Pozycja materiału w rankingach:
O godzinie 21.07 w ścianie pojawiła się ostatnia cegła. Tak spełniło się marzenie Rogera Watersa o odgrodzeniu się od widowni murem.
"The Wall" to dla miłośników tego typu muzyki jedno z najważniejszych dokonań w historii rocka. Album doskonale znany, przesłuchany na wszystkie strony, wyobraźnią związany z fenomenalnymi animacjami Geralda Scarfe'a z pamiętnego filmu "Pink Floyd: The Wall" Alana Parkera. W dodatku album wsparty wizją koncertu-spektaklu, na zrealizowanie którego dla Watersa zawsze było za mało możliwości technicznych, a o którym w Polsce mogliśmy tylko pomarzyć. Nic dziwnego, że wizytę artysty z tym niezwykłym programem potraktowaliśmy w kraju jak wydarzenie nie tylko tego roku.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Marcin Borowicz 27.04.2011 15:06
Zabawna była mała wpadka techniczna na wtorkowym koncercie, kiedy podczas "In The Flesh?" nie wystartował samolot, który miał się rozbić o mur. Na szczęście puścili go pod koniec koncertu przy finałowym rozwalaniu muru :)
Klaudia Bochra 21.04.2011 13:34
Trzeba przyznać, że koncert był niesamowitym przeżciem. Coś takiego na pewno w Polsce już się nie powtórzy.
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +504)