Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30997 miejsce

Dwie twarze Ryszarda Wieczorka

Kibic przez duze "K" nigdy nie odwróci się od klubu, czyli kilka słów o reakcji niektórych sympatyków Górnika Zabrze na decyzję zarządu o wyborze nowego szkoleniowca - Ryszarda Wieczorka.

Na początek należy przedstawić sylwetkę trenera Wieczorka. Otóż po zakończeniu niespełnionej kariery piłkarskiej Pan Ryszard najpierw był asystentem Jerzego Wyrobka, a później podjął się samodzielnego prowadzenia klubu, w którym grał przez około 15 lat – Odry Wodzisław. Początek miał kapitalny. W pierwszym półroczu jego Odra zdobyła 31 punktów w grupie A (W sezonie 2001/02 podzielono ligę na dwie grupy, z których wyłaniano grupę mistrzowską i spadkową), co było najlepszym wynikiem w całej lidze. Druga runda była już znacznie słabsza i ostatecznie wodzisławianie zajęli 5. miejsce w tabeli. Rok później, mimo potężnego upływu krwi, udało się utrzymać tę pozycję. Można powiedzieć, że w tym czasie Wieczorek prowadził dwie inne drużyny, bo po zakończeniu pierwszego sezonu odszedł nie tylko najlepszy strzelec – Łukasz Sosin, czy lider środka pola – Marcin Malinowski, ale też zmieniła się cała linia obrony (2001/02: Kościuk, Matyja, Dudek; 2002/03 Madej, Sablik, Górski). Minął rok i nastąpiła kolejna rewolucja w defensywie (2003/04: Grzyb, Cios, Madej/Jankowski) i tym razem nie udało się już osiągnąć dobrego wyniku sportowego, choć nie można tez powiedzieć, że 9. pozycja była dla Odry porażką. Wieczorka zwolniono po słabej rundzie jesiennej sezonu 2004/05 (defensywa: Myszor, Krysiński, Dymkowski), kiedy to zdobył zaledwie 13 punktów (jego następca – Franciszek Smuda – wycisnął z tego zespołu zaledwie 11 oczek i klub utrzymał się dopiero po barażach). Podsumowując, okres spędzony w Wodzisławiu był dla Wieczorka niezwykle udany.

Po odejściu z Odry 43-letni wówczas trener nie mógł narzekać na brak ofert. Wybrał propozycję z zaplecza ekstraklasy, z Korony Kielce, którą opuścił Dariusz Wdowczyk. Wieczorek wywalczył awans z 1. miejsca zdobywając 35 punktów (Wdowczyk zdobył 32) i znów udało mu się mocno namieszać w elicie. Beniaminek pod jego okiem wdrapał się na wysoką 5. pozycję, a do europejskich pucharów zabrakło zaledwie dwóch oczek. Rok później Korona znalazła się na 7. miejscu, choć nasz dzisiejszy bohater odszedł po trzech porażkach z rzędu na pięć kolejek przed końcem. Wtedy kielczanie mieli jeszcze realne szanse na puchary.

W kolejnym sezonie rodowity wodzisławianin zasiadał na ławce trenerskiej Górnika Zabrze. Zabrzanie wcześniej walczyli rokrocznie o utrzymanie, a nowy trener musiał borykać się jeszcze z rewolucją kadrową. Poradził sobie, osiągając niezłe jak na ówczesne warunki 8. miejsce. Warto jednak zauważyć, że pierwsze trzy mecze zakończyły się porażkami, oraz, że wiosna była dla jego drużyny znacznie słabsza od jesieni. W kolejnym sezonie prowadził Górnika zaledwie w czterech meczach, które zakończyły się trzema porażkami i jednym remisem. Zastąpił go na krótko Marcin Bochynek a potem Henryk Kasperczak, a czternastokrotny mistrz Polski spadł z ligi.

W tamtym momencie karta się od niego odwróciła. Zatrudnienie znalazł bardzo szybko w Odrze Wodzisław, ale tym razem musiał się bronić przed spadkiem z ekstraklasy. W sezonie 2008/09 mu się to udało, ale rok później Odra zleciała z hukiem. Zresztą, kiedy sezon się kończył Wieczorka już tam nie było, bowiem odszedł on już po ośmiu kolejkach. Pracę znalazł w Piaście Gliwice, z którym… spadł z ekstraklasy, zdobywając zaledwie 7 punktów w 10 meczach. Ludzie się zastanawiali jak można zrzucić dwie drużyny w jednym sezonie i przyłożyć cegiełkę do spadku 14-krotnego mistrza Polski. Jak można być takim nieudacznikiem – grzmieli kibice. Wieczorek od tego momentu był już w środowisku spalony. Czy słusznie?

Żeby właściwie ocenić jego pracę trzeba spojrzeć na całą sytuację z szerszej perspektywy. RW pracował w Górniku za czasów prezesury Ryszarda Szustera, który w Zabrzu, delikatnie mówiąc, nie jest dobrze wspominany. Szuster wraz z Krzysztofem Hetmańskim prowadzili rzekomo własne interesy, które często szkodziły klubowi. Podobno pojawiały się naciski na promowanie piłkarzy, których interesy reprezentował Szuster, zresztą Wieczorek nie miał też nic do powiedzenia w polityce transferowej a mimo tego udało mu się w pierwszym sezonie osiągnąć dobry wynik i nie jest powiedziane, że w drugim nie odbił by się od dna po słabym starcie. Z kolei przy drugim podejściu do Odry problem polegał na tym, że tak naprawdę nikt nie wiedział kto tym klubem zarządza. Był czeski inwestor, który miał swój punkt widzenia na funkcjonowanie klubu, część zarządu miała zupełnie inne poglądy i zamiast wspólnie wytyczyć jeden kierunek, nasilały się tylko przepychanki.

Tak czy inaczej, Wieczorek musiał trochę odpocząć od futbolu. Kręcił się gdzieś przy Przyszłości Rogów, potem zaczął trenować ROW Rybnik, ale to już nie była ta wielka piłka, w której przecież radził sobie całkiem nieźle. Na domiar złego, Wieczorka spotkała rodzinna tragedia. Córka Pana Ryszarda została zasztyletowana przez własnego męża, notabene byłego piłkarza, na oczach niepełnoletnich córek. ­− …Wydawało, że takie rzeczy mogą się dziać w filmach. Albo obok nas, może w którymś domu u sąsiadów to tak... ale nie u ciebie, nie w twojej rodzinie. Niestety, choroba nie wybiera. W tym przypadku doprowadziła do tragedii. Traumatyczne przeżycie. Czułem się bardzo potrzebny w tej sytuacji, bo jestem mocny. Myślę, że sport sprawił, że taki jestem. Raz wygrywasz, raz przegrywasz, uodparniasz się. Ale nie chodzi tylko o to. Spotykasz różnych ludzi na swojej drodze, masz do czynienia z chłopakami z różnych środowisk. Widzisz co się dzieje, stajesz się odporniejszy. Widzisz jak ludzie wychodzili z różnych patologii, po różnych tragediach. Ich doświadczenia czynią cię silniejszym. Patrzysz jak rozwiązali swoje sytuacje, jak wyszli z tego, czego nie na się naprawić. (Rozmowa z Faktem).

Mimo rodzinnej tragedii pozostał przy futbolu, który – jak sam mówił – dawał mu siłę. Poświęcił się całkowicie pracy w Rybniku i zbudował tam zespół, który wywalczył awans do I ligi, a następnie osiągnął z tym klubem nienajgorsze wyniki. ROW zajmuje obecnie 14. miejsce, co może nie imponuje, ale jak dotąd zaliczył zaledwie trzy porażki. Warto zauważyć, że jego zespół zdobył 21 goli, co jest szóstym wynikiem na zapleczu ekstraklasy!

Kiedy do mediów przedostała się informacja, że następcą Nawałki ma być Wieczorek, na Facebooku powstał profil „Nie dla Wieczorka w Górniku Zabrze”, część kibiców zagroziła bojkotem, a inni zaczęli szerzyć hasła, że ten szkoleniowiec jest przy Roosevelta persona non grata. Według mnie ci kibice powinni czym prędzej pójść po rozum do głowy, bo jakąkolwiek decyzję podejmie klub, nie można się od niego odwracać ze względu na trenera. Żaden trener czy zawodnik nie jest ważniejszy niż klub i jeśli jakiś kibic w taki sposób stawia sprawę to musi on sobie zadać pytanie czy na pewno kocha klub, któremu kibicuje, czy może tylko odpowiadają mu jego sukcesy. Kibic, taki przez duże „K” albo jest z klubem na dobre i na złe, albo nie zasługuje na to duże „K”.

Wracając do nowego trenera to prawda jest taka, że Wieczorek niezasłużenie wypadł z karuzeli trenerskiej. Owszem, miał poważne wpadki, ale miał też spore sukcesy i na pewno warto mu jeszcze raz zaufać, gdyż oprócz doświadczenia ma kilka innych ważnych atutów. Po pierwsze jego drużyny zawsze grały atrakcyjnie i zdobywały dużo bramek, poza tym Wieczorek dobrze zna zaplecze ekstraklasy, więc zapewne wie kogo można z niej wyciągnąć, a co najważniejsze, ten szkoleniowiec ma coś do udowodnienia i zapewne zrobi wszystko, żeby poukładać wszystkie klocki jak najlepiej. – Potrafię sporo i nie będę udawał przesadnie skromnego. Być świadomym swojej siły - to moja dewiza życiowa. Jestem pewien siebie, czy to coś złego? Zresztą, wie pan co? Odczepcie się od trenera Wieczorka, tak pan może napisać. Pokazałem w Rybniku, że potrafię utrzymać zespół skazany na spadek a potem wywalczyliśmy awans ­– mówi Wieczorek w rozmowie z dziennikiem Fakt. Oczywiście są też minusy, na przykład słabsza wiosna. Zauważyliście, ze w każdym kolejnym klubie Wieczorek miał dobry wynik jesienią a wiosną jego drużyny radziły sobie mizernie?

Ważna jest jeszcze jedna opcja – asystenci Wieczorka. Ta rola jest w polskim środowisko mocno niedoceniana, a szkoda. Czy Wieczorek nie zaczynał jako asystent Wyrobka? Czy Waldemar Fornalik albo Adam Nawałka nie pracowali początkowo jako asystenci? Tym drugim w Górniku Zabrze został Marcin Prasoł, który wcześniej pełnił funkcję trenera – analityka. Prasoł może okazać się w dalszej perspektywie nawet ważniejszy od Wieczorka, bo powinien być jego naturalnym następcą.

Wpis z portalu Futbolplanet

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.