Facebook Google+ Twitter

Duża ściana dla Banksy'ego, czyli Wielki Mur

Po tygodniu spędzonym w stolicy Państwa Środka przyszedł czas na wychylenie się poza znane mi hutongi (osiedla z wąskimi uliczkami), stacje metra i uliczne bary. Gdzie można się wybrać przy okazji wizyty w Pekinie? Oczywiście na Wielki Mur!

Wielki Mur w pełnej krasie (odcinek Mutianyu) / Fot. Łukasz SzoszkiewiczWielki Mur. Ponad 2400 km muru obronnego widocznego nawet z kosmosu musi robić wrażenie. Długa nitka ciągnąca się przez wzgórza i lasy jest dzisiaj tylko w części oddana do ruchu turystycznego – sam przeszedłem zaledwie trzykilometrowy odcinek w Mutianyu, który rekomendowany jest dla osób nieznoszących potoku Chińczyków prowadzonych przez przewodników wrzeszczących przez megafony, że teraz czas na siusiu czy zjedzenie banana.

Pomysł wzniesienia tak olbrzymiej fortyfikacji narodził się już w VII wieku p.n.e., kiedy my, Słowianie, budowaliśmy co najwyżej zamki z piasku. Obecny kształt Wielki Mur zyskał jednak dopiero na przełomie XIV i XV w. za czasów panowania dynastii Ming, która jest odpowiednikiem naszych Jagiellonów.

Dzisiaj fortyfikacja została wzbogacona o tor do jazdy na sankach, wyciągi krzesełkowy oraz gondolowy, a także restaurację. O dziwo udało im się to zrobić ze smakiem, ukrywając całość w lesie porastającym okoliczne góry.

Rzecz o targowaniu. Przy okazji powrotu z Mutianyu do Pekinu (ok. 90 km) udało mi się utargować u taksówkarza cenę z 400 do 200 juanów, a jako że jechaliśmy samochodem w piątkę (dogadałem się z przypadkowo poznanymi Francuzami), kurs do miasta wyniósł nas zaledwie 40 juanów od osoby (ok. 20 zł).

W Chinach uliczni sprzedawcy, straganiarze i taksówkarze nie mają skrupułów, aby oferować produkty i usługi po cenie nawet sześcio-, siedmiokrotnie wyższej. W ulicznych sklepikach i przydrożnych barach zwykle nie ma podanych cen, a właściciel widząc turystę od razu rzuca ofertę „z kosmosu”. Zanim człowiek zdąży zorientować się w cenach poszczególnych produktów mija trochę czasu i dlatego niejednokrotnie daliśmy się już oskubać.

Niemniej wiem teraz, że przeciętna cena za butelkę wody to 1-2 juany (zależnie od miejsca), miska ryżu to zwykle 2 juany, piwo w barze 4-5 juanów, a wypiek przypominający drożdżówkę nie więcej niż 4 juany. Sposoby na zbicie cen poznałem na razie dwa. Po pierwsze warto zapytać "ile to kosztuje?" (chin. duoszao cien?) - wówczas możemy zostać potraktowani jako ekspaci mieszkający w Chinach od dłuższego czasu. Drugi sposób, równie skuteczny, to samemu zaproponować cenę i tym samym zacząć negocjacje z zupełnie innego pułapu.

Przechowalnie bagażu. W Chinach nie istnieją. Wraz ze znajomymi przez godzinę krążyliśmy wokół stacji metra Dongzhimen pytając ludzi o takowe i każdy rozkładał bezradnie ręce. Zagadywaliśmy nawet po chińsku (polecamy smartfonową aplikację Pleco), ale jedynie taksówkarz zaofiarował swoją pomoc, że może przechować nam plecaki za 150 juanów (75 zł). W końcu znaleźliśmy zamykane szafki w supermarkecie, jednak z uwagi na ich pojemność, musieliśmy rozpakować plecaki, powyciągać stelaże i rozlokować bagaż w pięciu z nich.

Po rzeczy wróciliśmy kilka godzin później (po powrocie z Wielkiego Muru) i okazało się, że dwie szafki odmawiają współpracy nie chcąc się otworzyć. Musieliśmy wołać na pomoc ekspedientki, te po kilku minutach bezowocnego wysiłku przywołały miejscowego majstra, który w końcu rozkręcił szafki i wydostał nasz backpackerski equipment.

Więcej relacji z naszej podróży po Chinach i Syberii możecie przeczytać na blogu http://choosetravel.pl/.

Materiał ukazał się pierwotnie na: http://choosetravel.pl/2012/07/16/duza-sciana-dla-banksyego-czyli-wielki-mur/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.