Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13664 miejsce

Dwa owoce Najwyższosądowego drzewka

Przeczytajcie mój materiał, a zauważycie ile musieli się SSN napocić, aby zredagować takie przekonywujące argumenty, przeciwko uznaniu "utraty możliwości korzystania z rzeczy" za szkodę majątkową.

Szanowni Państwo! Napisałem kiedyś - wymowną - rymowankę. Taką oto:
Gdy idąc przez życie, spotkasz przeszkodę, na swej drodze
Zrób wszystko, by nie przeszkodziła, twego bliźniego nodze.
W poniższym temacie popełniłem już wiele materiałów. - Bez zauważalnego skutku. Okazuje się, że wszystkim dobrze i wszyscy są zadowoleni z obecności przepisu tworzonego w realiach całkowicie odmiennych od obecnie panujących. "Przepijam" do Kodeksu Cywilnego Art. 363 § 1.

Nikt nie chce mi uwierzyć, że wrzodami na ciele systemu likwidacji szkód z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych (p.p.m.) są:
1) - Przepis tworzony w 1964 r. w czasach istnienia PRL-u Art. 363 § 1, a tak naprawdę, drugie w nim zdanie - "Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.".

2) - Postanowienie Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 12 stycznia 2006 r. sygn. III CZP 76/2005 w składzie:
Prezes SN: Sędzia T. Ereciński (przewodniczący).
Sędziowie SN: J. Górowski, I. Gromska - Szuster, J. Gudowski, L. Walentynowicz (sprawozdawca), H. Wrzeszcz, T. Żyznowski. podjęte na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 12 stycznia 2006 r., przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej Piotra W., na skutek zagadnienia prawnego przedstawionego przez Rzecznika Ubezpieczonych we wniosku z dnia 6 lipca 2005 r.

3) - Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z Dnia 17 listopada 2011 r.
Sygn. akt III CZP 5/11 w składzie:
Prezes SN Tadeusz Ereciński (przewodniczący)
Sędziowie SN: SSN Teresa Bielska-Sobkowicz, SSN Józef Frąckowiak, SSN Jacek Gudowski, SSN Zbigniew Kwaśniewski, SSN Lech Walentynowicz (sprawozdawca), SSN Kazimierz Zawadana,
podjęta na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 17 listopada 2011 r., przy udziale Rzecznika Ubezpieczonych Aleksandry Wiktorow oraz prokuratora Prokuratury Generalnej Jana Szewczyka. po rozstrzygnięciu zagadnienia prawnego przedstawionego przez Rzecznika Ubezpieczonych we wniosku z dnia 16 grudnia 2010 r., RU/345/10/PW

Władza i stróże prawa, którzy nawet - przysłowiowym - ogonem nie machnęli, na moje zgłaszane w pismach zrzuty szkodliwości w/w wrzodów, nadal obstają przy swoim. A tymczasem w internecie pełno jest utyskiwania, skarg na zaniżanie odszkodowań za szkody komunikacyjne likwidowane z ubezpieczenia OC p.p.m. Przywołam tylko dwa linki do - w moim odczuciu - najbardziej przekonywujących o tym, że w sferze ubezpieczeń komunikacyjnych dzieje się źle.

1. http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Tak-ubezpieczyciele-oszukuja-Polakow,wid,15676997,wiadomosc.html?ticaid=114e42&_ticrsn=3
dot: Ubezpieczyciele zaniżają odszkodowania z polis OC, a zaoszczędzone kwoty idą w miliardy złotych - alarmuje Rzecznik Ubezpieczonych. Liczba skarg właścicieli samochodów rośnie.

2. https://ufg.pl/web/guest/informacje-dla-prasy/-/asset_publisher/Ng9t/content/20-tysiecy-kierowcow-oddaje-odszkodowania-za-wypadki-bez-polisy-oc;jsessionid=9CE31245731B9CF55A5C66070D12F8D6?redirect=https%3A%2F%2Fufg.pl%2Fweb%2Fguest%2Finformacje-dla-prasy%3Bjsessionid%3D9CE31245731B9CF55A5C66070D12F8D6%3Fp_p_id%3D101_INSTANCE_Ng9t%26p_p_lifecycle%3D0%26p_p_state%3Dnormal%26p_p_mode%3Dview%26p_p_col_id%3Dcolumn-1%26p_p_col_pos%3D1%26p_p_col_count%3D3
dot: Aż o jedną czwartą wzrosła liczba kierowców bez polisy OC, którzy muszą oddawać pieniądze za spowodowane przez siebie wypadki – wynika z ostatniej analizy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Do czego, wypracowany przez polskich ustawodawców i najwyższego przedstawiciela - Najwyższy Sąd - doprowadzi? - Nawet nie będę próbował odpowiedzieć na to pytanie.

Przejdę do omówienia szkodliwości w/w wrzodów.

Ad. 1).
Szanowni Państwo! Prawo tworzone w realiach PRL-owskich nie może funkcjonować w państwie kapitalistycznym. W prawie państwa kapitalistycznego wszystko musi być przejrzyste i jednoznaczne. Ono nie może w sobie zawierać takich sformułowań, jakie zawiera Art. 363 § 1 zdanie drugie. "Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu." Sformułowanie typu - "nadmierne trudności lub koszty" jest nieokreślone, nieścisłe, nie jednoznaczne. Do tego, pierwsza część zdania - "Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe" to najzwyklejsze kłamstwo. Przywrócenie stanu poprzedniego zawsze jest możliwe - albo poprzez naprawę uszkodzonego pojazdu, albo przez zstąpienie - nie nadającego się do naprawy, uszkodzonego w wypadku pojazdu - innym o maksymalnie zbliżonych walorach, tj.: tej samej marki, z tego samego rocznika, tego samego typu, o zbliżonym przebiegu i stanie zużycia, lub inny taki sam pojazd odnowiony w autoryzowanym warsztacie.
Najważniejsze, aby przywrócić poszkodowanemu stan sprzed wypadku. Przypomnę prawo powinno się cechować trzema "Jotami", czyli Jasnością, Jednoznacznością i Jednością. W kapitalizmie określenia typu: "nadmierne trudności lub koszty" są nie jednoznaczne i zawsze będą wywoływać spory, jak też kusić zobowiązanego ubezpieczyciela do oszustw.

Ad. 2).
Postanowienie Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 12 stycznia 2006 r. III CZP 76/2005

Zadaniem sędziowskiego siedmioosobowego składu, w tym przypadku była odpowiedź na pytanie Rzecznika Ubezpieczonych:

„Czy na podstawie przepisu art. 363 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. 1964 r. Nr 16 poz. 93 z poźn. zm.) za „nadmierne trudności lub koszty przywrócenia stanu poprzedniego” można uznać koszt naprawy uszkodzonego pojazdu, który nie jest równy lub nie przekracza 100% jego wartości sprzed szkody?”

Niestety! Skład siedmioosobowy Sądu Najwyższego - Postanowił odmówić podjęcia uchwały.

Mimo tego w swym uzasadnieniu ustosunkowuje się do przedmiotowego pytania zawartego we wniosku RU pisząc: "Przyjmuje się, że nieopłacalność naprawy, będąca przesłanką wystąpienia tzw. szkody całkowitej, ma miejsce wówczas, gdy jej koszt przekracza wartość pojazdu sprzed wypadku. Stan majątku poszkodowanego, niezakłócony zdarzeniem ubezpieczeniowym, wyznacza bowiem rozmiar należnego odszkodowania."

Ja tymczasem znajduję materiał pt. Szkoda całkowita z OC i AC na stronie: http://www.eventum.com.pl/centrum-pomocy/wypadek-co-robic/szkoda-calkowita-z-oc-i-ac/ gdzie napisano: "Termin "szkody całkowitej" wywodzi się z praktyki ubezpieczeniowej i jak dotąd nie został zdefiniowany w prawie polskim". Ponad to na stronie Rzecznika Ubezpieczonych http://rzu.gov.pl/skargi/najczestsze-pytania-i-odpowiedzi/Szkoda_calkowita_w_ubezpieczeniach_komunikacyjnych__20878 w artykule pt. "Szkoda całkowita w ubezpieczeniach komunikacyjnych", proszę sobie wyobrazić także znajduję informację: "Powszechnie obowiązujące prawo nie definiuje pojęcia szkody całkowitej. Termin ten wywodzi się z praktyki ubezpieczeniowej powstałej w toku likwidacji szkód zarówno z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jak i z ubezpieczenia AC."

No i sami widzicie. Sąd Najwyższy Rzeczpospolitej Polskiej, powstałej z wyklętego PRL-u, w wyniku wielu protestów, które pociągnęły za sobą wiele ofiar w ludziach, w swoim postanowieniu używa terminu, który w polskim prawie, jak dotąd nie jest zdefiniowany i który powstał dzięki praktyce ubezpieczeniowej? Rzecznik Ubezpieczonych, znający cały proceder likwidacji szkody komunikacyjnej, również uznaje szkodę komunikacyjną za "szkodę całkowitą", gdy jej koszt przekracza wartość pojazdu sprzed wypadku. Przechodzi nad tym do porządku dziennego, jakby termin: "szkoda całkowita" był terminem ujętym i uznanym przez polskie prawo.
Wygląda to tak jakby praktyki ubezpieczeniowe kształtowały polskie prawo - jeśli moja interpretacja jest nieodpowiednia, proszę mnie sprostować. Ale jak można to inaczej interpretować, skoro Sąd Najwyższy, mało tego, że tego terminu używa, to On jeszcze określa, uściśla, doprecyzowuje uwarunkowania, jakie muszą być spełnione, aby szkodę komunikacyjną można było uznać, zakwalifikować jako "szkodę całkowitą" i jej likwidację przeprowadzić zgodnie z praktykami ubezpieczeniowymi. - Rzecznik Ubezpieczonych może powiedzieć, że w swojej działalności uwzględnia wyroki Polskich Sądów i jemu nie można nic zarzucić, ani się dziwić. Jeśli cokolwiek można RU zarzucić to tylko to, dlaczego uznał, że koszt naprawy samochodu przekraczający 100% jego wartości sprzed wypadku będzie dla zobowiązanego ubezpieczyciela nadmierny? Skąd zaczerpnął wiedzę, o tym, że koszt likwidacji szkody, przekraczający 100 % wartości pojazdu, sprzed wypadku, dla wszystkich ubezpieczycieli, będących indywidualnymi jednostkami gospodarczymi będzie wysiłkiem nadmiernym? Jak do wykładni dokonanej, przez obu stróżów prawa ubezpieczeniowego (Sądu Najwyższego i Rzecznika Ubezpieczonych) drugie zdanie w § 1 art. 363 k. c. to o jednolitym orzecznictwie, interpretacji całego art. 363 k. c. możemy, nawet nie marzyć.

Pozwolę sobie przytoczyć parę przykładów rozbieżności. Weźmy na pierwszy ogień "Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów - z upoważnienia ministra - na interpelację nr 5148 w sprawie procedury rozliczeń w ramach ubezpieczeń motoryzacyjnych" ze strony: http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=16704498
W jednym miejscu czytamy: "Jak było to już wskazane, celem odszkodowania jest przywrócenie stanu majątkowego poszkodowanego do tego, który istniał przed zdarzeniem wyrządzającym szkodę, co oznacza również możliwość wypłaty odszkodowania w pieniądzu, bez obowiązku naprawy pojazdu." W drugim zaś widzimy taki oto zapis: "Bez względu na decyzję poszkodowanego o sposobie naprawienia szkody, zakład ubezpieczeń jest zobowiązany do ustalenia odszkodowania w wysokości, która zapewni poszkodowanemu pełne wyrównanie poniesionego przez niego uszczerbku majątkowego." Czym jest uszczerbek majątku?

Następny przykład to wyrok SN z dnia 2003.02.19 V CKN 1690/00 niepublikowany, w którym czytamy:
"W rezultacie przywrócenia do stanu poprzedniego rzecz winna odzyskać takie same walory użytkowe i estetyczne, jakie miała przed wyrządzeniem szkody. Restytucja naturalna charakteryzuje się tym, że zmierza do naprawienia poszczególnego naruszonego dobra lub interesu i może przybrać różnorodne postacie w zależności od charakteru naruszonego dobra i rodzaju szkody. Rekompensata przy tym oznacza nie tylko przywrócenie stanu poprzednio istniejącego, lecz również stworzenie takiego stanu, który w przybliżony sposób zaspakajałby, jak poprzednio, naruszone potrzeby poszkodowanego. Restytucja naturalna nie musi zatem oznaczać konieczności doprowadzenia rzeczy do identycznie takiego samego stanu, jaki posiadała przed wyrządzeniem szkody."

Kolejny przykład to: Wyrok z dnia 20 lutego 2002 r., V CKN 903/00 mówi: "Jeżeli koszt naprawy samochodu jest wyższy od jego wartości przed uszkodzeniem, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do kwoty odpowiadającej różnicy wartości samochodu sprzed i po wypadku." W uzasadnieniu jednak napisał: "Gdyby więc koszt naprawy samochodu był znacznie wyższy od wartości samochodu przed uszkodzeniem, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do kwoty odpowiadającej różnicy wartości samochodu sprzed i po wypadku. Takie ustalenie wysokości szkody i sposobu jej naprawienia nie pozostaje w sprzeczności z zasadami określonymi w
art. 361 § 2 i art. 363 § 1, ani w art. 822 k. c."
- Jak to się ma do treści samego wyroku? - Jeśli Sąd Najwyższy nie widzi różnicy pomiędzy sformułowaniem: "Jeżeli koszt naprawy samochodu jest wyższy od jego wartości przed uszkodzeniem", a sformułowaniem: "Gdyby więc koszt naprawy samochodu był znacznie wyższy od wartości samochodu przed uszkodzeniem", to ja już nie wiem w co Polski Sądy Najwyższe gra?

W wyroku SN z dn. 17 czerwca 1987 roku Sygn. akt IV CR 158/87 czytamy: "Zastosowanie różnicy ceny samochodu przed i po wypadku nie może stanowić podstawy do wyliczenia wysokości odszkodowania jeśli przyczyną wypadku jest zawinione działanie osoby trzeciej, za którą ponosi pełną odpowiedzialność ubezpieczyciel w ramach odpowiedzialności OC. W takim wypadku ubezpieczyciel ma obowiązek pełnego wyrównania szkody niezależnie od tego, czy poszkodowany zakupił części zamienne i podjął remont uszkodzonego wozu, czy też podejmie go w późniejszym terminie. Również bez znaczenia pozostaje kwestia uzyskania korzyści z rzekomego przekroczenia rzeczywistej szkody."

W sieci znalazłem taką interpretację Art. 361 § 2 k.c. – „... w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.” – Przepis obejmuje każde pogorszenie się sytuacji majątkowej poszkodowanego
- ogólne warunki obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych normowane są ustawą z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK, zatem postanowienia umowy ubezpieczenia nie mogą ograniczyć zakresu odpowiedzialności gwarancyjnej zakładu ubezpieczeń, wynikającego z kodeksu cywilnego i ogólnych warunków ubezpieczenia.
- jedynym ograniczeniem wysokości odszkodowań lub świadczeń w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki objęte są ubezpieczeniem jest minimalna suma gwarancyjna- art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK. Odszkodowanie ubezpieczeniowe ma wyrównać szkodę faktycznie poniesioną przez poszkodowanego nie przekraczając minimalnej sumy gwarancyjnej.

- Jak można zauważyć nie ma tu mowy o żadnej "szkodzie całkowitej" i uwarunkowaniu wyboru sposobu likwidacji szkody od tego, czy koszt naprawy przekracza wartość pojazdu sprzed szkody, czy nie.

Ad. 3).
Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z Dnia 17 listopada 2011 r.
Sygn. akt III CZP 5/11
Zacznę od szkody wynikłej z utraty możliwości korzystania z rzeczy. Podam dwa przykłady aktów wydanych przez instytucje prawne, w których "utratę możliwości korzystania z rzeczy" uznano za szkodę majątkową i jeden w którym "utratę możliwości korzystania z rzeczy" za szkodę majątkową nie uznano.

Te dwa akty, w których "utratę możliwości korzystania z rzeczy" uznano za szkodę majątkową to: - - Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 września 2004 r., IV CK 672/03, w którym czytamy: "Utrata możliwości korzystania z rzeczy stanowi szkodę majątkową".
- Kara UOKiK nałożona na PZU. UOKiK nałożył na PZU karę w wysokości 11.286.707 zł, uznając, że każdemu właścicielowi uszkodzonego auta należy się zwrot pieniędzy za najem samochodu zastępczego, ponieważ utrata możliwości korzystania z pojazdu zawsze stanowi szkodę majątkową. Czego słuszność została potwierdzona przez SOKiK, który podtrzymał decyzję i wymierzoną sankcję.

Natomiast aktem w którym "utraty możliwości korzystania z rzeczy", za szkodę majątkowa nie uznano jest właśnie w/w Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z Dnia 17 listopada 2011 r.
Sygn. akt III CZP 5/11, w której, co prawda Sąd Najwyższy podjął uchwałę o treści:
"Odpowiedzialność ubezpieczyciela z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za uszkodzenie albo zniszczenie pojazdu mechanicznego niesłużącego do prowadzenia działalności gospodarczej obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego; nie jest ona uzależniona od niemożności korzystania przez poszkodowanego z komunikacji zbiorowej."

Jednak na pytanie RU: "Czy w świetle art. 361 k.c. utrata możliwości korzystania z pojazdu mechanicznego wskutek jego zniszczenia lub uszkodzenia przez poszkodowanego ? będącego osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej ? stanowi szkodę majątkową? odpowiedź twierdząca Sądowi Najwyższemu, przez gardło nie przeszła. Na 5 stronach uzasadnienia - przepraszam, że tak powiem - Sąd Najwyższy "kurczy się i miota" aby wyjść na swoje, czyli, żeby sprawić wrażenie obiektywnego, niezawisłego, niezależnego Sądu Najwyższego i zrobić ubezpieczycielom przysługę, skutkującą ułatwieniem wykręcenia się z obowiązku uwzględnienia kosztów najmu pojazdu zastępczego w odszkodowaniu, za szkodę niezawinioną, likwidowaną z ubezpieczenia Odpowiedzialności Cywilnej.

Niżej zamieszczę fragmenty świadczące o nadmiernym wysiłku Najwyższosędziowskiego Składu. Przeczytajcie mój materiał, a zauważycie ile musieli się Sędziowie Sądu Najwyższego napocić, aby zredagować takie przekonywujące argumenty, przeciwko uznaniu "utraty możliwości korzystania z rzeczy" za szkodę majątkową. ( A najlepiej byście zrobili i przeczytali całe uzasadnienie najwyższosądowe.) Ja pozwolę sobie tylko westchnąć - Polsko! Polsko! - Dokąd zmierzasz?

Fragment pierwszy. „Konsekwencją uszkodzenia (zniszczenia) samochodu jest obniżenie (utrata) jego wartości, natomiast utrata możliwości korzystania z niego nie powoduje samoistnie odrębnego uszczerbku majątkowego, odnoszącego się do tej rzeczy, niezależnie od jej przeznaczenia” oraz: „Również roszczenie o dostarczenie pojazdu zastępczego nie może być uznane za dopuszczalny sposób restytucji szkody majątkowej, polegającej na zmniejszeniu wartości pojazdu lub utracie jego wartości. Wyrównanie tego uszczerbku majątkowego następuje bowiem poprzez naprawę uszkodzonego pojazdu albo przez zapewnienie możliwości nabycia nowego pojazdu. Restytucja utraty możliwości korzystania z rzeczy byłaby niedopuszczalną restytucją szkody niemajątkowej”

Tak! Tak! Oczy Was nie mylą! Nasz Najwyższy Sąd, w w/w, siedmioosobowym składzie uznał, że utrata tego, z czego będziemy korzystać aby zaspokajać swoje potrzeby, nie jest szkodą majątkową. Mnie się samoistnie narzuca pytanie do siedmioosobowego składu Sądu Najwyższego: To po co kupujemy samochód, jeśli nie po to aby z niego korzystać? - Przecież, co jak co, ale samochód kupujemy, nie po co innego, tylko po to, aby posiąść możliwość korzystania z niego, dla zaspokajania swoich potrzeb życiowych. No i odebranie człowiekowi możliwości korzystania z tego, na nabycie czego wyłożył, długo odkładaną część swoich zarobków, siedmioosobowy zespół Sądu Najwyższego uznaje za szkodę niemajątkową?

Fragment drugi.".....ukształtował się wprawdzie pogląd, że naprawa uszkodzonego pojazdu nie jest warunkiem wypłaty odszkodowania, bo istotne znaczenie ma fakt powstania szkody, a nie jej naprawienie, ale nie jest on adekwatny w omawianej sytuacji, w której strata majątkowa powstaje dopiero z chwilą poniesienia kosztów najmu pojazdu zastępczego. Nie wszystkie jednak wydatki pozostające w związku przyczynowym z wypadkiem komunikacyjnym mogą być refundowane, istnieje bowiem obowiązek wierzyciela zapobiegania szkodzie i zmniejszania jej rozmiarów (art. 354 § 2, art. 362 i 826 § 1 k.c.). Na dłużniku ciąży w związku z tym obowiązek zwrotu wydatków celowych i ekonomicznie uzasadnionych, pozwalających na wyeliminowanie negatywnych dla poszkodowanego następstw, niedających się wyeliminować w inny sposób, z zachowaniem rozsądnej proporcji między korzyścią wierzyciela a obciążeniem dłużnika. Nie jest celowe nadmierne rozszerzanie odpowiedzialności odszkodowawczej i w konsekwencji ? gwarancyjnej ubezpieczyciela, co mogłoby prowadzić do wzrostu składek ubezpieczeniowych."

W tym przypadku - można rzec - SN w składzie siedmiu SSN, pod przewodnictwem Prezesa Sądu Najwyższego, Tadeusza Erecińskiego przeszedł samego siebie. Bo oto ten skład - choć użycie wyrazu: "wprawdzie" wskazuje na kręcenie nosem - zaaprobował pogląd głoszący, że warunkiem wypłaty odszkodowania nie jest naprawa uszkodzonego pojazdu, tylko sam fakt powstania szkody. Jednak już temu, że utrata możliwości korzystania z rzeczy, również powstaje wraz z faktem powstaniem szkody zanegował. Uznał, że strata majątkowa wynikła z utraty możliwości korzystania z rzeczy powstaje dopiero z chwilą poniesienia kosztów najmu pojazdu zastępczego. Chociaż, jak już wyżej wspomniałem samochód kupujemy, nie po co innego, tylko po to, aby posiąść możliwość korzystania z niego, dla zaspokajania swoich potrzeb życiowych. I to, nie co innego, lecz przede wszystkim największą uciążliwością powypadkową jest niemożliwość korzystania z samochodu, bo często występuje potrzeba jeżdżenia do lekarzy, do szpitala. I takie sytuacje siedmioosobowy skład Sądu Najwyższego zignorował i do pokrycia kosztów wynajmu pojazdu zastępczego zobowiązał poszkodowanego. A zwrot tych kosztów obwarował paragrafami kodeksu cywilnego w taki sposób, że dobry prawnik, bezsprzecznie znajdzie "haka" aby odmówić ich zwrotu poszkodowanemu. Do tego trzeba byłoby jeszcze zapytać siedmioosobowy skład Sądu Najwyższego, pod przewodnictwem Prezesa, Tadeusza Erecińskiego, co ma zrobić poszkodowany nie dysponujący środkami pieniężnymi na wynajem pojazdu? Pewnie w imieniu składu siedmioosobowego SN, przewodniczący odpowie - podobnie jak Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, ubiegający się o reelekcję odpowiedział młodemu Polakowi na pytanie skąd wziąć na kupno mieszkania - "niech zaciągnie kredyt". Już o tym, że zobowiązany do zwrotu ubezpieczyciel, zwrotu odmówi i trzeba będzie z nim się sądzić, na co także są potrzebne pieniądze, to, najwyższej rangi Polski Sąd nie raczył wspomnieć. O tym, że takie procesy trwają kilka lat, też, najwyższej rangi Sąd nie raczył wspomnieć, ani tego w swym uzasadnieniu uwzględnić. Wspomniał natomiast o tym, że "Nie jest celowe nadmierne rozszerzanie odpowiedzialności odszkodowawczej i w konsekwencji - gwarancyjnej ubezpieczyciela, co mogłoby prowadzić do odczuwalnego wzrostu składek ubezpieczeniowych" - Siedmioosobowy skład SN nie zauważył, że podwyższenia składek ubezpieczyciele nie musieli by podnosić - wystarczyło by, żeby ubezpieczyciele pogodzili się z niższymi zyskami. Kto powiedział, że roczne zyski - chociażby takiego PZU S. A. - muszą sięgać kilku miliardów złotych? Czy to rolą Sądu Najwyższego jest sugerowanie ubezpieczycielom wprowadzania podwyżki składek ubezpieczeniowych, w przypadkach, gdy poszkodowani nie będą się godzić na zaniżone odszkodowania? Czy siedmioosobowy skład SN nie popróbował zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie: Skąd się biorą tak duże zyski ubezpieczycieli? W przedmiotowym uzasadnieniu do uchwały, daje się zauważyć jedynie przywoływanie do porządku poszkodowanych i dbałość o interes ubezpieczycieli.

Niech mi - obywatelowi Rzeczpospolitej Polskiej - w końcu ktoś odpowie dlaczego, co stoi na przeszkodzie, aby dostosować prawo do istniejących realiów ustrojowych, które są diametralnie inne, od tych kiedy był redagowany - nadal obowiązujący - Kodeks Cywilny? Czemu wszyscy mający wpływ i możliwości inicjacji zmian w prawie, nie dostosują go do obowiązującej Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, gdzie istnieje Art. 32 zapewniający wszystkim obywatelom równość wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Jakim więc prawem obywatelowi, poszkodowanemu w wypadku komunikacyjnym, niezawinionym ogranicza się prawo do likwidacji szkody, z ubezpieczenia OC p.p.m. w wyniku której jego mienie zostałoby przywrócone do stanu sprzed wypadku? Jakim prawem różnica wartości pomiędzy wartością mienia sprzed wypadku, a jego wartością po wypadku, okrojona przez ubezpieczyciela różnymi korektami i mienie powypadkowe jest uznawane za stan sprzed wypadku? - Od kiedy w Polsce tworzenie prawa ubezpieczeniowego zostało scedowane na ubezpieczycieli? Aż mnie kusi, żeby zadać pytanie: Kto rządzi Polską? Bo jeśli w ubezpieczeniach prawo, uznawane przez instytucje państwowe tworzone jest w trakcie praktyki ubezpieczeniowej stosowanej w toku likwidacji szkód, to w innych dziedzinach może być podobnie. Dalej nie będę brnął, bo mógłbym dojść do konkluzji, że Polską rządzi k. i z. A po czymś takim, krok do dostania zajoba.

Osobiście uważam, że w obowiązującym prawie, likwidacja szkody majątkowej z ubezpieczenia OC p.p.m. powinna polegać na:
1). Przywróceniu poszkodowanemu mienia do stanu, w jakim było przed wypadkiem. W przypadkach konfliktowych ekspertyzę zgodności stanów, sprzed i po wypadku powinien sporządzić, niezależny Rzeczoznawca Techniczny, w skrajnych przypadkach Sąd Rzeczpospolitej Polskiej.
2). Zaproponowaniu poszkodowanemu, na przewidywany okres likwidacji szkody, do jego wyboru, albo samochodu zastępczego, albo kwoty pokrywającej wynajęcie, na ten okres, takiego samego samochodu, jaki uległ wypadkowi. Realizacja tego punktu nie powinna być od czegokolwiek uzależniana.
3), Dokonanie likwidacji szkody innymi metodami, w inny sposób winno się odbywać na zasadach indywidualnych uzgodnień stron zainteresowanych - poszkodowanego z zobowiązanym ubezpieczycielem.

I teraz niech mi ktoś odpowie, co stoi na przeszkodzie stosowania takiej metody likwidacji szkód z ubezpieczenia OC p.p.m.? Dlaczego, w 25 lat od transformacji ustrojowej, perturbacji w likwidowaniu szkód z ubezpieczenia OC p.p.m. przybywa, zamiast ubywać?

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.