Facebook Google+ Twitter

Drugie wejście biskupa Regmunta w sieć

- Jeżeli jakaś partia będzie głosiła ochronę życia poczętego, Kościół nie będzie przeciwko tej partii – deklaruje biskup Stefan Regmunt na wideoblogu adresowanym do młodzieży. - My mówimy o wartościach, o zasadach, nie mówimy głosuj na tego czy tamtego.

Ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej bp Stefan Regmunt poprzez serwis You Tube skonstruował wideoblog, aby jak najskuteczniej dotrzeć do młodych ludzi. Zapragnął poprzez internet dotrzeć swoją osobowością i pobudzić ich do wiary.

- Kiedy rozgrzeszy się wielkiego grzesznika, to człowiek ma radość, bo to nie jest tak, że przyszedł taki drań, niedobry człowiek, i on tu jeszcze chce stać się świętym, jeszcze mnie dogonić. Bóg posługuje się mną, aby komuś przywrócić nowe życie – mówi biskup.

Na początku września br. ordynariusz po raz pierwszy zaprezentował się na widoblogu. Nie była to, niestety, udana próba. - To jakiś obciach! - oceniła wówczas internetowe wystąpienie biskupa 18-letnia mieszkanka Kożuchowa, Wioletta. - Zabrakło mi szczerości, entuzjazmu, tego wszystkiego, co spotkałam i przeżyłam na Przystanku Jezus na Woodstocku. - Poczułem, że ze mnie robi się jakiego ćwoka – oburzył się wtedy Mariusz z Nowej Soli. - Nie jestem jakimś oszołomem, aby wszystko przyjmować na klęczkach.

Suchej nitki na idei wideoblogu „Biskup z młodymi” nie pozostawiali rodzice młodych ludzi. Tadeusz Lewandowski z Zielonej Góry, ojciec dwóch synów, praktykujący katolik, choć zadowolony był z takiej możliwości kontaktu z ordynariuszem, to w końcu musiał przyznać rację swoim dorastającym synom. - Nikogo się nie ocenia po pierwszym spotkaniu. Na to trzeba czasu – próbował załagodzić pierwsze wrażenia. Nie przekonał jednak swoich synów do obejrzenia wideoblogu. - Wzruszyli ramionami i powiedzieli mi, czy nie mam na głowie innych rzeczy – stwierdził w końcu ze smutkiem.

Katastrofa była tak wielka, że zamiast zapowiedzi, iż biskup spotykać się będzie na wizji co dwa tygodnie, musiał upłynąć ponad miesiąc, by wytworzyć kolejne wystąpienie biskupa. Wówczas trwało ono 4 minuty i 45 sekund, teraz zajęło to aż 12 minut i 49 sekund.

I to był kolejny falstart. Bo, tak naprawdę, nic ciekawego i oryginalnego od biskupa młodzież się nie dowiedziała.

Rzeczywiście, zmieniła się sceneria. Ordynariusz już nie stał sztywno, jak kościelny wysokiej rangi hierarcha; przeciwnie - siedział
przy okrągłym stole w towarzystwie dwu uroczych dziewcząt i nieco napuszczonym szefem zielonogórskiego duszpasterstwa młodych, Bartłomiejem Dobrzyńskim. Nazwisk dziewcząt – nie poznaliśmy. Były filiżanki i
jeden kawałek ciasta na stole. Wnętrze eleganckiego
pomieszczenia przyciemnione, z palącymi się kinkietami, choć za oknem był jasny dzień. Kamerzysta dokonywał kilkanaście zbliżeń, co urozmaiciło statyczny obraz. Ordynariusz też pozbył się początkowej, namaszczonej sylwetki.

Oznajmił, że wcześniej, tak szczerze o Bogu nie myślał. Chciał zostać muzykiem. Ostatnim jego muzycznym instrumentem był flet poprzeczny. -
Z muzykowaniem jest tak, że trzeba trenować, tak jak piłkarz. Lubię dziś być tam, gdzie muzykują, śpiewają. Czuję się w tym środowisku bardzo dobrze – zaznaczył biskup.

Do powołania na posługę duszpasterską zachęciła Regmunta siostra zakonna. - Kiedy mi to powiedziała, poszedłem do kościoła i rzekłem: Panie Boże, co to ma znaczyć – wspomina.

Potem, skrótowo, opowiedział o swoich przeżyciach duchowych z Bogiem.

W części końcowej wideoblogu, ksiądz Dobrzyński wyciągnął nagle spod stołu skoroszyt, oznajmiając, że sporo przyszło pytań drogą mailową do biskupa. Zacytował jedynie dwa od Pawła.

Paweł w pierwszym pytaniu zapytał biskupa, co sądzi o utrzymywaniu garnizonowych kościołów za pieniądze Ministerstwa Obrony Narodowej w miejscowościach, gdzie już dawno zlikwidowano garnizony.

- Kościoły te były zabezpieczeniem dla rodzin wojskowych – wyjaśnił biskup Regmunt. - Nieraz, jak w Gubinie, całe miasto było skupione wokół jednostki wojskowej. Jednostkę zlikwidowano, ale ludzie pozostali. Kościół jest zawsze otwarty na przyjęcie innych świątyń, ale nie na zasadzie kupowania, bo nie możemy wiernych opodatkować, aby można było wykupić kościół – zaznaczył.

Paweł zapytał również o opinię biskupa o masowym zaangażowaniu Kościoła w kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego. Czy Episkopat nie jest „zadymiony PiS-em”, jak to swego czasu ujął biskup Pieronek.

- Biskup Pieronek jest emerytowanym biskupem, który dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Natomiast nie podziela tych myśli Episkopat – oznajmił ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Przyznał, że Kościół nie będzie się wypierał poparcia tym ugrupowaniom, których zasady są zgodne z myśleniem Kościoła. - Jeśli ktoś będzie w jakiejś partii głosił ochronę życia poczętego, nie będę przeciwko tej partii, a nawet będę mówił, że bardzo pięknie takie ugrupowanie tę sytuację przedstawia – powiedział. - My chcemy, aby wszyscy byli szczęśliwi, aby wszyscy doświadczyli spełnienia i rozwoju swojego człowieczeństwa. A to się łączy z poznaniem Chrystusa i Jego Ewangelii – podsumował na finiszu wideoblogu.

- Zawiodłem się, chciałem
usłyszeć coś oryginalnego, niespotykanego, a tu tylko powszechna, górnolotna papka – komentuje Ireneusz Roszak z Książa Śląskiego (lubuskie), który jest osobą niewidzącą, obdarzoną za to doskonałym słuchem. - W słowach biskupa, było takie eciu-pleciu, nie było to naturalne – stwierdza. - To w żaden sposób do młodzieży nie dotrze, mimo, nieukrywanych starań biskupa...


Obejrzyj: http://www.youtube.com/user/centrumddm
lub: http://www.ddm.org.pl/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Kasia
  • Kasia
  • 18.11.2010 12:39

To chyba próba naśladowania bp. Dajczaka www.koszalin.opokamlodych.pl. Nieudana :-(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.