Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10548 miejsce

Dubbing reaktywacja, czyli i kto to mówi?

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-07-17 10:05

Najwięcej filmów animowanych przybywa do nas ze Stanów Zjednoczonych. Zanim jednak ich bohaterowie przemówią do nas po polsku, musi powstać dubbing, czyli nagranie wszystkich tekstów w wykonaniu naszych aktorów

Kiedyś praca w dubbingu była może nie tyle wstydliwa, co aktorzy niechętnie się do niej przyznawali. Ot, kolejny sposób na zarobienie pieniędzy. Wszystko zmieniło się w połowie lat 90. wraz z nadejściem nowej epoki filmów animowanych.
Produkcje takie jak „Toy Story”, „Uciekające kurczaki”, „Shrek” czy „Potwory i spółka” spowodowały, że dubbing stał się ważny i doceniany. Polacy nagle stwierdzili, że od napisów i lektora wolą polskie dobre wersje dialogów.

Szkoła przedwojenna

Niewtajemniczonym spieszymy wyjaśnić, że historia polskiego dubbingu sięga czasów przedwojennych. Pierwszym zdubbingowanym w Polsce filmem była „Królewna Śnieżka”, w 1938 roku. Główna bohaterka mówiła głosem wielkiej ówczesnej gwiazdy Jadwigi Smosarskiej. W 1949 roku w łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych powstał Wydział Dubbingu, przekształcony w 1955 w Studio Opracowań Dialogowych w Warszawie. 10 lat później rozpoczęto tam również opracowania filmów telewizyjnych.
Polska szkoła dubbingu była bardzo znana w Europie, a najsłynniejszym reżyserem była Zofia Dybowska-Aleksandrowicz, której zawdzięczamy m.in. „Pogodę dla bogaczy”, „Między nami jaskiniowcami” czy „Na wschód od Edenu”. W dubbingu pracowali i tworzyli wielkie kreacje: Aleksandra Śląska, Danuta Szaflarska, Tadeusz Łomnicki, Jan Świderski, Andrzej Łapicki czy Władysław Hańcza.

Wielki kryzys dotknął dubbing w latach 80. i był spowodowany przede wszystkim brakiem pieniędzy.
U Zofii Dybowskiej-Aleksandrowicz zaczynała Joanna Wizmur, aktorka i jeden z najbardziej obecnie uznanych reżyserów. Początkowo sama podkładała głos, na przykład pod Hyzia w „Kaczych opowieściach”, a potem stwierdziła, że ma dosyć pracy jako aktorka i zaczęła pracować przy filmach Disneya. To właśnie ona wyreżyserowała największe przeboje ostatnich lat: polskie wersje obydwu części „Shreka”, „Potwory i spółkę”, „Gdzie jest Nemo?”, „Rybki z ferajny”, „Bambi 2” czy „Czerwonego Kapturka – prawdziwą historię”.
Inspiracje z życia wzięte

Składowe sukcesu polskiej wersji kreskówki są minimum dwie. Pierwsza to właściwa obsada, druga – dobrze napisane teksty dialogów. Czasami o ostatecznym doborze aktorów chcą decydować producenci filmów animowanych; wtedy próbki głosów trafiają za granicę. Częściej jednak decyzja w tej kwestii należy do reżysera dubbingu. Na wybór nie ma wpływu osoba, która podkłada głos w oryginale. Inaczej nigdy nie dałoby się skojarzyć Eddiego Murphy’ego z Jerzym Stuhrem, a przecież obydwu łączy postać Osła w „Shreku”. Ani wygląd aktora – bo kto wówczas pomyślałby o obsadzeniu wiotkiej Małgorzaty Kożuchowskiej w roli hipopotamicy w „Madagaskarze”?
Jeśli chodzi o dialogi, palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie dzierży Bartosz Wierzbięta, mistrz skojarzeń i odwołań do współczesności. Zaczynał od „Misia Yogi”, a jego pierwszym pełnometrażowym filmem były „Uciekające kurczaki”.
Wierzbięta szybko dostrzegł, że tekstu nie trzeba tłumaczyć dokładnie. Stąd Obelix w „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra” śpiewa „Pieczone korale” odwołując się do przeboju Brathanków, a Osioł w „Shreku” parodiując Jerzego Stuhra – „Latać każdy może”, a także krzyczy „Panie proszą panów”nawiązując do „Wodzireja”. Wierzbięta przyznaje jednak, że na takie osobiste wstawki Stuhra trudno było namówić.

Za to Jan Wecsile, autor polskich dialogów m.in. do filmu „Auta”, który od niedawna gości na ekranach polskich kin, inspiracji szukał we wspomnieniach z dzieciństwa. – Przypomniało mi się nasze „ęęę, ęęę!!!” z czasów, gdy ganialiśmy się na rowerach udając, że to wyścigówki. Każdy to „ęęę, ęęę” zapewne pamięta – opowiada, jakiego doznał olśnienia, główkując nad oddaniem odgłosu wydawanego przez samochody.

Ciężka praca i dobra zabawa

Kiedy tekst jest napisany, a aktorzy podkładający poszczególne głosy wytypowani – można wejść do studia. To, co słyszymy w formie dialogu, aktorzy nagrywają… osobno. Jedynie w słuchawkach mają puszczone pozostałe teksty. Rozmowa powstaje dopiero podczas montażu.

– Do dziś pamiętam, jak trudnym zadaniem była dla mnie rola Jane w „Tarzanie”. Wtedy straciłam głos na dobre dwa tygodnie. W „Rogatym Rancho” było łatwiej, w końcu zagrałam „luzaczkę”, młodą krowę Grace, która zachowuje się tak, jakby była na amfie – opowiada Edyta Olszówka.
Z wielką sympatią o swoim bohaterze i pracy nad filmem „Dżungla” wypowiada się Jacek Braciak, czyli koala Bazyli. – Rola koali okazała się dla mnie strzałem w dziesiątkę, mam bowiem taki sam temperament, jak ten uroczy torbacz, w postaci sporej dawki zdrowego luzu i dystansu do siebie i świata – mówi Braciak.
Pierwszą poważną rolą w dubbingu Agnieszki Dygant była żyrafa Bożenka w „Dżungli”. – Zaskoczyło mnie, że to tak ciężka praca, porównywalna nawet z dniem zdjęciowym na planie serialu. Ale to także ogromna satysfakcja patrzeć później na zwierzątko, które „żyje” z twoim głosem i dzięki temu przejmuje pewne cechy twojego charakteru. Mam nadzieję, że udało mi się Bożence przekazać trochę swojej osobowości – twierdzi aktorka.

Skok przez płot i znowu sukces

Do dubbingowania zapraszani są nie tylko aktorzy, ale inne znane osoby o charakterystycznych głosach. W filmie „Auta” słyszymy na przykład Włodzimierza i Macieja Zientarskich, którzy komentują wyścig. W „Kurczaku Małym” pojawił się Włodzimierz Szaranowicz, który wcielił się w psa, sportowego komentatora.
Piosenkarka Kora użyczyła głosu projektantce mody Ednie Mode w „Iniemamocnych”; wygrała do tej roli casting. To był jej debiut w dubbingu.
Najnowszy film animowany z polskim dubbingiem „Skok przez płot” trafił na ekrany kin tydzień temu i już zaliczony został do hitów tego lata. Opowiada o grupie zwierzaków, które budzą się po zimowym śnie. Ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu odkrywają, że mają nowych sąsiadów – ludzi. Wygadany szop pracz RJ tłumaczy, że mogą z tego płynąć tylko korzyści.

Polski tekst napisał Bartosz Wierzbięta, a reżyserem dubbingu jest Artur Kaczmarski. Tym razem Joanna Wizmur stanęła po drugiej stronie mikrofonu i udzieliła głosu skunksicy Stelli. W filmie słyszymy także charakterystyczne głosy Zbigniewa Suszyńskiego, Adama Ferencego i Krzysztofa Kowalewskiego. Nad oryginalną wersją filmu pracowali m.in. Bruce Willis, William Shatner i Nick Nolte.

Rozmowa z reżyserem dubbingu MIRIAM ALEKSANDROWICZ*
DZIENNIK ZACHODNI: Od jak dawna zajmuje się pani dubbingiem?
MIRIAM ALEKSANDROWICZ: Zaczynałam podkładać głos już jako 5-letnie dziecko, jednak przez wiele lat uciekałam od tego zawodu. Jestem z wykształcenia reżyserem teatralnym i bardzo długo uważałam, że moim żywiołem jest teatr, a nie dubbing. Jako reżyser dubbingu pracuję od 1990 roku.

- Czym kieruje się pani, dobierając głos do postaci? Czy głosem z oryginalnej wersji językowej?
- Sporo zależy od dystrybutorów filmu. Wielu wymaga „prób głosu”, więc musimy zbliżać się maksymalnie do oryginalnych wersji. Tam, gdzie jest większa dowolność, skupiam się na postaci: co sobą reprezentuje, jaki ma charakter. Myślę wówczas, kto by mógł zagrać taką rolę. Powtórzę: zagrać, a nie tylko dać głos. Najważniejsza jest psychika postaci, którą analizuję, to nią kieruję się podczas poszukiwań w gronie polskich aktorów.

- Czy trudno jest namówić tych najbardziej znanych polskich aktorów na dubbing?
-Nie. Aktorzy lubią dubbing. Istnieje oczywiście kwestia ceny, bo nie jest to praca za najwyższe stawki. Pieniądze nie są jednak podstawowym kryterium. Wielu aktorów traktuje dubbing jako przyjemność, zabawę. Oczywiście niektórzy odmawiają, mówiąc otwarcie, że tego nie chcą i nie lubią robić. Uważają że dubbing jest dla nich nieciekawy albo za trudny. Wbrew pozorom taka praca nie jest prosta. Niby wszystko jest tu gotowe, ale trzeba w głosie oddać kawałek siebie, równocześnie uzależniając emocje od temperamentu postaci na ekranie. Ostatnio miałam przyjemność pracy z panem Jerzym Kryszakiem. Jego temperament był niewspółmiernie większy niż bohatera. Zagrał postać genialnie, ale było to dla niego ciężkie wyzwanie.

- Czy ma pani w swoim dorobku taki dubbing, który uważa pani za swój największy sukces?
-Nie ma wśród moich prac filmu, którego dubbing uważam za perfekcyjny. Już podczas zgrania zauważam, co można było zrobić lepiej, na przykład inaczej poprowadzić aktora. Mam nadzieję, że długo jeszcze nie będzie takiej produkcji, z której będę superzadowolona. Myślę, że jak pewnego dnia powiem „to jest dzieło mojego życia”, trzeba będzie iść na emeryturę. Są jednak produkcje, które lubię, na przykład remake „E. T.”, do którego sam Steven Spielberg odnosi się bardzo emocjonalnie. Przemontowana wersja sprzed kilku lat była właśnie dubbingowana. Świetnie wspominam „Babe świnkę z klasą”, cieszy mnie też moja najnowsza, dopiero co ukończona praca, „Garfield 2”, która mocno mnie ubawiła.

- Ponoć Garfield nie będzie już mówił głosem Marka Kondrata, tak jak w pierwszym filmie.
- Teraz Garfield będzie mówił głosem Zbigniewa Zamachowskiego. Film jest opowieścią typu „książę i żebrak”, więc występuje w nim drugi kot, bliźniaczo podobny do Garfielda, ale o innym temperamencie. Jemu głosu użyczył Piotr Machalica. Człowiekiem, który będzie chciał wykończyć koty, będzie Jerzy Kryszak. W filmie usłyszymy także Joannę Brodzik, Przemysława Stipę, Andrzeja Kopiczyńskiego i wielu innych wspaniałych aktorów.
Regina Gowarzewska-Grissgraber
* córka Zofii Dybowskiej-Aleksandrowicz, z której nazwiskiem kojarzony jest termin „polskiej szkoły dubbingu”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

czytelnik
  • czytelnik
  • 06.09.2012 23:09

Tekst w Dzienniku Zachodnim i wywiad pisała Regina Gowarzewska

Komentarz został ukrytyrozwiń
abc
  • abc
  • 19.08.2011 12:26

Czy można wiedzieć kto jest autorem tego artykułu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.