Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21604 miejsce

"Duch wychodzi" już na dobre. Pasjonująca książka Philipa Rotha

Nathan Zuckermann, alter ego tego, kto go stworzył czyli Philipa Rotha, ostatecznie żegna się z czytelnikami. Powieść "Duch wychodzi", jak zapowiada autor jest ostatnią z serii o tym bohaterze.

Okładka książki "Duch wychodzi" Philipa Rotha / Fot. nieznanyKiedy otrzymałem tę powieść uczestnicząc w akcji "Książka za recenzję" pierwsze moje skojarzenie, nie odzwierciedlało tego, co pomyślałem po jej przeczytaniu. Nie czytałem dotąd żadnej pozycji Philipa Rotha. Mały format i niezbyt zachęcająca okładka książki, wywołała myśl w mojej głowie, że pewnie nic ciekawego w niej zawarte być nie może. Wertując kolejne strony z zainteresowaniem przekonałem się, że bardzo się myliłem.

"Duch wychodzi" to powieść nawiązująca do ośmiu poprzednich książek tego autora. Kiedy Philip Roth tworzył pierwszą z nich - "Cień pisarza" nie spodziewał się, że bohater, którego stworzył Nathan Zuckermann, będzie jak cień podążał za nim latami. Jednak nadszedł czas rozstania. Autor opisuje w książce ostatnie lata życia Zuckermanna. Jego starość, niedomagania i samotność. Zuckermann stwierdza, że pozostawił całe życie towarzyskie, nie wychodzi z domu, zajmuje się jedynie pisaniem. Brak kontaktu ze znajomymi usprawiedliwia chorobami wieku starszego, nietrzymaniem moczu czy impotencją. Nie jest już na tyle sprawny intelektualnie, by toczyć z nimi pojedynki. Można by się domyślać, że skoro bohater to alter ego autora, on sam jest już zmęczony wiekiem.

O finale serii decydują też historie zawarte w książce. Są to wspomnienia z młodości Zuckermanna, po to właśnie wraca do Nowego Jorku. By przypomnieć sobie jak stawiał pierwsze kroki jako pisarz, spotykał się z kobietami, przeżywał miłosne uniesienia. Również w tej części rozwiązują się zagadki, jakie autor stawiał czytelnikom przez osiem poprzednich utworów.

Z treści ksiażki "Duch wychodzi" można wyciągnąć wnioski, że Philip Roth, kończąc ze swoim sztandarowym bohaterem, próbuje sam pożegnać się z czytelnikami. Miejmy jednak nadzieje, że powodem uśmiercenia Zuckermanna nie była literacka emerytura Rotha, a nowe pomysły, które już niebawem nam zaprezentuje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tyż prowda. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść... ze swym bohaterem.

Wielu pisarzy, z którymi rozmawiałem w pewnym czasie kończyło lub zamierzało zakończyć przygody swoich
bohaterów. Czytelnik nie może przesycić się daną postacią tak, by przesłał ją lubić. No i nikt nie chce być szufladkowany jako twórca jednego, ciekawego bohatera.

Dobra recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.