Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13792 miejsce

Dublin pożegnał Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego

Kiedy 10 kwietnia 2010 roku świat obiegła wiadomość o katastrofie lotniczej prezydenckiego Tupolewa w Smoleńsku, nikt nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Zginęło osiemdziesiąt osiem osób z oficjalnej delegacji...



Ojciec Marek Grubka dominikanin podczas mszy św. / Fot. studio4photoKiedy 10 kwietnia 2010 roku świat obiegła wiadomość o katastrofie lotniczej prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku, nikt nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Zginęło osiemdziesiąt osiem osób z oficjalnej delegacji, która leciała na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej oraz ośmioro członków załogi samolotu.

Jeszcze tego samego popołudnia siedmioosobowa grupa mieszkańców Dublina umówiła się na spotkanie. Chcieliśmy zorganizować ostatnie pożegnanie wszystkich tragicznie zmarłych osób. Pomysł uroczystej mszy świętej w Phoenix Park został poszerzony o spotkanie pod General Post Office w centrum miasta, a następnie przemarsz ulicami Dublina, aż do parku. Nie obyło się bez głosów sprzeciwu, prób przekonywania, że nie uda się załatwić niezbędnych pozwoleń, że ambasada nie została uprzedzona etc.

Prowadzący ceremonie pod GPO na O'Connell Street : Agata Szczyrbowska i Bartłomiej Marczyński / Fot. studio4photoNastępnego dnia po mszy, która odbyła się w kościele św. Audeona, a w której uczestniczyła m.in. pani prezydent Irlandii Mary McAleese, spotkaliśmy się ponownie w Domu Polskim (…). Od soboty 10 kwietnia, aż do niedzieli 18 kwietnia dzięki uprzejmości dominikanów, w szczególności ojca Marka Grubki i brata Adama Maciejewskiego, mogliśmy codziennie wieczorami spotykać się w salce ich kościoła.

Ostatnie Pożegnania Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego / Fot. Agnieszka PielachKrok po kroku ceremonia żałobna nabierała kształtu, a na liście odhaczaliśmy kolejne zadania. Anna Pospieszyńska i Katarzyna Sudak otrzymały pozwolenia z policji oraz City Council, od których zależał dalszy rozwój przygotowań. Trasa marszu została zmieniona z początkowej drogi do Phoenix Park na Garden of Remembrance, park pamięci irlandzkich wojowników o wolność.
Powodem zmiany była odległość (marsz do Phoenix Park byłby dłuższy niż pochód parady w dniu świętego Patryka) oraz fakt, że w niedzielę w Phoenix Park odbywał się maraton z udziałem 10 tysięcy osób.

Mając zatwierdzony czas i miejsce Agata Szczyrbowska rozesłała zaproszenia do rządu, ambasad, partii politycznych, związków zawodowych, gmin wyznaniowych, lecz przede wszystkim powiadamialiśmy o marszu wszystkich ludzi, którzy chcieli w nim wziąć udział. Bartłomiej Marczyński został „etatowym” grafikiem przygotowując baner ze zdjęciami zmarłych oraz fotografie na drewniana konstrukcje, która wykonał właściciel firmy Solidarity - Tomasz Bugała. Grzegorz Dawidowski wydrukował plakaty, które wszyscy rozwieszaliśmy w całym Dublinie. Prace nad marszem trwały do ostatniej minuty. Wraz z Adamem Łabędzkim odwiedziliśmy irlandzką telewizję RTE, która użyczyła nam wóz transmisyjny, a później została naszym partnerem i relacjonowała nasz marsz w każdym wydaniu wiadomości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Chwalebne postawy. Zaangażowanie i konsekwencja zaowocowały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.