Facebook Google+ Twitter

Dwa ciepłe wieczory smutnych opowieści Matta Shawa

W tym tygodniu w Gdańsku i Sopocie odbyły się dwa koncertu projektów muzycznych Matta Shawa. Smutne elektrokakustyczne ballady okazały się bardzo ciepłymi i wzruszającymi utworami, a sam Shaw prawdziwym bardem muzyki alternatywnej.

Matt Shaw podczas występu w Dworku Sierakowskich / Fot. Łukasz StafiejPierwszy występ miał miejsce w gdańskim Kafe Delfin. Mała knajpka szybko i szczelnie zapełniła się chętnymi do posłuchania elektroakustycznego duetu 230 Divisadero. Koncert zapowiadała się tym bardziej intrygująco, że okazał się być pierwszym wspólnym występem obydwu muzyków. Śpiewający i grający na gitarze akustycznej Matt Shaw i odpowiedzialny za partie elektroniczne i drobne wokale Nick Grey nie zawiedli. Choć tworzone przez nich dźwięki były smutne i chłodne, a szeptane teksty przepełnione cierpieniem i poczuciem niezrozumienia relacja, jaka wytworzyła się między artystami, a publicznością była bardzo ciepła i przyjacielska. Kulminacją tego był niesamowicie sympatyczny gest Greya - pod koniec występu muzyk wstał, aby uściskać i wycałować wszystkich słuchaczy.

Na drugim koncercie w sopockim Dworku Sierakowskich Matt Shaw wystąpił solowo pod nazwą Tex La Homa. Koncert ten zdecydowanie potwierdził słuszność przekonania o Brytyjczyku jako jednym z najciekawszych przedstawicieli nurtu singer-songwriterów. Jeśli korzeni tego gatunku szukać w lirycznej muzyce bardów, to Shawa można z czystym sumieniem nazwać jednym z największych bardów współczesnej sceny muzyki alternatywnej.

Trzeba mieć nie lada talent, aby śpiewając i grając solowo na gitarze akustycznej potrafić zahipnotyzować kilkudziesięcioosobową widownię. Shawowi się udało. Zaprezentowana przez niego muzyka to bardzo łagodne dźwięki, które wyciszają odbiorcę swą delikatnością i liryzmem lekko trącanych strun. Poetyckie teksty opowiadające o zagubieniu, braku nadziei i niespełnionych uczuciach dopełniają wrażenie dużej intymności i szczerości przekazu artysty. Choć w takiej stylistyce nietrudno popaść w infantylizm i tkliwość, Shaw zdołał tego uniknąć i zamiast wyrazu znudzenia potrafił wymalować na twarzach słuchaczy skupienie i zamyślenie. Ciekawym urozmaiceniem kilku utworów Brytyjczyka było wspólne ich wykonanie z muzykami z trójmiejskiego avant-popowego zespołu Old Time Radio, którzy wzbogacili te akustyczne ballady miękką i subtelną elektroniką.

Oba koncerty okazały się niezwykle sympatycznymi spotkaniami z niebanalną i wzruszającą muzyką, która idealnie wpasowała się w spokojny klimat letniego wieczoru. Ponadto otwartość i przyjazność obydwu muzyków pokazała, iż tworzenie nawet smutnych dzwięków, nie zawsze musi iść w parze z takim samym nastawieniem do życia, a może być tylko sposobem na ekspresję własnych uczuć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam zainteresowanych, ze relacja tak pozno (przyjmujacy tekst Adam Plona juz mnie "zbesztal":) - nie mialem dluzszego dostepu do kompa przed dzisiejszym wiecozrem;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.