie po to jest drogówka, żeby kierowcy zwalniali. Od tego są znaki drogowe. Policja jest od kontrolowania czy są przestrzegane i w związku z tym odpowiednio zareagować. Są odpowiednie znaki informacyjne ale znaki nakazu i zakazu powinno się respektować. Czy jeśli jest czerwone światło i nie ma w około żywej duszy to można je "olać" ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.