Facebook Google+ Twitter

Dwa oblicza mediów

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-07-24 11:27

Good news - dull news, bad news - front page story! Niektórzy nazywają to grą na ludzkich uczuciach, a jednak dziennikarz przebywający w miejscu zdarzenia musi bezwzględnie zdobyć informacje.

Każdego roku na świecie dochodzi do klęsk i katastrof na wielką skalę. Są miejsca, na przykład kraje Afryki czy Azja południowo-zachodnia, gdzie stan katastrofy, nieszczęścia jest stanem permanentnym. Wszystko to na co dzień starają się nam przybliżyć stacje telewizyjne, radiowe, gazety oraz inne masowe środki przekazu.

Wiele osób w sytuacjach takich jak tragiczna śmierć 26 polskich pielgrzymów w wypadku pod francuskim Grenoble, śmierć Ojca Świętego, czy konflikt zbrojny zarzuca mediom przesadny patos, egzagerację. Środki masowego przekazu szczególnie narażone na tego typu oskarżenia to te, w których informacje przekazywane są permanentnie, a więc TVN24, TVP3, czy wreszcie stacje radiowe, które w swoich cogodzinnych serwisach podają najnowsze informacje.

Prasa, choć często codzienna jest w tym wypadku medium "uprzywilejowanym". Kiedy na ekranie telewizora znów pojawia sie czerwony pasek, a w górnym rogu przylegająca do symbolu stacji czarna wstążka wśród telewidzów pojawiają się głosy o wyolbrzymianiu zdarzeń, "wielkiej pombie".

Innym znienawidzonym przez odbiorców obrazkiem jest widok kłębiących się mikrofonów przystrojonych kolorowymi "kostkami" informującymi o stacji z której pochodzi trzymający mikrofon dziennikarz. Na drugim planie człowiek, który wypowiada się na jakiś temat załamującym się głosem, co jakiś czas zakrywając twarz, próbując ukryć spływające po policzkach łzy. Niektórzy nazywają to grą na ludzkich uczuciach inni wykorzystywaniem cudzej tragedii do podwyższenia poziomu oglądalności, czy słuchalności.

Ja nie jestem zwolennikiem kolorowych spotów i pisanych wielką czcionką haseł, tak często dostrzegalnych na antenach telewizji po tragicznych wydarzeniach. Jednak nie podzielam zdania wielu, że dziennikarze na miejscach katastrof pełnią rolę wygłodzonych hien czekających tylko na kolejną podrzuconą padlinę - słabego, wycieńczonego człowieka, który ma związek ze wstrząsającym wydarzeniem.

Dziennikarz jest człowiekiem, który wykonuje swoją pracę, o czym wiele osób zapomina. Piekarze, kierowcy, lekarze, wszyscy oni oglądają telewizję i krytykują postawę mediów. Czyżby zapomnieli, że w godzinach pracy oni również starają się wykonać swoją "robotę" jak najlepiej?

Od wielu lat światowym dziennikarstwem rządzi zasada:

Good news - dull news, bad news - front page story!(Dobra wiadomość - nudna wiadomość, zła wiadomość - historia na pierwszą stronę!). Dziennikarz przebywający w miejscu zdarzenia musi bezwzględnie zdobyć informacje. Tego wymaga od niego zawód. To, że środkami masowego przekazu rządzą dziś twarde, bezkompromisowe reguły nie zwalnia go od wykonywania swojej pracy.

Wielu z "kanapowych krytyków", określenie pasujące do zasiadających w w wygodnych kanapach telewidzów oglądających kolejne, trzecie już z kolei wydanie serwisu informacyjnego, nie próbuje nawet wyobrazić sobie co dzieje się w głowie reportera stojącego oko w oko z ofiarą, lub bliskim poszkodowanego.

Nie mówię tu o reporterach gazet, których tytuły rozpoczynają się literami: TS, B, czy F, ani innych środków przekazu, które określić można mianem tabloidów.

Dziennikarz, jak każdy inny, czujący człowiek przeżywa chwile słabości. Pewien doświadczony reporter opowiedział mi kiedyś historię. Przebywając w rejonie konfliktu po skończonej pracy (nagrywaniu świadków, obserwacji miejsca zdarzenia) wraz z kolegą udał się do wozu transmisyjnego, gdzie obaj panowie spędzili kilkanaście minut, płacząc. Dla wielu niewiarygodne, a jednak prawdziwe.

Dlatego zwracam się do wszystkich zdroworozsądkowo myślących telewidzów, radiosłuchaczy, odbiorców środków masowego przekazu. Nie oceniajmy pochopnie. Informacja zawsze pozostanie informacją. Zdecydowana większość reporterów podchodzi do swojej pracy z dystansem i pełnym profesjonalizmem.

To, że na postawione rozsądnie pytanie zdruzgotana ofiara zdarzenia nie potrafi odpowiedzieć z zachowaniem zimnej głowy i racjonalizmem nie jest winą dziennikarza. Łzy, płacz, to wszystko jest ludzkie, a pracą reportera jest przekazywanie informacji na o tym co robią, czują myślą, mówią inni na temat zdarzenia. Nie należy pochopnie oceniać mediów, nawet jeśli filozofia kierująca ich działaniem nie jest nam bliska.

Czytaj też tekst Oliwii Piotrowskiej Wszystko dla zysku, Żałobnicy przeliczalni na pieniądze

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.07.2007 19:27

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.07.2007 19:24

Moje argumenty znasz, nie zgadzam sie z Tobą, jednakże szanuje Twoje zdanie, które nie jest zbyt popularne.
plus za odwagę, a może raczej idealizm- wiarę w. misje w pracy dziennikarza

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.07.2007 14:19

Michale, jest w Tobie wiele dobroci i wyrozumiałości dla dziennikarskiego stada. Pamiętamy żal w mediach po śmierci znanego łowcy news' ów w Iraku. Nikt z jego kolegów nie wspomniał jednak, jak on sam narażał życie operatora stojąc bezpiecznie za murem, a robiący zdjęcia kamerzysta stał na linii ognia. Gdybyś miał większą praktykę w mediach uznałbym Twój artykuł za wylewanie krokodylich łez. Wiem, że Tobie zależy na tym, aby pracujący w tym zawodzie nie tracili człowieczeństwa, ale mnie to się wydaje mrzonką. Znam ich jak zły szeląg i nie sądzę, aby chcieli się zmienić. Wtedy nie mieliby po prostu pracy, a na ich miejsce poluje stado młodych, wygłodniałych wilków, które milczkiem kąsają ich po kostkach. Samo życie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.