Wiadomosci24 - Wiadomości Online, Najświeższe Wiadomości
zdjecie Maria Kanabus 2009-06-28 15:30

Bunt rodziców sześciolatków

reforma oświaty Katarzyna Hall sześciolatki karolina elbanowska

Już we wrześniu pierwsze sześciolatki mają pojawić się na szkolnych korytarzach. Jak zapowiada Ministerstwo Edukacji Narodowej, reforma ma trwać trzy lata.

 / Fot. http://ratujmaluchy.pl/Pierwsze zmiany nastąpią wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Właśnie wtedy do obecnych siedmiolatków dołączą, za zgodą rodziców, ich młodsi o rok koledzy. W najbliższych latach pierwsze klasy szkoły podstawowej będą łączone: część siedmiolatków zasiądzie w ławkach tuż obok sześciolatków. Jak planuje MEN, w 2012/2013 roku do pierwszych klas pójdą już wszystkie sześciolatki. Do tego czasu rodzice mogą wybrać, czy posłać swoją pociechę do I klasy czy do zerówki w przedszkolu lub szkole.

Ustawa wprowadzająca reformę edukacji wzbudziła ogromne kontrowersje. Przeciwni są rodzice, którzy założyli nawet ruch na rzecz obrony swoich dzieci przed wcześniejszym pójściem do szkół. Akcja „Ratuj Maluchy” cieszy się dużą popularnością. Zebrano już ponad 49 tys. podpisów przeciwko reformie. To skłoniło rodziców do utworzenia w maju tego roku stowarzyszenia „Rzecznik Praw Rodziców”. Ich celem jest zebranie 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy oświatowej, która zlikwidowałaby zmiany wprowadzone przez minister Hall.

- Nie sprzeciwiamy się obniżeniu wieku, ale nie teraz, nie w tej fazie. W tej chwili ustawa jest w fazie pilotażowej. Nie chcemy eksperymentów - powiedziała na majowej konferencji zorganizowanej w Sejmie niezrzeszona poseł Bożena Kotkowska, która wspiera rodziców.

Jak zapewnia Minister Edukacji Katarzyna Hall, przystosowanie szkół to nie problem, gdyż szkoły dostaną na to specjalne fundusze. Dzięki nim obniżą wysokość urządzeń sanitarnych, przystosują pomieszczenia, szatnie, wyposażą sale lekcyjne. Niezbędne będzie także opracowanie specjalnego sposobu nauczania, ponieważ sześciolatki bardziej niż siedzenia za ławkami potrzebują zabawy w grupach.

Inicjator akcji Ratuj Maluchy Tomasz Elbanowski (P), Karolina Elbanowska (C) i Katarzyna Klimczak (L) podczas konferencji w Sejmie pt. "Dlaczego rodzice są zmuszani przez państwo do płacenia za darmowe przedszkola?" / Fot. PAP/Grzegorz Jakubowski- Zostanie przygotowany nowoczesny program nauki dostosowany do intelektu sześciolatka. Już teraz w nauczaniu najmłodszych klas szkół podstawowych nauczyciele mogą dowolnie kształtować czas nauki. W klasach są też regały z zabawkami. I to się nie zmieni - zapewnia Katarzyna Hall na konferencji prasowej z okazji przyjęcia ustawy.

Jednak słowa minister podważył Tomasz Elbanowski, który wraz z żoną założył, portal ratuj maluchy.pl i stowarzyszenie Rzecznika Praw Rodziców. Na majowej konferencji w Sejmie podkreślił: - W lutym rząd Tuska wycofał się z finansowania reformy, więc teraz niech wycofa się z niej.

Jak dodaje poseł Kotkowska na dofinansowanie reformy przeznaczone było 300 mln z budżetu państwa. W tej chwili pieniądze te są zamrożone, a premier Donald Tusk zapowiedział nowelizację budżetu, co obniża szanse na przyznanie pieniędzy na przystosowanie szkół. Rodzice i nauczyciele podkreślają dużo ważniejszy aspekt, który często jest pomijany podczas medialnej dyskusji nad ustawą.

- Jestem oburzona pomysłem ministerstwa. W tak wczesnym wieku dziecko nie jest psychicznie gotowe by funkcjonować w szkole. Natomiast połączenie sześcio- i siedmiolatków uważam za błędne, ponieważ na tym etapie rozwoju różnica między rocznikowo różnymi dziećmi jest widoczna. Jako nauczyciela nauczania początkowego jestem przeciwna - mówi Katarzyna Wojnowska, wychowawczyni klasy II w Szkole Podstawowej nr 3 w Olsztynie.
Psychologowie potwierdzają, że sześcioletnie dziecko nie jest psychicznie gotowe na pójście do szkoły podstawowej. Zaś tak szybki rozwój intelektualny może nieść za sobą poważne konsekwencje.

- Trzeba mieć na uwadze fakt, że przyspieszony rozwój umysłowy wiąże się z zapóźnieniami emocjonalnymi - podkreśla pedagog Dorota Dziamska, która wspiera rodziców z portalu Ratujmaluchy.pl. Te argumenty przekonały rodziców, którzy w większości zrezygnowali z posłania swoich pociech do pierwszych klas. Jak wynika z najnowszych danych MEN zaledwie 3 proc. dzieci w Polsce zostało zgłoszonych do pierwszych klas. Jak podała na konferencji Karolina Dziamska z ratuj maluchy.pl wynik jest zróżnicowany w całym kraju, lecz wszędzie niezwykle niski.

- W Olsztynie zaledwie 0,4 proc. rodziców zdecydowało się zapisać maluchy do I klasy. W Warszawie, gdzie problem dotyczy 13 tys. sześciolatków, zapisanych jest 500 dzieciaczków. Są to jednak dzieci zmuszone by pójść do szkoły, bo zlikwidowano miejsca w przedszkolu. Rodzice nie mają wyboru - podkreśla Karolina Dziamska.

W Gdyni na 2121 dzieci w podstawówkach zapisanych zostało 300. Jak wynika z niepotwierdzonych danych jest to do tej pory najwyższa liczba dzieci. W Gliwicach podobnie jak w Olsztynie na 1490 sześciolatków do I klasy pójdzie zaledwie sześciu.

A jak zmian przygotowane są szkoły? Jest już połowa czerwca a w podstawówkach nie widać, by ruszyły prace.