Facebook Google+ Twitter

Drugi rozdział powieści "Tropiciel" tylko w W24!

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-07-07 12:48

Prezentujemy drugą porcję najnowszej powieści "Tropiciel" jednego z najlepszych twórców fantastyki – Orsona Scotta Carda.

Tropiciel / Fot. Prószyński i S-kaRama Odyna wychowano na pilota statku kosmicznego. Jego ojciec przybrał imię nordyckiego boga niebios za ich nazwisko i zadbał o to, by Ram był przygotowany do rozpoczęcia szkolenia dla astronautów dwa lata wcześniej, niż normalnie zakładano.

Całą, ale to całą nadwyżkę bogactwa na Ziemi spożytkowano w celu skonstruowania pierwszych międzygwiezdnych statków kolonialnych ludzkości; trwało to czterdzieści lat. W cieniu pyłu księżycowego, który wciąż uniemożliwiał dotarcie ponad jednej trzeciej promieni słonecznych do powierzchni Ziemi, poczucie ważkości tego przedsięwzięcia osłabło tylko nieznacznie, pomimo właściwej ludziom zdolności przystosowania się do każdych warunków.
Wszyscy zrozumieli, jak blisko rodzaj ludzki otarł się o całkowitą zagładę, gdy kometa przeleciała tuż obok Ziemi i przeorała bliższą półkulę Księżyca. Nawet teraz nie było pewności, że orbita ziemskiego satelity kiedykolwiek się ustabilizuje; środowisko astronomów podzieliło się niemal po równo na zwolenników teorii, że wcześniej czy później Księżyc zderzy się z Ziemią, i na tych, którzy sądzili, że ustanowi się nowa równowaga.

I tak wszyscy, którzy przeżyli pierwsze straszne lata globalnego ochłodzenia i głodu, poświęcili się konstrukcji dwóch identycznych statków. Jeden miał za zadanie wywlec się w kosmos z prędkością jednej dziesiątej świetlnej, z pokoleniami przyszłych kolonistów żyjących, starzejących się i umierających wewnątrz jego zamkniętego ekosystemu.

Drugi statek, ten z Ramem u steru, miał przez siedem lat oddalać się od Układu Słonecznego, a potem wykonać śmiały skok w nieznane rejony fizyki teoretycznej. Albo kosmiczną czasoprzestrzeń uda się zagiąć, przeskakując dziewięćdziesiąt lat świetlnych do przodu, i statek dotrze w pobliże (zaledwie siedem lat drogi) podobnej do Ziemi planety, albo zostanie unicestwiony podczas tej próby… albo nie zdarzy się zupełnie nic i będzie musiał wlec się przez kolejnych dziewięćset lat, nim dotrze do nowego świata.

Koloniści na statku Rama przesypiali całą drogę ku punktowi zagięcia. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pozostaną uśpieni podczas podróży przez tunel czasoprzestrzenny, a obudzi się ich dopiero w bezpośredniej bliskości celu. Jeśli nic się nie stanie, obudzi się ich już teraz, by rozpoczęli życie w ogromnych wnętrzach, dając początek trzydziestu pięciu pokoleniom, które kolonia musi przetrwać, nim przybędzie na miejsce. Tylko Ram miał być na nogach przez cały czas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.