Facebook Google+ Twitter

Dwaliszwili w Legii, czyli ofensywny dream team na Łazienkowskiej

Gruzin nie rozegrał nawet 30 meczów w ekstraklasie, ale zdążył wyrobić sobie markę. Gorący kaukaski temperament, szybkość, nienaganna technika - jego transfer można odczytać tylko pozytywnie.

 / Fot. Papuass, CC3.0Był jednym z czterech piłkarzy Polonii, którzy opuścili zgrupowanie w tureckiej Antalyi. Zaległości wobec niego sięgały ponad pół miliona złotych, ale już nie miał cierpliwości czekać na pieniądze, które lada chwila powinny pojawić się na jego koncie. Właśnie, powinny... To zapewnienie słyszał ostatnimi miesiącami nader często. Z władzami klubu kontaktował się już tylko przez pełnomocnika. "Nigdy nie zetknąłem się z czymś podobnym. Gdybym wiedział, że coś takiego mnie spotka, to nie zdecydowałbym się na transfer do Polonii" - powiedział portalowi legia.com. Ale jak zapewnia, z prezesem Ireneuszem Królem rozstał się po dżentelmeńsku.

Co miało stać latem, stało się zimą

O sprowadzeniu Gruzina głośno było już latem, ale podpisu pod umową nie złożył z kilku powodów, o których dziś już nie chce mówić. Sztab szkoleniowy Legii przyznał, że podjęcie decyzji o wyłożeniu 500 tys. euro "ułatwiła" kontuzja Michała Efira, równie seryjnie trafiającego w sparingach co leczącego zerwane więzadła w kolanie. Już wczoraj Dwaliszwili odbył swój pierwszy trening z nową drużyną.

Odejście Wolskiego, kontuzje Efira i Żyry, nieregularny Kucharczyk, mało konkretny na razie Salinas - wbrew pozorom trener Jan Urban nie miał wielkiego pola do manewrów. Teraz pojawiły się nowe możliwości. Przy ustawieniu z jednym defensywnym pomocnikiem (rzadko, bo rzadko, ale zdarzało się jesienią), łatwo wyobrazić sobie kwintet: Kosecki-Radović-Dwaliszwli(tu na lewej pomocy)-Saganowski-Ljuboja. Jesienią razem strzelili 31 bramek. Jak na ekstraklasowe standardy - dream team.

Transfer byłego/przyszlego? reprezentanta Gruzji to kolejny dowód na to, że skończył się czasy, kiedy ruchy kadrowe między czołowymi klubami były niemożliwe. W czołowych ligach Zachodu to standard, by wspomnieć tylko Matsa Hummelsa (z Bayernu do Borussii), Robina van Persie (z Arsenalu do Manchesteru), Andreę Pirlo (z Milanu do Juventusu) czy Isco (z Valencii do Malagi).

Pozyskanie Tomasza Brzyskiego z Polonii, Bartosza Bereszyńskiego z Lecha, a także przeprowadzka Łukasza Teodorczyka latem do Poznania pokazują, że ekstraklasa powoli się westernizuje (czyt. normalnieje).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.