Facebook Google+ Twitter

"Drzewo za makulaturę" w Gdańsku bez ekscesów

Akcja "Drzewo za makulaturę" dziennika "Polska" w Gdańsku przebiegła bez szczególnych ekscesów. Ryzyka zażegnano. Choć było ich kilka... Dziennikarze obywatelscy Wiadomości24.pl byli na miejscu.

Akcja "Drzewo za makulaturę" zapowiadana była już przed paroma dniami na łamach Wiadomości24.pl - redakcja wezwała nas wówczas do akcji słowami "Czekamy na Wasze teksty, galerie i materiały wideo związane z problemem ochrony środowiska!". Jako że jestem osobnikiem, który niezbyt dużym szacunkiem darzy jednorazowe akcje "podszyte" ekologią, postanowiłem nie uczestniczyć w przedsięwzięciu. Mój plan jednak wziął w łeb - przez rodzinę i przyjaciół.

Impreza w cieniu "Szefa wszystkich szefów" von Triera / Fot. Piotr DwojackiPierwszy odcień zieleni.

Moja ekologiczna żona postanowiła mianowicie posadzić drzewo. Odkurzyła więc swój zielony samochód, w zielone torby zapakowała 13,5 kg makulatury, a następnie wydała polecenie służbowe: jedziemy. Na Targu (nomen omen) Węglowym w Gdańsku spotkałem przyjaciół, w tym Zielonych i rozpocząłem swoje zielone przygody.

W pierwszej kolejności należało wypełnić podstawową misję wycieczki, to znaczy pozbyć się makulatury w zamian za roślinę. Osobom nie znającym Gdańska muszę wcześniej wyjaśnić: Targ Węglowy to takie miejsce między zbrojownią a katownią, przy którym mieści się Teatr Wybrzeże - obiekt dominujący nad miejscem opisywanej akcji. Dlatego na powyżej zamieszczonym zdjęciu widać, kto jeszt szefem "Szef wszystkich szefów" Larsa von Triera jest nową pozycją repertuarową, z której Teatr jest dumny - i którą eksponuje jak tylko może. Świeża zieleń w centrum miasta (zdjęcie zza krzaka) / Fot. Piotr DwojackiDlatego akcja "Drzewo za makulaturę" odbywa się w cieniu sztuki. "U stóp" budynku Teatru umościło się Nadleśnictwo Kartuzy, partner akcji. Stoisko zawodowców w sprawach drzew wyróżniało się spośród wszystkich wokół między innymi tym, że pachniało. Świeżą, świąteczną choinką.

Redaktor naczelny "Dziennika Bałtyckiego" w akcji / Fot. Piotr DwojackiA obok - las doniczkowych choinek. A w środku lasu... Nie, nie chatka na kurzej łapce, nie Jaś z Małgosią uwięzieni przez złą czarownicę. Znad drzew dumnie wystawała postać Szefa. Nie "szefa wszystkich szefów" - lecz odziany w rękawice robocze Maciej Wośko, redaktor naczelny "Dziennika Bałtyckiego" - organizatora akcji. Obszerne fragmenty "wywiadu-rzeki", którego udzielił serwisowi Wiadomości24.pl Maciej Wośko - już wkrótce...

Drugi odcień zieleni.

Jak wspomniałem powyżej, spotkałem przyjaciół - Zielonych. Precyzyjniej mówiąc - "Zielonych 2004". Nie było żadnego happeningu, ekologicznego zadęcia - akurat ci Zieloni nie mają nic wspólnego z ekoterroryzmem, mienią się raczej nowoczesną partią działającą na wzór swoich odpowiedników w Europie Zachodniej. Czyli cywilizowani, umiarkowani, bez zadęcia. W zasadzie jedynym widocznym znakiem zieloności była gustowna chusta. Atmosfera ekologicznego święta / Fot. Piotr DwojackiChyba na widok tej chusty uaktywnili się dzierżawcy Targu Węglowego, organizującego na miejscu "Jarmark Wiosenny", czyli bazarową imprezę pod zabytkaimi. Padła groźba wezwania straży miejskiej. Cóż, wszędobylscy przedstawiciele Wiadomości24.pl szybko przygotowali się do przygotowania materiału pt. "Straż usuwa Zielonych z ekologicznej akcji".

Przygotowania były tak angażujące, że akcji nie udokumentowano. Beata Maciejewska (Zieloni 2004) z przyjaciółmi / Fot. Stefania NajsarekBeata Maciejewska z Gdańskich "Zielonych 2004" zainteresowała się natomiast obrzydliwie nieekologicznymi okolicznościami sąsiedztwa imprezy "Dziennika Bałtyckiego".

Trzeci odcień zieleni.

Obok zielonych drzewek i Zielonych polityków nad imprezą powiewał duch trzeciego odcienia zieleni. Odcień biało-zielony był akcentem istotnie obecnym w okolicy. Dziś bowiem był mecz. Szczególny mecz. Z tych, które gromadzą "niebieskich", łącznie z użyciem śmigłowców. "Niebiescy" pojawiają się zawsze tam, gdzie w większych grupach występują "biało-zieloni". A jeśli w okolicach pojawiają się również "żółto-niebiescy", wówczas niebieskich jest szczególnie dużo. Przedstawiciel władz Gdańska odziany w kolory Arki Gdynia / Fot. Piotr Dwojacki

Osobom nie obznajomionym w stosunkach trójmiejskich objaśniam: "biało-zieloni" to Lechia Gdańsk, "żółto-niebiescy" to Arka Gdynia. A "niebiescy" są tacy sami w całej Polsce, charakteryzują się zwiększoną częstotliwością występowania w rejonie stadionów - przed, w trakcie i po meczach piłki nożnej. Dlatego duże ryzyko podjął przedstawiciel władz miejskich w Gdańsku, który w "żółto-niebieskim" kombinezonie rozdawał "biało-zielonym" ulotki Czystego Miasta Gdańska. W krótkim wywiadzie udzielonym reporterowi Wiadomości24.pl stwierdził: "gorąco" (chodziło o temperaturę wewnątrz kombinezonu, a nie o otoczenie kibiców). Spytany zaś o kibiców stwierdził, że "też o nich myślał". Wszelako kibice wkrótce znikli. Zaczynał się mecz...

Relacja Stefanii Najsarek z akcji "Drzewo za makulaturę": tutaj

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ciekawy, żywy, sympatyczny tekst. Jak zwykle, świetnie napisany. Już zazdroszczę Trójmiastu wspaniałych drzew. W ogóle, czytając Dwojackiego łapię się na tym, że żałuję, iż nie jestem Pomorzaninem (albo Kaszubą). Dlatego plusik!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyjemny i pożyteczny okazał sę ten "zielony impuls". :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie napisany artykuł, akurat na czasie, bo jest pora sadzenia drzew...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.