Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

127655 miejsce

Dwie ekipy z bogatą historią. Zapowiedź meczu Urugwaj - Holandia

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-07-06 12:17

We wtorek poznamy nazwy pierwszych drużyn, które będą walczyć o złoto i brąz. W pierwszym półfinale naprzeciw siebie staną dwie ekipy z bogatą, piłkarską historią - Urugwaj i Holandia.

Urugwaj to drużyna z ogromnymi piłkarskimi tradycjami o czym świadczyć mogą dwa tytuły mistrza Świata z 1930 i 1950 roku, a do tego dołożyć jeszcze można 14 zwycięstw w Copa America. W 1970 roku udało się zająć czwarte miejsce na Mundialu i to był ostatni wielki sukces Urugwaju.

Posuchę na międzykontynentalnych arenach miał zażegnać zatrudniony w 2006 po raz drugi na stanowisku selekcjonera (ostatnio w 1990) - Oscar Tabarez. Jego podopiecznym udało się wywalczyć awans, dzięki wygranym barażom, przebojem przebrnąć przez fazę grupową oraz wyeliminować w fazie pucharowej Korę Południową. W ćwierćfinale pomogła im boska ręka Luisa Suareza, pech Asamoah Gyana i dobra dyspozycja Fernando Muslery . Wygrana z Ghaną po rzutach karnych dała, pierwszy od 40 lat awans do półfinału. Tak się jednak gra, gdy drużyna nie jest pod presją.

W półfinale na drodze "Urusom" stoi Holandia - przeciwnik o równie bogatej historii, lecz trochę nie spełniony. W latach 1974 i 1978, „Oranjes” dwukrotnie grali w finale i dwukrotnie przegrywali, musząc zadowolić się tylko brązowym medalem. Potem było już tylko gorzej, z wyjątkiem 1998 roku, kiedy to udało im się zająć czwarte miejsce.

Bert van Marwijk zatrudniony po dymisji Marco van Bastena w 2008 roku, postanowił położyć kres słabym startom Holandii na Mistrzostwach Świata. Dwa lata ciężkiej pracy, testowania wariantów taktycznych oraz stylów gry, często odmiennych od tradycyjnie preferowanych, pozwoliły „Oranjes” nie tylko błyskawicznie przebrnąć eliminację. Holendrzy pewnie awansowali do 1/8 finału, tam bez problemów radząc sobie ze Słowacją. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść. W ćwierćfinałowym pojedynku przeciwnika „Canarinhos”, podopieczni Berta van Marwijka pokazali, że potrafią walczyć do samego końca i zachować zimną krew w decydujących momentach. Dzięki temu niespodziewanie wyrzucili za burtę pięciokrotnych mistrzów świata, stając się jednym z pretendentów do ostatecznego tryumfu.

Nie powtórzyć błędu

Holandia słabe starty na Mundialu uzupełniała niezłą grą na Mistrzostwach Europy. W 2008, „Oranjes” znakomicie przebrnęli przez fazę grupową, pokonując, faworytów do zwycięstwa - Francję i Włochy. Wiele wskazywało na to, że przez brak poważniejszych konkurentów, ekipa z Niderlandów będzie miała szanse na zdobycia pucharu. Będący bardzo podekscytowani tym faktem Holendrzy, zlekceważyli swojego ćwierćfinałowego przeciwnika – Rosję, co zaowocowało porażką w dogrywce i odpadnięciem z turnieju. Tym razem, Holandia także gra świetnie, a w półfinale mierzy się również z teoretycznie słabszym rywalem.

-Brak szacunku dla rywala wiele razy się dla nas źle skończył. Dwa lata temu w Austrii i Szwajcarii, znakomicie zagraliśmy w grupie, pokonując Francję i Włochy. Wszyscy w kraju myśleli, że sięgniemy po mistrzostwo Europy. Natomiast my odpadliśmy już w pierwszej fazie pucharowej. Zaklinam każdego zawodnika, który sądzi, że będzie łatwo- wspomina selekcjoner kadry, Bert van Maarvijk, który ma nadzieję, że jego podopieczni wyciągnęli prawidłowe wnioski sprzed 2 lat.

O tym, że „Oranjes” marzy się osiągnięcie czegoś więcej niż w 1974 i 1978 wiadomo nie od dziś. Pragną tego przede wszystkim sami piłkarze, a zwłaszcza Wesley Sneijder: -Obecnie jestem w życiowej formie i pragnę zwyciężyć wraz z Holandią w mistrzostwach świata i tym samym zdobyć czwarty tytuł w tym sezonie - oznajmia zawodnika Interu Mediolan. -Mocno wierzę w swoich zawodników i cały sztab szkoleniowy. To właśnie siła wiary może wpłynąć na końcowy rezultat. Jesteśmy drużyną z wielką historią. Od momentu, gdy zacząłem pracę selekcjonera chciałem, by wreszcie Holandia zdobyła puchar świata. Teraz musimy przejść jeden, bardzo ważny krok, by spełnić swoje zamierzenie. - wtóruje trener van Maarvijk.

Forlanowie coś o tym wiedzą

Mimo iż zdaniem bukmacherów Holandia, jest zdecydowanym faworytem, to van Maarvijk jest daleki od takich opinii: - Urugwaj to niebezpieczny przeciwnik posiadający w swoim składzie wielu znakomitych piłkarzy. Potrafi walczyć do upadłego i nigdy się nie poddaje. Próba zlekceważenia może być dla nas fatalna w skutkach. Musimy podejść do tego meczu bardzo poważnie z takim samym psychicznym nastawieniem jak z Brazylią.

Ta waleczność Urugwaju dała się już Holendrom we znaki. W 1974 roku obie drużyny spotkały się ze sobą w pierwszej fazie grupowej Mundialu w Niemczech. I wówczas doszło do niespodzianki, bowiem „Urusi” niespodziewanie pokonali przeciwnika 2:0, lecz nie przeszkodzili mu w walce o awans, a sami odpadli z rywalizacji. Mecz ten znakomicie pamięta obrońca Pablo Justo Forlan - ojciec napastnika obecnej reprezentacji Urugwaju - Diego Forlana , który będąc ostoją swojej kadry będzie starał się bronić rodzinnych tradycji i zrobić wszystko, by poznać smak zwycięstwa nad Niderlandami.

-To bardzo trudny przeciwnik. Obecne pokolenie ich piłkarzy jest dużo bardziej zbalansowane niż kiedyś. Gra tam wielu znakomitych obrońców, pomocników i napastników. Każdy z nich dysponuje dobrą techniką. Van Boomel, Sneijder, Robben, Kuyt. Te nazwiska mówią same za siebie. Ich ofensywny styl gry sprawia, że uzyskanie korzystnego rezultatu będzie bardzo ciężkie. - ocenia przeciwnika selekcjoner Urugwaju - Oscar Tabarez.

- Historia powinna nas zobowiązywać, ale nie chcemy być porównywani do teamów z 1930 czy 1950 roku. Od samego początku nie gramy pod żadną presją i sprawiamy niespodzianki. To samo może stać się i tym razem. W końcu to nasi przeciwnicy mają większe zobowiązanie względem kibiców i federacji - dodaje.

Zastąpi boską rękę?

Diego Forlan od dawna jest czołowym graczem Urugwaju, ale tym razem będzie musiał zagrać ze zdwojoną siłą. Na murawie zabraknie m.in. Luisa Suareza. Utalentowany gracz Ajaxu Amsterdam przez cały turniej imponuje wysoką formą, bierze udział w akcjach ofensywnych, znakomicie podaje, świetnie odnajduje się w polu karnym i co najważniejsze strzela gole. W meczu z Ghaną zrobił jednak coś o wiele ważniejszego. Po akcji afrykańskiego rywala, wybił ręką zmierzającą do bramki piłkę. Sędzia podyktował rzut karny, ale Asamoah Gyan zmarnował szansę i tym samym Suarez, mimo otrzymania czerwonej kartki został okrzyknięty bohaterem. - Mamy wystarczająco dużo piłkarzy, by wypełnić tą lukę. Suarez to ważne ogniwo naszej drużyny, ale każdy z moich graczy ma moje zaufanie i wierze, że wszyscy są w stanie dokonać niemożliwego - twierdzi trener Tabarez.

To nie jedyne zmartwienie urugwajskiego selekcjonera, który nie może również skorzystać z usług pauzującego za kartki Jorge Fucile oraz kontuzjowanego Nicolasa Ledoiro . Od pierwszych minut może nie zagrać również kapitan zespołu - Diego Lugano.


O wiele mniej zmartwień ma holenderski trener. Do zajęć z zespołem powrócili Robin van Persie i Joris Mathijsen, którzy najprawdopodobniej pojawią na boisku. Za kartki pauzować będą natomiast Nigel de Jong i Gregory van der Viel.

Półfinał: Urugwaj - Holandia

Wtorek, 6 lipca 2010 roku, godz. 20:30, Green Point Stadium, Kapsztad

Prawdopodobne składy:

Urugwaj:
Fernando Muslera; Maximiliano Pereira, AndresScotti, Victorino, Alvaro
Pereira; Sebastian Fernandez, Egidio Arevalo,Wilson Perez,Edison Cavani, Sebastien Abreu,
Diego Forlan.

Holandia:
Maarten Stekelenburg;Khalid Boulahrouz, John Heitinga, Joris Mathijsen,Giovani Van Bronckhorst; Marco Van Bommel,Demy De Zeeuw; Dirk Kuyt, Wesley Sneijder,
Rafael Van der Vaart, Robin Van Persie.


Daniel Kawczyński

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.