Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

130802 miejsce

Druga twarz Facebooka?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-04-22 13:49

Człowiek czy pieniądze - tak najkrócej opisać można konflikt społeczności z twórcami serwisu. Konflikt, który wciąż trwa, gdyż, ogłoszone pod koniec listopada, zwycięstwo obrońców prywatności okazało się zwycięstwem pozornym.

Wygląda na to, że właściciele jednego z najpopularniejszych serwisów społecznościowych na świecie oszukują swoich użytkowników. Podczas, gdy nawiązanie współpracy z systemem Beacon można uznać za wypadek przy pracy, to doniesienia o pozornym z tej współpracy wycofaniu się, świadczą o zwykłym okłamywaniu społeczności - a na takie traktowanie żadna społeczność internetowa sobie nie pozwoli!

Beacon


System reklamowy oparty o technologiczne rozwiązania Beacon wprowadzono do Facebooka 6 listopada. Zaledwie po paru dniach pojawiły się protesty użytkowników serwisu. Protesty zaowocowały wystosowaniem do zarządu petycji, podpisanej przez ponad 50 tysięcy osób.

System Beacon, używany między innymi przez Fandango.com i Blockbuster, pozwala na zbieranie informacji o dokonanych przez konkretnego użytkownika sieciowych zakupach i na przekazywanie tych informacji innym użytkownikom danego serwisu, a wykorzystywany jest głównie do zwiększenia efektywności kampanii reklamowych. W Facebooku Beacon działał w ten sposób, że wiadomości o zakupionych towarach rozsyłał wszystkim "kontaktom" użytkownika. Każda z tak "śledzonych" osób miała, co prawda, możliwość wyłączenia tej opcji (czyli wyrażenie niezgody na zbieranie i przekazywanie informacji), jednak domyślnym wyborem była opcja włączonego systemu - co stanowiło główny punkt zapalny konfliktu. Skutkiem takich praktyk było między innymi dostarczenie do jednego z użytkowników informacji o prezencie bożonarodzeniowym kupionym dla niego przez narzeczoną, a mającym być - rzecz jasna - gwiazdkową niespodzianką. Święta nie będą już takie same - skarży się rozgoryczony internauta...

Protest rozpoczął się 20 listopada, zaledwie w dziewięć dni petycję podpisało ponad 50 tysięcy osób, po czym - 29 listopada - nastąpiły oficjalne zmiany w regulaminie Facebooka: opcją domyślną miał od tej pory być wyłączony system zbierania i rozsyłania informacji o sieciowych zakupach. Piszę "miał być", gdyż już 1 grudnia okazało się, że

Władze Facebooka kłamią


Według doniesień pochodzących z bloga New York Times nieprawdą jest, że serwis zaprzestał zbierania informacji o użytkownikach, a słowa Marka Zuckerberga (założyciela facebooka) są zwykłym kłamstwem i próbą oszukania społeczności serwisu. Szczegółowy dowód na to, że użytkownicy Facebooka z wyłączoną opcją używania Beacona poddawani są nadal sieciowej inwigilacji, przedstawia w swoim blogu Stefan Berteau - amerykański naukowiec zajmujący się między innymi zagadnieniami sieciowego szpiegowania.
W amerykańskich mediach nie ustaje krytyka poczynań menedżerów Facebooka, a największą winą obarczony zostaje jego twórca, 23-letni

Mark Zuckerberg


Serwis krytykowany jest - z różnych powodów - od pewnego czasu, jednak wydarzenia ostatnich dni mogą być początkiem końca wielkiego boomu. Większość komentatorów nie ma wątpliwości co do tego, że młody właściciel zbyt szybko przebył drogę od amatora bawiącego się małym, akademickim start-upem, do multimilionera odpowiedzialnego za zarządzanie 55 milionami użytkowników. Facebook powstał (jako aplikacja społecznościowa Harvard College) w lutym 2004 roku, a w dwa lata później wart już był 100 milionów dolarów - zdaniem specjalistów umiejętności Zuckerberga są zbyt małe, aby móc efektywnie zarządzać tak wielkim (i dochodowym) przedsiębiorstwem. Jego błędne decyzje i kontrowersyjne posunięcia od jakiegoś już czasu powodują przybierające na sile

Protesty społeczności


W przypadku ostatniej akcji - będącej w przekonaniu obserwatorów - słusznym protestem przeciwko zbyt wielkiej ingerencji instytucji reklamowych w prywatność użytkowników internetu - euforię wzbudziła głównie szybkość, z jaką rosła liczba uczestników akcji. Krytycy podkreślają jednak, że 50 tysięcy osób, które podpisało petycję stanowi zaledwie 0.1% liczby użytkowników serwisu, do którego codziennie przystępuje 250 nowych członków. Co gorsza - ogłoszone przez protestujących zwycięstwo okazało się - jak do tej pory - zwycięstwem pozornym, lecz wyjaśnienia całej sytuacji nie doszukamy się ani w ogłoszeniach grupy uczestników protestu (strona grupy na Facebooku - tylko dla zalogowanych), ani na stronie organizacji MoveOn
Z zaciekawieniem przyglądać będziemy się rozwojowi sytuacji i oczekiwać odpowiedzi na pytanie: kto silniejszy: społeczność czy jej twórca?

Zobacz, jak zablokować Beacon w Facebooku

Autor: Maciej Lewandowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.