Facebook Google+ Twitter

Dwa oblicza globalnego ocieplenia

Przeciętnemu Polakowi termin "globalne ocieplenie" kojarzy się głównie z oszczędzaniem prądu. Natomiast dla mieszkańców Kiribati jest tragiczną konsekwencją przemysłowej działalności człowieka, a dla państw rozwijających się - jednym z głównych hamulców ich postępu.

Przemysłowy krajobraz w latach 70. XX wieku (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:FACTORY_SMOKE_BLANKETS_CLARK_AVENUE_-_NARA_-_550191.jpg) / Fot. U.S. National Archives and Records AdministrationOcieplenie klimatu nie wpłynie na wszystkie kraje w takim samym stopniu, ale bardzo ważne są jeszcze powiązania gospodarcze między państwami, co dodatkowo komplikuje sprawę - powiedział w sierpniu 2010 r. Philipp Ehmer, specjalista Deutsche Banki. Trzeba przyznać, że miał sporo racji. W ciągu kilku ostatnich lat, temat globalnego ocieplenia został odmieniony przez wszystkie przypadki i z upływem czasu zainteresowanie nim wcale nie słabnie.  / Fot. w24Zarówno wśród naukowców jak i polityków ocieplanie się klimatu na naszej planecie budzi skrajnie różne emocje. Zdaniem jednych, przemysłowa działalność człowieka spowodowała nadmierne wydzielanie dwutlenku węgla do atmosfery, przez co temperatura na Ziemi znacznie wzrasta. Natomiast pozostali ocieplenie łączą z wybuchami na Słońcu, a nie industrializacją społeczeństw. Nie zważając na przyczyny tego ogólnoświatowego zjawiska faktem jest, że już dziś obserwujemy jego konsekwencje. Warto przyjrzeć się dokładnie dwóm miejscom, gdzie termin "globalne ocieplenie" wywołuje całkowicie odmienne odczucia.

Satelitarne zdjęcie atolu Marakei, wchodzącego w skład Kiribati (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marakei_Atoll.jpg) / Fot. NASA, Public DomainDo tej pory Kiribati, wyspiarskie państwo na Pacyfiku znane było z tego, że jego mieszkańcy jako pierwsi na świecie witali Nowy Rok. Ale już za około czterdzieści lat, kilkadziesiąt nizinnych atoli koralowych, tworzących kraj, może zniknąć pod wodami Oceanu Spokojnego. Nasi mieszkańcy będą musieli uciekać, gdy fale zaleją ich domy i wioski - zaznaczył w dramatycznym apelu Anote Tong, prezydent Kiribati. Przyznał również ostatnio, że jest po wstępnych rozmowach z wojskowymi władzami Fidżi, by te sprzedały swojemu sąsiadowi 5 tysięcy akrów ziemi, na których w chwili zagrożenia mieszkańcy Kiribati mogliby zacząć życie od nowa. Wyspiarskie państwo o powierzchni 303 kilometrów kwadratowych, skolonizowane przez Brytyjczyków w XIX wieku, dziś jest zamieszkiwane przez zaledwie 113 tysięcy osób. Większość z nich żyje na co dzień na atolu Tarawa, największym z tworzących Kiribati, gdzie również znajduje się stolica kraju - Bairiki. Oglądając kadry z tego miejsca i można dojść do wniosku, że to prawdziwy raj. Prawda jest jednak całkowicie inna.

Krajobraz wyspy Phoenix, wchodzącej w skład Kiribati (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Manra_Lagoon_AKK.jpg) / Fot. Angela K. KeplerWedług statystyk, jeziora i rzeki na Kiribati zajmują 0% terenów w kraju. To naprawdę zdumiewające, że wyspiarskie państwo położone na Pacyfiku pozbawione jest słodkiej wody, która byłaby zdatna do picia. Poza tym, Kiribati jest narażone na różnego rodzaju klęski żywiołowe m.in. ulewne deszcze.
Do tego wszystkiego dochodzi teraz groźba zniknięcia wysp Kiribati pod bezmiarem Oceanu Spokojnego. Średni wzrost poziomu mórz to 1,8 mm na rok, ale ta tendencja może się zwiększyć, ponieważ pod wpływem wzrastającej temperatury topnieją lodowce.
Pomysł prezydenta kraju o przeniesieniu jego mieszkańców na inny ląd nie jest pierwszą tego typu inicjatywą. We wrześniu 2011 r. Anote Tong zasugerował, aby za dwa miliardy dolarów wybudować na Pacyfiku pływającą platformę, na której miejsce mogliby znaleźć mieszkańcy Kiribati. Także budowa falochronów na wybrzeżach zagrożonych atolów nie dojdzie do skutku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Zmiany klimatu jak również konfiguracja ziemskich lądów to są procesy naturalne na które bardzo świeża obecność rodzaju ludzkiego na tym globie ma akurat wpływ najmniejszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Taliesin
  • Taliesin
  • 17.03.2012 20:21

"Globalne ocieplenie" to sposób na wyciąganie pieniędzy.Jeśli klimat w ogóle się ociepla to działalność człowieka nie ma tu nic do rzeczy.Wiadomo nie od dziś że człowiek i jego cywilizacja emitują do atmosfery nie więcej niż 5% tzw.gazów cieplarnianych.Wybuch wulkanu na Islandii przekroczył wielokrotnie roczną europejską emisję dwutlenku węgla.I co?Stało się coś wielkiego?Klimat zmienia się cyklicznie i nic na to nie poradzimy.Bywał już dużo cieplejszy i bywał dużo chłodniejszy niż obecnie.A najwięcej gazów emitują oceany.A najwięcej zmian klimatycznych zależy od aktywności Słońca.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Maxflow
  • Maxflow
  • 16.03.2012 18:20

Z kominów i rur wydechowych nie wydobywa się sam dwutlenek węgla. To co wdychamy to cała tablica Mendelejewa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naukowcy nie uwiązani "smyczą" do koncernów są innego zdania. Manipulacja masami ludzkimi w celu regulowania cen towarów, szczególnie nośników energii a na tej bazie innych towarów. Bo cena nośnika energii decyduje o innych cenach. czytaj: "N E X U S - NOWE CZASY". kwartalnik popularnonaukowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.