W jednym z ośrodków Barbara Kłosowska usłyszała, że nie ma odpowiedniego aparatu rentgenowskiego do wykonania badania tak dużych piersi. Musiała szukać innej pracowni. W drugiej dowiedziała się od rejestratorki, że musi czekać na lekarza dwie godziny. To on miał zdecydować, czy wykona badanie, czy nie.
Pani Barbara nie chciała czekać. Poszła do kolejnej przychodni, gdzie kazano jej zapisać się na listę. Ale wcale nie otrzymała gwarancji, że zostanie zbadana. Usłyszała, że istnieje ryzyko, że będzie musiała poszukać innego specjalisty.
Emerytka powiedziała "dość". - Przecież, to absurd, wszyscy wokół - w telewizji, gazetach, namawiają, by kobiety w moim wieku koniecznie dbały o siebie i raz na jakiś czas szły na mammografię. A tu spotkała mnie tak niemiła niespodzianka. Nie wiem, co mam robić w tej sytuacji. Czy kobiety z takim biustem jak ja, nie mają szansy na mammograficzne badania? - zastanawia się krakowianka.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda sytuacja w innych przychodniach. Okazuje się, że nie jest dobrze. Faktycznie, panie z rozmiarem biustu E, D i większym mają problem z dostępem do rentgena piersi. Powód? - Nowoczesny sprzęt niestety nie jest dostosowany do tych wymiarów - tłumaczy doc. Andrzej Janik, szef wojewódzkiego ośrodka koordynującego profilaktykę.
Urządzenie ma standardowe podstawki, na których lekarz układa piersi do zdjęcia. To fakt, że te tzw. półeczki są zbyt małe dla obfitych biustów. Ponadto same filmy producenci oferują tylko w dwóch rozmiarach - 18 cm x 24 cm i 24 cm x 30 cm. Na takiej klatce zwyczajnie nie mieści się pierś, np. rozmiaru D. I rzeczywiście nie zawsze lekarzom udaje się zrobić zdjęcie.
Czytaj dalej na stronie
krakow.naszemiasto.pl