Facebook Google+ Twitter

Druga kolejka Ligi Mistrzów za nami

Jak zwykle było interesująco. Najlepsza liga świata kolejny raz zaskoczyła i pokazała, że futbol potrafi być nieprzewidywalny. Środowe spotkania Champions League były prawdziwą ucztą dla kibiców.

Rumuński zespół w ostatniej kolejce odniósł sensacyjne zwycięstwo na AS Romą. Wczoraj przyszedł czas na "zaczarowanie" Chelsea Londyn. "The Blues" (mimo osłabionego składu) wybiegli na Stadionul Dr. Constantin Radulescu jako faworyci. Jednak zespół CFR Cluj kolejny raz "zaczarował" i odebrał punkty sławnemu rywalowi. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, jednak dla rumuńskiej ekipy to i tak duży sukces. Drużyna Chelsea miała natomiast podwójnego pecha. Straciła nie tylko punkty, ale i prawdopodobnie Didiera Drogbę, który został zwieziony z boiska w drugiej połowie spotkania.

Od fazy eliminacji do finału?


Kibice nie mogli wczoraj narzekać na brak niespodzianek. Cypryjski Anorthosis Famagusta zaskakiwał od początku eliminacji Ligi Mistrzów. Jednak przed rozpoczęciem fazy grupowej nikt nie dawał mu szansy na zdobycie wielu punktów. Rzeczywistość zweryfikowała brutalne prognozy. Zawodnicy Anorthosisu postanowili chyba zrobić wszystkim pesymistom na złość i wygrali wczoraj pewnie z Panathinaikosem Ateny 3:1. Zobaczymy, czy równie dobrze poradzą sobie z Interem Mediolan.

Leo Leo... tym razem nie Beenhakker


Po drugiej kolejce rozgrywek, FC Barcelona, jako jedyna w grupie C, zdobyła komplet punktów. Co prawda rozegrano dopiero dwa mecze, ale na końcu liczy się każdy zdobyty punkt. Zespół z Hiszpanii miał na początku meczu problemy z pokonaniem Szachtara Donieck. Barca dała sobie nawet strzelić "gola do szatni" pod koniec pierwszej połowy spotkania. Wygraną swojej drużyny uratował Leo Messi. Argentyńczyk strzelił dwa gole. Pierwszego po kuriozalnym błędzie bramkarza Szachtara, który wypuścił piłkę z rąk, drugiego z akcji. Wagi obu bramkom dodaje fakt, że zostały zdobyte na wyjeździe. Gospodarze mimo, że nie byli łatwym rywalem, pokazali mało i jak na razie zajmują trzecie miejsce w swojej grupie.

[

This is Anfield


PSV Eindhoven przyjechało do Liverpoolu, aby przełamać złą passę i wreszcie zdobyć punkty w tegorocznej Lidze Mistrzów. Marzenia gości z Holandii rozwiał już w 4. minucie meczu Dirk Kuyt, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym. Mimo że gracze PSV dwoili się i troili, nie udało im się poważnie zagrozić bramce Pepe Reiny. Nie powstrzymali też Fernando Torresa. El Nino kolejny raz błysnął piłkarskim geniuszem. Jego fenomenalne podanie (po akcji wyprowadzonej przez Dirka Kuyta) otworzyło drogę do bramki Robbiemu Keane'owi. Losy meczu przypieczętował Steven Gerrard. Kapitan "The Reds" zdobył bramkę z rzutu wolnego. Firmowe zagranie wychowanka Liverpoolu i piękny gol. Piłkarze PSV zostali brutalnie obdarci ze złudzeń. Jedyne, na co było ich stać, to honorowa bramka. Kolejna porażka zespołu z Eindhoven, który jest wciąż bez punktów w Lidze Mistrzów.

Za dwa tygodnie trzecia kolejka rozgrywek i następne emocje. Miejmy nadzieję, że zobaczymy co najmniej tyle samo goli, co wczoraj.

Wyniki wszystkich wczorajszych spotkań:
GRUPA A
CFR Cluj - Chelsea Londyn 0:0
Girondins Bordeaux - AS Roma 1:3
GRUPA B
Anorthosis Famagusta - Panathinaikos Ateny 3:1
Inter Mediolan - Werder Brema 1:1
GRUPA C
Sporting Lizbona - FC Basel 2:0
Szachtar Donieck – FC Barcelona 1:2
GRUPA D
Liverpool FC - PSV Eindhoven 3:1
Atletico Madryt - Olympique Marsylia 2:1


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.