Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Jakub Dudek
Do tragicznego wypadku lotniczego doszło podczas Międzynarodowych Pokazów Lotniczych Air Show. Lech Marchlewski i Piotr Banachowicz, dwaj piloci z grupy Żelazny zginęli, kiedy ich samoloty zderzyły się w trakcie wykonywania manewru mijania.
Do zderzenia doszło dokładnie o godz. 15.47, kiedy piloci wykonywali rozetę, figurę akrobacji lotniczej. Dwa samoloty leciały naprzeciw siebie, a trzeci, lecący w stosunku do nich pod kątem prostym, miał zmieścić się między nimi. Odległości były minimalne, okazało się, że za małe. Maszyny Marchlewskiego i Banachowicza zderzyły się. Piloci prawdopodobnie zginęli na miejscu.
62-letni podpułkownik rezerwy Marchlewski był bardzo doświadczonym pilotem. W powietrzu spędził blisko 5 tysięcy godzin. Był dyrektorem Aeroklubu Ziemi Lubuskiej. Zapowiadał przed pokazami, że po Air Show w Radomiu pożegna się z czynnym uprawianiem akrobacji samolotowych. W ostatnim występie miał pokazać publiczności coś specjalnego.
– Straciliśmy dwóch wspaniałych kolegów – powiedział generał Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych. Major Wiesław Grzegorzewski, rzecznik sił powietrznych poinformował, że okoliczności wypadku zbada Główna Komisja Wypadków Lotniczych. Sobotnie i niedzielne pokazy Air Show zostały odwołane. Andrzej Kosztowniak, prezydent Radomia, ogłosił trzydniową żałobę w mieście. Odwołane zostały także wszystkie imprezy towarzyszące Air Show.
Akurat zbierałem się do wyjścia z terenu pokazów, gdy to się wydarzyło... Samego zderzenia nie widziałem, ale zobaczyłem zaraz potem jak szczątki jednego Zlina rozsypały się w powietrzu, a za nimi runęło na ziemię to, co zostało z drugiego samolotu. Próbowaliśmy się dostać do płotu, zobaczyć szczątki, ale wszystko spadło za daleko od nas, żeby cokolwiek dokładnie dostrzec. W chwilę po katastrofie poderwano śmigłowiec Huzar, który zaczął krążyć po okolicy, chyba szukał szczątków. Samo miejsce upadku zabezpieczyły służby porządkowe.

Zobacz także:
Artykuły
(6)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.33)
Wiek: 41 | Miejscowość: Radom | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarz Polskapresse, Radom
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Dariusz Kubiak 03.09.2007 13:53
Kiedy wchodziłem na lotnisko pomyślałem - "Żeby tylko nic się nie stało". Nie , nie chcę wyjść na proroka, nic nie przewidziałem, ale coś dziwnego wisiało w powietrzu...
Ten pokaz akrobacji był w przerwie między lotami odrzutowców- tzw. blok aeroklubów.
Postanowiliśmy wykorzystać ten czas ,zeby zrobić sobie przerwę od ogladania- zabawić nudzące sie trochę dzieci, kupić coś do jedzenia, jakąś pamiątkę... Widziałem ,że wielu ludzi zrobiło podobnie.
Chodząc między stoiskami z kiełbasą i odpustowym badziewiem i obserwując z rzadka co się dzieje w powietrzu, wymieniliśmy z żoną uwagę, że całkiem fajnie latają na tych samolocikach. Nagle trzask, jakby coś pękło i cisza... Odwróciłem głowę i zobaczyłem spadajacy fragment samolotu. Szok i niedowierzanie. Potem również zmieszanie i wstyd. Ci piloci stracili życie, żeby mnie zabawić, a ja nawet nie raczyłem poświęcić im odrobiny uwagi
Darek
Wiesław Grochowski 03.09.2007 13:19
Witam.
Lotnictwo to moja pasja.
Byłem tam.
Dzień wcześniej przed wyjazdem żartowaliśmy sobie z synem.
,,Tato zrób baner z napisem” ,,Nigdy więcej Ramstein”.
http://youtube.com/watch?v=d_mutYDteWU
Tytułem wyjaśnienia miejscowość w Niemczech gdzie na pokazach w 1988 roku już to było przerobione tylko, że skutki były bardziej szokujące.
Godzina 16-sta z minutami Radom.
Po pokazach F-16 , F-18 i wielu innych samolotów startują ,,żelazny”.
Sześc. samolotów.
Blado wyglądają na tle tamtych myśliwców.
Ale ładny pokaz figur w szyku.
Wreszcie rozdzielają się i jedna trójka na większej wysokości zostaje na uboczu a druga rozpoczyna wznoszenie i przechodzi do pętli synchronicznej w rozstawieniu tak jak na logo Mercedesa.
Już podczas schodzenia pionowo w do ziemi i wykonywaniu wyrównania równolegle do ziemi jeden s samolotów zwiększał i zmniejszał obroty silnika tak jak by nie był pewny czy przyśpieszy czy zwolnić.
Już w tym momencie wiedziałem, że pilot waha się.
Dla mnie znaczyło to, że sytuacja wymyka się z pod kontroli.
Powinien się do tego przyznać i powinni odskoczyć nie doprowadzając do styku.
Piloci w tej figurze muszą obserwować po wyjściu z nurkowania dwóch pozostałych po swojej prawej i lewej.
Kontrolować prędkość kont schodzenia wysokość swoją i kolegów.
Niestety według mnie figury gdzie jest kurs kolizyjny z więcej niż jednym innym statkiem powietrznym to figury proszące się o tragedię.
Rozumiem, gdy wykonują je sobie gościowie gdzieś nad przystosowaną do tego przestrzenią
(http://www.youtube.com/watch?v=D87NIuJyJmw&NR=1 )
ale na nie za wielkim lotnisku gdzie jest skumulowane ze 100 000 ludzi to dla mnie już nie jest nawet głupota.
Michał Wiśniewski już ma nawet piosenkę, która oddawała hołd jednemu z ,,żelaznych” i okazuje się, że ci Panowie są odporni na wiedzę i trudni do zaje....ania.
Kocham akrobację bez niej nie warto łazi po ziemi, ale tym bardziej ci, którzy chcą uchodzić za wzór do naśladowania dla wszystkich młodych miłośników lotnictwa muszą myślę, co robią i planują zrobić.
Teraz bardzo widowiskową figurą obowiązkowo wykonywaną przez wszystkich pilotów jest ,,lot dryftem”.
Na tym filmie wykonywana ona jest w połowie filmu:
http://www.youtube.com/watch?v=Wk6oMcpsOK0
Na tych feralnych pokazach wykonywały tą figurę prawie wszystkie samoloty odrzutowe.
(Oj mieliśmy bohaterską ekipę na tych pokazach).
Wprowadzamy na małej wysokości nad pasem samolot w stan balansowania pomiędzy mocą silnika a resztkami siły nośnej na skrzydłach leci zadzierając dziób i prawie skosem.
Właściwie bardziej samolot wisi na ciągu śmigła niż na skrzydłach.
Drastycznie spada prędkość i samolot jakby defilował przed publicznością z zadartym dziobem.
Zapytajcie mnie, co się stanie, gdy z nieprzewidzianego powodu silnik przerwie już nie wspomniawszy o kompletnym zadławieniu.
Już odpowiadam.
Ano runie na ziemię, bo skrzydła nie niosą w wystarczającym stopniu.
Gorzej, jeśli pilot będzie się starał wybroni i przejdzie do nabrania prędkości ( i siły nośnej ) poprzez gwałtowne opuszczenie nosa ( jeśli jeszcze będzie miał kontrolę nad sterami ).
Prawdopodobnie wpasuje się w zabudowania na skraju lotniska lub w tłum obserwatorów.
Pozdrawiam wszystkich sympatyków lotnictwa.
Wiesław.
Autor usunął profil 02.09.2007 00:00
Myślę, że oceniacie tą reporterkę zbyt surowo. Chciała zapytać zapewne, czy ludzie są w szoku itd.
katarzyna ślusarczyk 01.09.2007 23:25
Tez widziałam... W pierwszej chwili myślałam że to show.... Niestety to była tragedia [*]
Autor usunął profil 01.09.2007 23:25
Nie miała prawa się wydarzyć to reporterka TVN 24, która relacjonowała bieg wypadków. Biedna dziewczyna pewnie nowa jest to ją wysłali na prosty i nudnawy temacik, a tu taka tragedia. I pytania w rozmowie z pilotem -A co teraz inni czują? - wypowiadane głosikiem, jakby wróciła z dyskoteki. Masakra.
Jakub Dudek 01.09.2007 21:40
Ja tam byłem, widziałem jak ich maszyny się rozlatują... Boże, to nie miało prawa się wydarzyć.
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3449)