Facebook Google+ Twitter

Dwie dyscypliny, jeden król!

W niedzielę zakończyły się rozgrywki Ligi Światowej i Copa America. Zarówno siatkarski turniej w Polsce, jak i piłkarski w Wenezueli wygrała Brazylia.

Brazylijska machina zaskoczyła w odpowiednim momencie!



Do Katowic podopieczni Bernardo Rezende przyjechali jako faworyci. Od lat dominują na siatkarskich parkietach. Ich gra jest szybka, płynna i bardzo często nie do zatrzymania. Jednak niespodziewanie zaczęli od porażki z Bułgarią. Trudno powiedzieć, czy zlekceważyli rywala. Brazylijska machina jednak znów zaskoczyła w odpowiednim momencie. Kolejny mecz wygrali z Rosją 3:1 i zapewnili sobie awans do półfinału, w którym zmierzyli się z naszą reprezentacją. Miał to być rewanż za porażkę w finale mistrzostw świata. Wtedy nie mieliśmy nic do powiedzenia. Podopieczni Raula Lozano byli bezradni. Zupełnie inaczej wyglądało to w sobotnim pojedynku. Przy odrobinie szczęścia można było pokonać wielkich mistrzów. Ten mecz pokazał, że jeszcze trochę nam brakuje do najlepszych.

Ricardo kontra Zagumny


Brazylijczyk był zawiedziony, że to Polak został wybrany najlepszym rozgrywającym. Podczas finałów Ligi Światowej prawił komplementy naszemu zawodnikowi. Jednak na parkiecie Zagumny potwierdził wspaniałe umiejętności i słusznie to on tryumfował. W finale doszło do pojedynku technicznie grających Brazylijczyków z twardą obroną Rosjan. Giba i spółka jeszcze raz pokazali całemu światu, że w najważniejszym momencie potrafią się skoncentrować i nie ma na nich mocnych.

W "drugim garniturze" zdominowali Amerykę Południową


Wczoraj zakończyły się również mistrzostwa Ameryki Południowej w piłce nożnej. Było dwóch faworytów: Brazylia - obrońca tytułu i Argentyna, która po czternastu latach znów chciała zwyciężyć w Copa America. Już w trakcie turnieju to podopieczni Basile wyrastali na głównego pretendenta. Grali z polotem, strzelali dużo bramek, w każdym meczu nie pozostawiali złudzeń swoim rywalom, kto jest lepszy. Dodatkowo w swoich szeregach mieli największe gwiazdy z Crespo, Messim i Riquelme na czele. Z kolei "canarinhos" do Wenezueli przyjechali bez Kaki, Ronaldinho, Juninho, czy Adriano. Pierwszy mecz i od razu porażka 0:2 z Meksykiem.

Jednak podopieczni Dungi powoli rozkręcali się z każdym meczem. Zwycięstwa nie przychodziły im z taką łatwością jak Argentynie. Przede wszystkim ciężki bój stoczyli z Urugwajem w półfinale. W decydującym starciu stanęli na przeciw siebie wielcy faworyci. Większość wskazywała "albicelestes" jako zwycięzców tej konfrontacji. Wszystko jednak zweryfikowało boisko. Brazylia pokazała charakter i w "drugim garniturze" ograła faworyzowanych przeciwników. Wynik 3:0 nie pozostawia złudzeń, kto był lepszym zespołem w finałowym spotkaniu. "Canarinhos" znowu okazali się najlepszym zespołem w Ameryce Południowej. Argentyna musi poczekać kolejne trzy lata na ewentualne zwycięstwo.

Brazylia pokazała, że mimo iż gra słabiej, że jest pozbawiona największych gwiazd, że ich mecze nie są tak efektowne jak zazwyczaj, to i tak potrafią zwyciężyć. W siatkówce dominują od lat na świecie i potwierdzili to w Katowicach. W piłce nożnej przed każdym turniejem zaliczani są do faworytów. Nie zawsze wygrywają wielkie imprezy, ale pokazali, że na swoim kontynencie zawsze trzeba się z nimi liczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.