Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177104 miejsce

Drugie dno worka dostrzegam

Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim poszukuje zespołu biegłych, który sporządzi kompleksową opinię w sprawie leczenia, zmarłego w ubiegłym roku, ojca ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Wydawałoby się, że nie ma związku między tym co powyżej, a opisaną i obgadaną do znudzenia sprawą aresztowania Dr G. Ponieważ jednak czynności operacyjne jej towarzyszące są tyleż spektakularne, co bezprecedensowe, zawsze żywiłam podejrzenie, że pod tym co na zewnątrz siedzi coś jeszcze.

Że działania w takiej formie, jaką wszyscy mieliśmy okazję obserwować podyktowane są nie tylko sprawą jako taką, ale podbudowane jakimś osobistym wątkiem. Czyim? Na pewno nie tego nieszczęśnika, który o medycynie ma takież pojęcie jak, za przeproszeniem, jego nie istniejąca krowa.

Do myślenia dała rzecz jasna wypowiedź ministra sprawiedliwości który stwierdził, że aresztowany lekarz już nikogo nie zabije. Znaczy się - dotychczas zabijał. Wypowiedź miała zabarwienie emocjonalnie. Wywożenie dokumentacji medycznej ze szpitala, pod pretekstem poszukiwania dowodów na korupcję jest kompletna bzdurą. Nie ma bowiem na świecie takiej dokumentacji lekarskiej, do której lekarz wpisywałby branie łapówek czy prezentów. Jest natomiast wpisywana historia choroby, przebieg zabiegów, leczenia, rekonwalescencji, zgony, itp.

Szpital MSW zawsze leczył VIP-ów. W dokumentacji tej więc panowie prokuratorzy, nie będący lekarzami bardziej będą szukać KTO i KOGO leczył (w tym aspekcie zdążył się już wypowiedzieć wicepremier Andrzej Lepper). I zapewne o to chodzi w totalnej akcji dekomunizacyjnego szukania korupcyjno-biznesowych powiązań wszystkich ze wszystkimi. Przecież: najpierw ukazywały się w prasie i TV sporadyczne doniesienia o łapówkarstwie, policyjnych prowokacjach po których wyprowadzano lekarzy w kajdankach, potem ukazała się gdzieś notatka o wznowieniu dochodzenia w sprawie śmierci ojca ministra, wreszcie nastąpiło słynne zakucie w kajdanki Dr G., przesłuchanie anestezjologa doprowadzonego do zawału, protest zaszczuwanego personelu szpitala, itd. - kolejność znają wszyscy interesujący się wydarzeniami tyczącymi służby zdrowia.

W międzyczasie dwóch znanych profesorów wypowiedziało się publicznie o całej sprawie. Jako pierwszy - prof. Dziatkowiak z Krakowa, przez wiele lat współpracujący z aresztowanym. Tak sie składa, że szanowny ojciec ministra sprawiedliwości zmarł w Krakowie. Przyczyny jego śmierci zostały poddane w wątpliwość przez rodzinę zmarłego już po objęciu przez obecnego ministra swego stanowiska. W tej chwili śledztwo się wznawia.

Dwie rzeczy są dla mnie pewne: że cała afera oprócz przyczyn obiektywnych "zasilona" jest osobistym żalem i nienawiścią do środowiska coraz bardziej nosząc piętno zemsty oraz, że za chwilę staniemy się świadkami rozwalania któregoś ze szpitali krakowskich. Bo ojciec pana ministra zmarł w Krakowie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.