Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

986 miejsce

"Duży w Maluchu" - wywiad z Filipem Nowobilskim

Internetowy talk-show Filipa Nowobilskiego cieszy się coraz większą popularnością. Młody dziennikarz znalazł czas, by odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących jego programu.

Filip Nowobilski i Natalia Szroeder Źródło: YouTube / Fot. Zapytam wprost. Skąd pomysł na przeprowadzanie rozmów z celebrytami w samochodzie?

Pomysł zrodził się zupełnie przypadkiem. Podczas wspólnej kolacji z dziewczyną i przyjacielem w jednej z krakowskich restauracji. Rozmawialiśmy m.in. o mediach. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat internetu i zupełnie bez zastanowienia wypaliłem, że mógłbym kupić syrenkę i przeprowadzać w niej wywiady z gwiazdami. W tym momencie moja dziewczyna chwyciła mnie za rękę i powiedziała: ''Fif to świetny pomysł''. Wróciłem do domu i zobaczyłem, że zakup Syrenki to spory wydatek, więc postawiłem na wersję ekonomiczną z Fiatem 126p w roli głównej. Miesiąc później kręciłem pierwszy wywiad.

Dlaczego wybór padł na Malucha? Jest Pan fanem polskiej motoryzacji?

Na zakup Malucha zdecydowałem się ze względów ekonomicznych, a poza tym ten samochód jest nam wszystkim bardzo bliski. Każdy miał w rodzinie Fiata 126p. Jeszcze parę miesięcy temu nie nazwałbym się fanem polskiej motoryzacji, ale powoli się nim staję, bo Maluchowi, jak i całemu projektowi ''Duży w Maluchu'' sporo zawdzięczam.

Czy celebrytów łatwo jest namówić do udziału w programie? Jak reagują na wieść, że chce Pan z nimi rozmawiać nie w studiu telewizyjnym, a w poczciwym Maluchu?

Nie mam obecnie problemów z namawianiem celebrytów do udziału w programie. Przeważnie, jak kontaktuję się z danym artystą albo jego managerem to spotykam się z informacją w stylu: ''Widzieliśmy Twój program i chętnie weźmiemy udział w kolejnym odcinku''.

Czasami gości Pan kontrowersyjne gwiazdy. W takich przypadkach odczuwa Pan większą tremę?

Nie odczuwam tremy podczas wywiadów. Myślę, że jest to związane z tym, że już od kilku dobrych lat działam w mediach i zrobiłem sporo wywiadów przed startem programu ''Duży w Maluchu''. Jednak czasami podczas kręcenia odcinka odczuwam niepokój związany z brawurową jazdą mojego gościa, któremu, jak ja to mówię: ''włącza się tryb nieśmiertelności'' i za wszelką cenę stara się pokazać, że jest świetny kierowcą i show manem. Póki co poza jedną stłuczką - odcinek z
Liberem - nic się nie stało.

Internauci często zastanawiają się nad finansowaniem programów na YouTube. Czy ma Pan wsparcie sponsorów?

Zdarza się (śmiech).

Obecnie walczy Pan o internetową publikę - z dobrym skutkiem. Czy swoją przyszłość wiąże Pan z Internetem? A może chciałby Pan zaistnieć w telewizji?

Swoją przyszłość wiążę zarówno z internetem, jak i telewizją. Obiecałem sobie, że zrobię przynajmniej sto odcinków ''Dużego w Maluchu'', a później zobaczymy. Miałem kilka możliwości przeniesienia programu do telewizji, ale z nich nie skorzystałem. Chętnie natomiast w przyszłości poprowadziłbym jakiś inny program.

Gwiazdy z YouTube coraz częściej trafiają do reklam. Zgodziłby się Pan zostać twarzą jakiejś marki?

Nie miałbym z tym problemu. Chętnie wziąłbym udział w jakiejś kampanii. Za zarobione pieniądze kupiłbym spoiler do Malucha (śmiech).

Czasami pyta Pan swoich gości o fakty z życia prywatnego. Zatem czym Pan zajmuje się na co dzień?

Program ''Duży w Maluchu'' wymaga sporego nakładu czasu. Nie jest to zajęcie na weekend. Muszę pozyskać gościa, przygotować się do wywiadu, nagrać odcinek, a później go wypuścić do sieci. Podejrzewam, że schodzi na to kilkadziesiąt godzin w ciągu tygodnia. Dodatkowo pomagam, byłemu bokserowi Przemkowi Salecie w tworzeniu kanału na
YouTube pt. ''Saleta Trenuje'', a poza tym współpracuję z jedną z telewizji. Podsumowując pracuję po kilkanaście godzin na dobę i zdarza się, że nie śpię kilkadziesiąt godzin ciągle pracując. Brak snu nie jest dla mnie argumentem, który skłoniłbym mnie do nie zrobienia czegoś co sobie założyłem. W ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy może miałem tydzień wolnego. Dużo się dzieje, ale uwielbiam pracować. Napięty kalendarz bardzo mi odpowiada. Nie lubię odpoczywać i nic nie
robić. Staram się wykorzystywać każdą chwilę. Miesięcznie przejeżdżam około czterech tysięcy kilometrów swoim samochodem kursując między Krakowem, a Warszawą. Podczas tych podróży zawsze towarzyszy mi
audiobook.

Na koniec wywiadu. Co powiedziałby Pan Internautom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę na YouTube z autorskimi projektami?

Wszystkim tym, którzy zaczynają na YouTube życzę konsekwencji, sprecyzowania celu i wielu wyświetleń.

Dziękuję za poświęcony czas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.