Facebook Google+ Twitter

Duch przebudzony

W „Fauście” Goethego w paradoksalnej formule Mefistofeles spostrzega: „Jam jest tej siły cząstką dobrą, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro”. Dlaczego tak często bywa u nas odwrotnie?

 / Fot. wikipedia commons-public domainZ powodu katastrofy w Smoleńsku powstało sporo różnych wypowiedzi i tekstów, na ogół mądrych i pięknych chociaż, co zrozumiałe, o smutnym wydźwięku, bo tak to wygląda w naszych uczuciach. Ale jest jeszcze ludzki duch, a ten nie zaznaje kresu istnienia. Wszyscy posiadamy niepowtarzalną indywidualność i osobowość oraz takież uczestnictwo w dziejach. W nich to zostawiamy swój trwały ślad zapewniający nam autentyczną nieśmiertelność - kulturową ciągłość na podobieństwo rodzenia dzieci i przekazywaniu im swego życiowego dorobku.

„Non omnis moriar" - "nie wszystek umrę, wiem, że uniknie pogrzebu cząstka nie byle jaka…”... Nie przypadkiem przecież w Pieśni III pisał Horacy te słowa. Tak intuicyjnie odczuwana i zrozumiana duchowość rodzi się ze społecznej natury człowieka. Tak jak mrówka jest elementem mrowiska, tak człowiek to wszyscy ludzie w ciągłości życia ludzkiego gatunku. Człowiek jako pojedyncza istota właściwie nie istnieje, tak jak nie istnieje mrówka poza mrowiskiem, bez którego szybko ginie.

Przy takiej orientacji tragedia Prezydenta i wszystkich Polaków może stać się źródłem dobra, jak katastrofa przyrodnicza źródłem nowych form życia i przekroczeniem dotychczasowych ich granic.

Rozumiem, że dostajemy np. wsparcie i szczerą przyjaźń Rosji w miejsce antyrosyjskiej fobii, zmianę postawy wobec Katynia i rzeczywiste pokazanie jej światu. Nie wystarczy przecież o tym mówić i pisać, jeśli nie wywołane zostaną emocje, które wiedzę pogłębią autentycznym zrozumieniem i akceptacją oznaczającą gotowość do działania, na rzecz ich krzewienia. Jako Polacy uzyskaliśmy także coś absolutnie bezcennego i coraz rzadszego: przywrócenie poczucia wspólnoty, autentycznych więzi międzyludzkich, dzięki którym jest możliwe życie w pełni człowieczeństwa i zdolność do obrony przed tym wszystkim, co je przemyślnie degraduje do przedmiotu prymitywnego urynkowienia. Pojawiają się kolejne przeszkody, myślę np. o konflikcie w sprawie pochówku na Wawelu.

To dla nas test: czy to, co się nam na ogromną skalę wydarza naprawdę rozumiemy, czy zaledwie spostrzegamy przez pryzmat różnych interesów, potrzeb zachłannego i rozdętego ego. Wiem jednak jedno, że stale wzrasta nasza zbiorowa świadomość i nie da się jej całkowicie zagłuszyć gwarem codziennego życia czyniącym z krwawej ofiary ofiarę daremną. Ciągle jesteśmy i będziemy przedmiotem manipulacji wszelkiej władzy, dla której jedność jest zagrożeniem lub przynajmniej trudnym wyzwaniem.

Zagrożeniem jest także powszechna radość i zadowolenie z życia, bo to oznacza człowieka wolnego i niezależnego. Dlatego tak się utarło w naszej kulturze, że unikamy pokazywania swego powodzenia, natomiast człowiek narzekający, strapiony staje się przedmiotem troskliwego zainteresowania. To już wiedzą malutkie dzieci i umiejętnie wykorzystują w rywalizacji o rodzicielskie względy. Sądzę, że w pełni wolni będziemy dopiero wówczas, gdy po ciężko wywalczonej wolności zewnętrznej będziemy potrafili uwolnić się od wewnętrznych złych duchów i stoczymy z nimi rozstrzygającą walkę. Będziemy zdrowi i silni nawet przy ewidentnym braku prawdziwych przywódców duchowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Nie tylko sukcesy ale i klęski i tragedie należy przypisywać wodzą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławo, bardzo dziękuję. Dzięki tej piosence mój skromny tekst zyskał dodatkowy wymiar. Właśnie wymiar duchowy, bo muzyka jest przecież jego najgłębszą ilustracją :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.