Facebook Google+ Twitter

Druga wygrana Turowa z Prokomem w finale DBE

PGE Turów Zgorzelec pokonał Prokom Trefl Sopot 89:71 i prowadzi w rywalizacji finałowej 2:0. Kapitalny mecz rozegrał Thomas Kelati, zdobywca 30 punktów. Aż 8 razy trafił z dystansu!

Ubiegłoroczny mecz półfinałowy Prokom Trefl Sopot kontra Anwil Włocławek. / Fot. Adam Warżawa/PolskaMecz rozpoczął się od bardzo zaciętej walki punkt za punkt. Szczególnie gorąco było pod koszem, gdzie niesamowitą rywalizację toczyli Dragica Drobnjak, center Turowa, i jego vis a vis- Pape Sow. Senegalczyk mógł się podobać, ponieważ starał się efektownie kończyć każdą akcję, z góry wkładając piłkę do kosza.

Po rzucie Thomasa Kelatiego "za trzy" na tablicy wyników widniał wynik 17:14. W ostatnich 3 minutach pierwszej odsłony agresywnie i skutecznie bronili gospodarze, dobrze kryjąc Milana Gurovicia i Filipa Dylewicza. W ataku szalał zaś Rodriguez, który, choć nie zdobywał punktów, fantastycznie podawał do swoich partnerów, którzy z łatwością kończyli akcje.

Saszo Filipovski nie dokonywał zmian w pierwszej piątce swojego zespołu, natomiast Tomas Pacesas wręcz przeciwnie. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem zgorzelczan 21:17.

Druga odsłona

Początek tej części gry wyglądał podobnie jak końcówka poprzedniej - gracze Turowa kapitalnie odcinali od podań sopocian, wobec czego mistrzowie Polski byli bezradni. Zdenerwowany Tomas Pacesas wymienił praktycznie cały wyjściowy skład, wprowadzając na boisko m.in. Tomasa Masiulisa i Donatasa Slaninę. Litwini nieco "rozruszali" grę gości. Wprowadzeni na plac gry w ekipie ze Śląska, Petrović i Scekić, nie mogli sobie poradzić; zwłaszcza z tym pierwszym.

Na dwie minuty przed końcem tej kwarty przewaga stopniała do 8 oczek. Gospodarze szybko jednak otrząsnęli się z chwilowej niemocy i dzięki wspomnianemu już Petroviciowi znów "odjechali" na 12 punktów Prokomowi.

Po niecelnym rzucie osobistym Mustafy Shakura o czas poprosił Tomas Pacesas, co nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, bowiem jego podopieczni nie wykonali rozrysowanej akcji- piłkę przechwycił kapitalnie spisujący się w tym meczu Anders Rodriguez i zdobył 2 punkty. Do końca tej części gry wynik nie uległ już zmianie.

Po pierwszej połowie meczu gospodarze byli nieomylni w rzutach osobistych i bardzo skuteczni "za dwa". Goście natomiast prawie w każdym elemencie ulegali zgorzelczanom, będąc górą jedynie w zbiórkach.

III część

Druga połowa rozpoczęła się od dwóch punktów Filipa Dylewicza. Bardzo aktywny w tym fragmencie gry był Milan Gurović, kompletnie niewidoczny w drugiej kwarcie. Po szczęśliwym rzucie z dystansu Kelatiego i niesportowym faulu na Loganie przerwy zażądał Pacesas. Nie wybiło to jednak z uderzenia obrońcy Turowa, który dwoma celnymi rzutami osobistymi powiększył różnicę do 18 oczek. Po chwili z dystansu trafił nawet Anders Rodriguez, niepewnie czujący się w tym elemencie gry.

Przy stanie 53:37 drugie niesportowe przewinienie popełnił Donatas Slanina, co oznaczało dla niego koniec gry, bowiem był to w sumie jego 5 faul. Zdążył zagrać zaledwie 10 minut. Fantastycznie gubił obrońców Kelati, który zdobywał punkty ze wszystkich pozycji, zarówno spod kosza, jak i zza linii 6,25 m. Podopieczni Filipovskiego konsekwentnie utrzymywali kilkunastopunktowe prowadzenie.

Jednak gdy Iwo Kitzinger popełnił błąd kroków, wówczas o time-out poprosił opiekun zgorzelczan. Po tej kwarcie było 63:50, więc różnica punktowa nieco się zmniejszyła, w porównaniu z drugą odsłoną.

IV kwarta

Tę cześć gry rozpoczął rzutem "za trzy" David Logan. Po kilkunastu sekundach Kelatiemu znów pomogła obręcz przy siódmym(!) już rzucie z dystansu, a w następnej akcji to samo ponownie zrobił Logan. Goście kompletnie się pogubili. Nie potrafili wykorzystać pozornie prostych kontrataków.

Popis Kelatiego trwał, a "swoje" dodali również Witka i Logan, który rzucił szóstą "trójkę" swojego zespołu w tej odsłonie! Spotkanie zakończyło się wynikiem 89:71.

Wynik ten pokazuje, jak wielką przewagę mieli w dzisiejszym meczu zawodnicy Turowa. Byli niezwykle skuteczni w rzutach osobistych i z dystansu, trafiając 15 razy, z czego 8 razy Kelati i 4 - Logan. Tak jak i wczoraj, również i dziś zgorzelczanie wyszli na parkiet bardzo umotywowani i skoncentrowani, chcąc jak najlepiej zaprezentować się swojej fantastycznej publiczności. To zwycięstwo bardzo przybliża ich do tytułu mistrzowskiego.

Kolejne dwa spotkania rozegrane zostaną w najbliższą sobotę i w niedzielę w Sopocie.

Drugi mecz finału Dominet Bank Ekstraligi:

PGE Turów Zgorzelec - Prokom Trefl Sopot 89 : 71 ( 23:16, 18:12, 22:22, 26:21 ) stan rywalizacji 2 : 0

Składy:

Turów: Kelati 30 (8), Rodriguez 9 (1) i 6 asyst, Logan 18 (4), Witka 12 (2), Drobnjak 7, Ljubotina 4, Petrović 4, Scekić 2, Nana 2, Kitzinger 1, Skibniewski 0, Bochno 0
Trener: Saszo Filipovski

Prokom: Shakur 17 (2), Stanojević 10, Sow 10, Gurović 9 (1), Masiulis 6, Dylewicz 6, Serapinas 6 (2), Roszyk 4, Milicić 3, Slanina 0, Zamojski 0
Trener: Tomas Pacesas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

+ za relację, nie oglądałem meczów i w ogóle zapomniałem, a tu już 2-0 ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Good bye Prokom !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Turów na mistrza... Potrzeba zmiany na tronie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.