Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25163 miejsce

Dwudziesta rocznica śmierci gliwickiego pisarza Horsta Bienka

Horst Bienek zmarł 20 lat temu w Monachium. Jego credo: "Każdy pisarz poszukuje swojego dzieciństwa". Swoje odczytywał w znakach życia, potem barwnie opisał w książce "Podróż w krainę dzieciństwa". Gliwice obchodzą "Rok Horsta Bienka".

Afisze w mieście oraz media anonsowały "Rok Horsta Bienka". fot. DWPN / Fot. Przed paroma laty nieżyjący już, znany pisarz wyznał mi z pewną nutą żalu, że pisarz staje się sławny dopiero po śmierci. Sporo jest w tym prawdy, jeśliby wspomniane słowa transponować z dorobkiem literackim autora gliwickiej tetralogii Horstem Bienkem. W 20. rocznicę jego śmierci i 80-lecie urodzin, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach, pragnąc uczcić jego pamięć i przypomnieć spuściznę literacką, zorganizował z ogromnym zaangażowaniem „Rok Horsta Bienka”. Wielu czytelnikom zapewne jest nie znana jego osobowość, ani twórcze dokonania, przeto przypomnę, iż pierwszą jego powieścią była „Cela” napisana w 1968 roku. Natomiast jako pisarz zasłynął dopiero czterotomowym cyklem powieściowym o Gliwicach i Górnym Śląsku:
„Pierwsza Polka”(1975), „Wrześniowe światło” (1977), „Czas bez dzwonów” (1977), „Ziemia i ogień” (1982).

Horst Bienek urodził się w Gliwicach 7 maja 1930 r. Kiedy skończył 16 lat, razem z tysiącami Niemców musiał opuścić miasto swego dzieciństwa. Wtedy już rozumiał, dlaczego tak się musiało stać. Osiadł w Berlinie wschodnim i terminował u Bertholda Brechta, doskonaląc u niego warsztat pisarski. Dobrze zapowiadającą się karierę pisarza przerwało aresztowanie i skazanie go na 25 lat katorżniczej pracy w Workucie - tundrze między Oceanem Lodowatym a północnym Uralem. WFasadę domu, w którym mieszkał w Gliwicaach Horst Bienek, zdobi obecnie tablica pamiątkowa. fot. DWPN / Fot. 1955 r. został zwolniony na podstawie amnestii i od razu osiadł w Niemczech Zachodnich. Dużo czasu upłynęło, zanim potrafił ze wszystkiego się otrząsnąć, o wszystkim zapomnieć. Melancholijne myśli nawiedzały go stale, także wtedy, gdy był redaktorem radiowym, lektorem i reżyserem.

W swojej książce „Podróż w krainę dzieciństwa”, opisał ponowne zetknięcie się po 42. latach ze Śląskiem, przede wszystkim Gliwicami. Obawiał się, czy to spotkanie nie zburzy jego wyobraźni. Na podstawie książki powstał potem film, częściowo kręcony w Gliwicach. Pamiętam prace nad tym filmem i moje spotkanie z Bienkem w kawiarni hotelu „Myśliwski”, gdzie zamieszkał razem z ekipą filmową.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No widzisz, Rajmundzie, jak wiele jest jeszcze do zrobienia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, Bytom ma Hansa Schellbacha, bardzo płodnego pisarza opisującego bez żenady bytomsko-bobrkowy lumpenproletariat. Wielka szkoda, że w powodzi literackiej szmiry, jaką wciskają nam niektóre wydawnictwa, nie pokuszono się dotąd przetłumaczyć m.inn. takich tytułów, jak: "Pieronie, gdzie ty jesteś...?", albo powojennego nieludzkiego wysiedlania Bytomian - "Ucieczka w nieznane". Może Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach weźmie mój głos pod rozwagę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie, że o tym przypominasz! Mają Gliwice swojego Bienka. Ma Zabrze swojego Janoscha. Mogła by miec Ruda Śląska swojego Dolezicha. Moglaby! Kilka late temu opublikowalismy w miejskiej prasie apel, aby przetlumaczyc jego dzielo "Ich kam aus Orzegow" Nikt nie odpowiedzial! Pyrsk, Ludkowie!
PS. A powiesci Bienka już dawno zaliczylem, z ogromnym apetytem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.