Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

48921 miejsce

Dwie i pół godziny na Olimpie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-05-17 10:13

Nadzwyczajny koncert miał trwać dwie godziny. Występująca przed warszawską publicznością Edyta Gruberova musiała bisować, a miłośnicy włoskiego bel canta nie pozwalali jej zejść ze sceny. Boski sopran zawładnął audytorium w Teatrze Wielkim.

Teatr Wielki w nocy / Fot. Henri MusielakMożna powiedzieć, że niesamowity głos płynął z Olimpu, gdzie wszystko jest nieziemskie, boskie i doskonałe. Można tak sądzić chociażby po burzy oklasków, jakie zrywały się po każdej solowej partii Edyty Gruberovej. Abym nie popadł w bezkrytyczne uwielbienie, los zrządził, że pani obok mnie rzucała od czasu do czasu uwagi, jakie często słyszała Maria Callas, a na naszym podwórku, Violetta Villas.

Docierały więc do mnie racjonalne argumenty znawczyni krajowej sceny operowej, która dostrzegła niedoskonałość emisji głosu w niskich rejestrach. Zrozumiałem, że nie mogę już sobie pozwolić na bezkrytyczny zachwyt, bo ekspert uznał, że jest to występ osoby mającej lata świetności za sobą... Nie spierałem się, bo śpiew jest ważniejszy od najmądrzejszej rozmowy. Sąsiadująca ze mną osoba umilkła słysząc kolejną serię oklasków na galerii jaskółek, w amfiteatrze i na parterze sali Teatru Wielkiego. Widownia z pewnością nie podzielała opinii wykształconej pani muzykolog. W międzyczasie spojrzałem do Internetu i znalazłem naukową analizę głosów najświetniejszych śpiewaczek (m.in. Marii Callas) ocenianych przez anonimowych ekspertów. Nie znali oni personaliów żadnej z testowanych artystek. Oceniali jedynie parametry fizyczne i estetyczne oraz walory prezentowanych fragmentów arii.
partytura arii w wykonaniu Edyty Gruberovej
Okazało się, że zwyciężyła właśnie Edyta Gruberova.
wykres głosu Edyty Gruberovej

Gruberova bezapelacyjnie panowała też w piątkowy wieczór w Warszawie. Za oknami siąpił deszcz, a wewnątrz gmachu Opery Narodowej rozlegał się cudowny głos największej gwiazdy, jaką można było sobie w tym momencie wyobrazić. Jeżeli ktoś na widowni czuł się, jak wybraniec olimpijskich bóstw, z pewnością nie był w tym odosobniony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.05.2010 16:32

Przez ulotną chwilę troszkę zapyziała warszafka mogła do złudzenia przypominać nam cesarski Wiedeń, a nawet Paryż.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niewątpliwie jest największym zjawiskiem muzycznym naszych czasów. Dziękuję za wspaniałą relację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.