Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25463 miejsce

Drzewo... czy tylko drewno?

- Niedostatek drzewa przymusza rozsądne narody, do utrzymania, mnożenia i pielęgnacji lasów - pisał w roku 1808 Jakub Nałęcz Kobierzycki. Już wtedy rodził się sprzeciw wobec rabunkowej gospodarki zasobami naszej Matki Ziemi. Jak jest dziś?

Giną drzewa



Auta grzęzły w śniegu... a MZUK wycinał drzewa / Fot. Andrzej PieczyrakGdy w zeszłym roku, w środku zimy zaczęła się rzeź drzew w naszym mieście, patrzyliśmy na to w osłupieniu. Pod piłami ginęły kolejne okazy. Minęła zima, a jazgot pił nie ustawał. Padło kilkadziesiąt drzew w Szwajcarii gliwickiej, potem wycięto 435 drzew na Placu Grunwaldzkim, kolejne drzewa przy ulicy Daszyńskiego... .

Zaniepokojeni tymi faktami powiadomiliśmy lokalną prasę, ukazało się kilka artykułów opisujących ten proceder, jednak piły się nie zatrzymały. W listopadzie 2006 poprosiłem Wydział Środowiska Urzędu Miejskiego o przedstawienie ekspertyz dendrologicznych oraz decyzji środowiskowych uzasadniających tę masową wycinkę starego drzewostanu miejskiego. Po miesiącu otrzymałem odpowiedź z Urzędu, w której to odesłano mnie do Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych, jako jednostki kompetentnej do udzielenia odpowiedzi na moje pytania. Niezwłocznie zwróciłem się z tymi samymi pytaniami do MZUK. Odpowiedź nadeszła po upływie kolejnego miesiąca.

Wreszcie po ponad dwóch miesiącach dane mi było obejrzeć dokumenty dotyczące wycinek. W siedzibie MZUK pokazano mi kopie decyzji środowiskowych... wydanych przez Urząd Miejski w Gliwicach. Powstaje pytanie, dlaczego UM odsyłał mnie do MZUK, skoro sam był autorem tych decyzji? Niestety, takie niejasne postępowanie urzędników daje pożywkę dla najróżniejszych domysłów, rodzą się spekulacje z gatunku spiskowych teorii dziejów...

Dokumenty, dokumenty....



W każdym z udostępnionych mi dokumentów znajdował się zapis „zobowiązać wnioskodawcę do dokonania nasadzeń zastępczych w ilości xx sztuk drzew, gatunków komponujących z istniejącą zielenią, w pasach drogowych lub zieleńcach na terenie miasta Gliwice, jako rekompensata na rzecz środowiska przyrodniczego miasta." Termin dokonania nasadzeń wyznaczono na jesień 2006 r.”.

Pismo wpłynęło... zanim zostało napisane / Fot. Andrzej PieczyrakPonieważ nie zauważyłem w mieście masowych nasadzeń (dokumenty mówią o kilkuset drzewach!), zapytałem urzędniczkę, gdzie te wszystkie drzewa zostały posadzone. Uzyskałem rozbrajająco szczerą odpowiedź: „jeszcze ich nie posadzono”.

Następnie odbyła się ciekawa wymiana zdań... Na moją uwagę, że termin nasadzeń minął jesienią 2006, pani odpowiedziała: „w lesie miejskim by się znalazło”. Przytoczyłem zatem zapis mówiący, że nasadzenia miały być dokonane „w pasach drogowych lub zieleńcach na terenie miasta Gliwice”. Przypomniałem też, że w decyzjach środowiskowych znajduje się zapis: „nie wykonanie powyższego obowiązku spowoduje zgodnie z art. 162 K.P.A. wygaśnięcie decyzji, co skutkować będzie naliczeniem kary za wycinkę drzew bez wymaganego zezwolenia” i zapytałem, czy zatem MZUK zapłacił karę? Urzędniczka stwierdziła, że jestem śmieszny.

Nastąpiło tłumaczenie, że "nas przecież obowiązuje procedura przetargowa" i "wiadomo, że to musi potrwać". Czyżby więc miejską spółkę, jaką jest MZUK nie obowiązywały zapisy decyzji środowiskowych wydawanych przez Urząd Miasta, ani też przepisy K.P.A.?

Ostatecznie dowiedzieliśmy się, że na posadzenie nowych drzewek trzeba zaczekać do czerwca. Taką informację podał też MZUK w lokalnej prasie. Pozostawało zatem czekać. Czas płynie szybko. Minął czerwiec, lipiec, sierpień... drzew, w obiecywanych ilościach wciąż nie posadzono, za to kolejne stare drzewa naznaczono zielonymi kropkami (do wycinki) oraz tajemniczymi numerami... .

Zdążyć przed piłami



Gdy tylko po tegorocznych wakacjach dotarły do nas pierwsze sygnały, że kolejne drzewa oznaczono zieloną farbą, postanowiłem działać. Nauczony zeszłorocznym doświadczeniem, żeby nie dać się odsyłać od Annasza do Kajfasza przez dwa miesiące, napisałem dwa pisma tej samej treści z prośbą o przedstawienie „decyzji i ekspertyz” - jedno skierowane do Wydziału Środowiska UM, dugie do MZUK.

Wysłałem również maila do MZUK z prośbą o wyjaśnienie, co oznaczają zagadkowe numery namalowane na drzewach w parku Starokozielskim. Już po tygodniu MZUK piórem dyrektora ekonomicznego odpowiedział: - W odpowiedzi na zapytanie p. Anrzeja Pieczyrak, Miejski Zarząd Usług Komunalnych informuje, że w Parku Starokozielskim w Gliwicach ponumerowano drzewa (farba zmywalną) przeznaczone do pielęgnacji. Jesteśmy w trakcie rozstrzygnięcia przetargu na pielęgnację drzew (cięcia sanitarne: usunięcie posuszu i gałęzi porażonych chorobami), którą planujemy wykonać w październiku 2007r. W ostatnim czasie sporadycznie wycinaliśmy tylko drzewa zagrażające (wypróchniałe, chore, złamane, powalone). Obecnie nie przewidujemy żadnych wycinek na terenie parku.

Postanowiłem samemu dokładniej przyjrzeć się sprawie. Dwa dni spędziłem wraz z żoną na tworzeniu dokumentacji zdjęciowej oraz pomiarach drzew. Pobraliśmy również próbki farby, którą zaznaczano drzewa. Nie wykluczam, że farba jest zmywalna... ale na pewno nie wodą. Podobnie jak większość farb da się ją usunąć, ale za pomocą odpowiedniego rozpuszczalnika.

Numery na drzewach namalowane farbą "zmywalną" / Fot. Andrzej PieczyrakSprawa „zmywalności” farby nie jest jedyną nieścisłością jaka wkradła się w list napisany przez dyrektora ekonomicznego MZUK. Również zapis mówiący „obecnie nie przewidujemy żadnych wycinek na terenie parku” nie wydaje się prawdziwy. W parku, oprócz tych ponumerowanych, są także drzewa zaznaczone zieloną kropką, czyli do wycinki. Część tych drzew, całkowicie suchych lub chorych, bezdyskusyjnie kwalifikuje się do wycięcia. Dlaczego dyrektor pisze, że wycinek w parku nie będzie... mimo, że podlegli mu pracownicy sami zakwalifikowali uschnięte drzewa do wycięcia?

Działać bardziej skutecznie



Po zeszłorocznych przykrych doświadczeniach oraz ostatnim liście dyrektora MZUK, postanowiliśmy działać aktywniej. Wykonaliśmy inwentaryzację i dokumentację zdjęciową niektórych szczególnie wartościowych zespołów starodrzewu. Wstąpiliśmy do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody o objęcie ochroną niektórych okazów. Przygotowujemy się do dogłębnej analizy dokumentów związanych z wycinką drzew. W ostateczności, gdy zajdzie taka potrzeba, zamierzamy zgłosić sprawę do prokuratury.

Drzewa nie potrafią się bronić same, dlatego czujemy się w obowiązku pomóc im w tej nierównej walce z lobby właścicieli pił spalinowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Jeżeli ktoś ma ochotę poczytać sobie, jak gliwiccy urzędnicy kpią sobie z mieszkańców i z ochrony przyrody to polecam lekturę pism urzędowych. Zdaniem wiceprezydenta działania celem objęcia tych drzew ochroną pomnikową "nie są celowe". Jasne, pomników nie można wyciąć, ani okaleczyć. Brak mi słów.
To jest odpowiedź w sprawie wniosku o wpisanie szpaleru starodrzewu do rejestru pomników przyrody:
http://www.berezowski.ovh.org/otrzymane/odpwniosek37.jpg


ntu wniosek do prezydenta miasta:
http://www.berezowski.ovh.org/wyslane/wniosek37.jpg

wniosek do woj. konserwatora przyrody:
http://www.berezowski.ovh.org/otrzymane/wnioseklis1.jpg

pla sytuacyjny:
http://www.berezowski.ovh.org/otrzymane/plan.jpg

tabela z opisem drzew:
http://www.berezowski.ovh.org/otrzymane/tabela1.jpg
http://www.ber zowski.ovh.org/otrzymane/tabela2.jpg

zdjęcia:
http://www.berezowski.ovh.org/otrzymane/zdjecie1.jpg
http://www.berezowski.ovh.org/otrzymane/zdjecie2.jpg

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydrukowanie jednego nakładu The New York Times wykorzystuje 7 000 drzew - Dlatego wybrałem wiadomości.24.pl hehe. :) jak najbardziej plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cała Polska i przekręty w urzędach bo inaczej tego nie idzie nazwać drewno było potrzebne dla jakiegoś dygnitarza pewnie

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.10.2007 13:26

Duży plus. Zbrodnicza wycinka drzew ma miejsce także w moim regionie - Małopolsce. I to nie tylko w miastach. W ciągu ostatnich 2-3 lat wycięto całą masę przydrożnych aleji. Widok kojących serce długich szpalerów wielkich, pięknych , rozłożystych lip zastąpił widok gołych pól, po których chula wiatr. Ozdabiały, chroniły przed wiatrem, chłodziły cieniem w upalne dni przez długie dziesiątki lat. Teraz pozostał tylko smutek i bezsilna złość na ludzką bezmyślność i bezduszność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za zrozumienie. Uważam, że tylko głośno mówiąc o tym problemie mamy szanse na zmianę mentalności decydentów... i być może zmianę prawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus zarówno za temat, dobry artykuł, jak również, a właściwie przede wszystkim, za aktywne działanie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Andrzeju za walkę do samego końca o tak ważną w dzisiejszych czasach zieleń, której jest coraz mniej. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

kiedy człowiek zrozumie, by nie niszczyć przyrody?? (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To kolejna sprawa, która bulwersuje w Gliwicach. Jest to tym bardziej tragiczne, że organ informacyjny Urzędu Miejskiego w Gliwicach dostastał pieniądze na artykuły propagujące temat zrównowazonego rozwoju

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawa drzew miejskich to praktycznie dwa problemy. Po pierwsze to przeświadczenie (nawet nie wiem kiedy powstałe), że drzewa stanowią zagrożenie dlaludzi i ich mienia, gdyż sapdające gałęzie mogą być przyczyną zniszczeń... . Drugi problem dotyczy tego, że tak zwana gospodarka drzewna może być całkiem dobrym "interesem". Drewno można sprzedać. Wartościowe są zarówno dorodne stare szlachetne gatunki drzew (stolarze, ludwisarze chętnie je kupują) jak i materiał pozyskany z "przycinek". Dodatkowo wycinka powoduje konieczność nasadzeń (czyli zakup sadzonek). Nasadzenia się nie przyjmują... .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.