Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14196 miejsce

Drzewo czy drewno?

Zdarzyło się to ponad 40 lat temu. Byłem studentem I roku i siedziałem z rodzicami, którzy przyjechali do mnie z wizytą z Tarnowskich Gór, na ławce wrocławskiego ogrodu botanicznego. Mówiłem, że rok wcześniej o tej porze roku też kwitły kasztany, a mnie czekała matura, teraz natomiast jestem już wrocławianinem.

Przechodzący obok nas pracownik ogrodu, usłyszawszy mają wypowiedź, zwrócił się do Rodziców ze słowami: "Proszę powiedzieć młodemu człowiekowi, że kwitną kasztanowce, kasztanami zaś są ich owoce".

Opowiadałem o tym zdarzeniu już wiele razy, zawsze podobnie je komentując: oczywiście, w naukowym języku botaniki rozróżnienie kasztanowiec (drzewo) - kasztan (owoc tego drzewa) musi obowiązywać, w potocznym języku ogólnym natomiast druga z tych form jest określeniem i drzewa, i jego owocu, owszem - trudno sobie wyobrazić, byśmy w codziennym obcowaniu komunikacyjnym zaczęli nagle precyzyjnie mówić o przytulnej ławce pod... kasztanowcem czy kwitnących w czasie matury... kasztanowcach. Myślę, że ciągle frekwencyjną przewagę będą miały ławki pod kasztanem i kwitnące kasztany.

Poeci też piszą o kasztanach, a nie o kasztanowcach, np. Artur Oppman (1867-1931) w wierszu "Ogród Saski": "Odwieczne lipy i kasztany wznoszą do nieba stare czoła, co dzień z uśpienia świt różany do nowych wrażeń starców woła".

Napisałem o tym wszystkim po otrzymaniu bardzo sympatycznego listu od Pana W. R., który z popularnego programu telewizyjnego "Europa da się lubić" wychwycił moje słowa: "Odpukać w niemalowane drzewo".
- I ja tak mówię - pisze korespondent - ale pomyślałem, że logiczniejsze byłoby pukanie w niemalowane drewno, skoro drzewo to niejako żywa istota, a drewno k wiadomo k drzewo ścięte, przerobione na meble, w które pukamy przesądnie, by zapobiec niepożądanej sytuacji.

Wszystko to prawda, co napisał Pan W. R., a przecież - jak w wypadku kasztanowca i kasztana - znów muszę zrobić rozróżnienie między językiem wyspecjalizowanym, branżowym a codziennym językiem potocznym. W tym ostatnim nie trzeba rygorystycznie przestrzegać ścisłych definicji znaczeniowych i bać się chociażby odpukiwania w niemalowane drzewo (w Uniwersalnym słowniku języka polskiego z r. 2003 pod red. prof. Stanisława Dubisza czytam zresztą taką oto jedną z definicji znaczeniowych drzewa: "materiał otrzymywany ze ściętego drzewa po usunięciu kory i gałęzi, używany jako budulec w przemyśle drzewnym, drewno").

Mało tego, w starszych słownikach znajdujemy wyłącznie zwrot odpukać, odpukiwać w niemalowane drzewo, zaopatrzony w przykłady z literatury, np.: "Nie pleć głupstw - obaj spluwają od uroku, Antoni dla pewności chce jeszcze odpukać w niemalowane drzewo" (Wojciech Żukrowski w "Dniach klęski" z r. 1952).

Bo i w ogóle to tradycyjne drzewo, a nie drewno oddziałuje na wyobraźnię językową. Proszę sobie wyobrazić, że np. w Księdze cytatów z polskiej literatury pięknej od XIV do XX wieku ułożonej przez Pawła Hertza i Władysława Kopalińskiego (PIW 1975) pod hasłami drzewo, drzewa znajduje się 36 przytoczeń, a pod hasłem drewno - 1 (słownie: jedno!).

Dopiero najnowsze leksykony, np. Inny słownik języka polskiego PWN z r. 2000 pod red. Mirosława Bańki, dopuszczają warianty odpukać w niemalowane drzewo albo odpukać w niemalowane drewno, a przywołany wyżej Uniwersalny słownik języka polskiego, traktujący drzewo i drewno w znaczeniu "materiał otrzymywany ze ściętego drzewa" jako synonimy rejestruje konstrukcję odpukać w niemalowane (drewno). Dodajmy jeszcze dla porządku, że używana też jest skrócona postać naszego zwrotu, ograniczona do czasownika odpukać: "Dawniej przy takiej pogodzie to by mnie łeb bolał, a teraz, odpukać, nie", "Odpukaj, żeby nie zapeszyć", "Na razie zdrowie, odpukać, dopisuje".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

dziadek Staś
  • dziadek Staś
  • 07.02.2011 19:07

Aaa, to dlatego "moja " Wójtowa " nałożyła karę za usunięcie drzewa , które japonką (taczką dwukołową) człowiek zwiózł z drogi do kotłowni. No tak , potem tymi drzewami rozpalał w piecu ogień. I wszystko jasne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Również jestem zwolennikiem drewna (jako materiału, surowca, po scięciu drzewa i po obróbce - deski, listwy, klocki itp.).
Wielu mawia np. "statek jest z żelaza". Żelazo jest pierwiastkiem i w przyrodzie osobno raczej nie występuje. Statki i inne przedmioty wykonywa się ze stali, czyli ze stopu żelaza i węgla tudzież z dodatkiem innych pierwiastków, a ponadto po plastycznym uzdatnieniu (np. po kuciu). Na studiach, jesli ktoś tylko wymienił aspekt składu chemicznego, a przemilczał watek obróbki plastycznej, to miał bańkę...
Owszem, z języka rosyjskiego mamy koleje i drogi żelazne, ale to stare określenie. Parowozy i szyny kolejowe wyrabiano/wyrabia się ze stali.
No i plastyk. Dziwacznie słowniki dopuszczają *plastyk* na osobę, ale *plastik* lub *plastyk* (jednak mniej ochoczo). Skoro mamy *termoplastyk*, *plastyfikatory*, to *plastik* powinien być zdelegalizowany w j. polskim. Jak *hobbistyczny* na rzecz *hobbystyczny*, *diesel / dizel*, *exodus / eksodus* i wiele innych nibypolskich (o takiej łącznej pisowni) przypadków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.