Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Dyktatura ekspertów w społeczeństwie ryzyka

Pozycja materiału w rankingach:

7878 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 10pkt

Oceń:

Dyktatura ekspertów w społeczeństwie ryzyka


Jak powszechnie wiadomo, żyjemy w społeczeństwie ryzyka. W dynamicznie rozwijającym się świecie coraz częściej jesteśmy zdani jedynie na opinie specjalistów.

Eksperci i specjaliści zdominowali życie publiczne. W społeczeństwie informacyjnym, w jakim żyjemy, wiedza, choć teoretycznie tak łatwo dostępna, jest w istocie starannie reglamentowana. Jej ogrom urósł bowiem do tak niebotycznych rozmiarów, iż niemożliwe jest ogarnięcie choćby jej procenta. Oczywistą konsekwencją takiego stanu rzeczy jest zdanie się przez społeczeństwo na opinie ekspertów, którzy w znacznej części sądy opinii publicznej kształtują. Problem jednakże z ekspertami jest taki, że ich wiedza pozostaje dla nas często niesprawdzalna.

Społeczeństwo ryzyka

fot. AKPANiemiecki socjolog Ullrich Beck 20 lat temu w celu opisu współczesności stworzył pojęcie "społeczeństwa ryzyka". Nie stwierdził on, że życie obecnie jest bardziej ryzykowne niż niegdyś. Choć pojawiło się wiele nowych niebezpieczeństw, inne zostały zażegnane. Współczesne społeczeństwo charakteryzuje się jednak tym, że ryzyka owego często nie jesteśmy świadomi.

O zagrożeniach z tego wynikających mówił w niedawnym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" słynny polski socjolog Zygmunt Bauman. "Społeczeństwo ryzyka jest więc rajem dla kłamców i oszustów. Człowiek musi tu polegać na opinii speców znających się na rzeczy. (...) Spece mogą bez wielkiego ryzyka, nie bojąc się przyłapania na kłamstwie, bagatelizować ryzyka realne oraz wyolbrzymiać te minimalne czy całkiem urojone" - stwierdził Bauman. W ramach osiągnięcia konkretnego celu specjaliści nie muszą przecież ujawniać całej swej wiedzy. Ba, mogą ją nawet modyfikować i naginać do aktualnych potrzeb.

Jak twierdzi Bauman, o ile przekonanie, że politycy kłamią jest jak najbardziej powszechne, od jakiegoś czasu dołączają do nich właśnie eksperci. Obecnie wynik badań zależeć może bowiem od zleceniodawcy, a twierdzeniom specjalistów możemy jedynie wierzyć. Oczywiście nieprawdziwe wyniki mogą zostać obalone przez inne badania. Działa to jednak także w drugą stronę. Szum informacyjny powoduje z kolei, że spośród milionów książek, artykułów, stron internetowych, sprzecznych sygnałów wysyłanych przez rzeczywistość, nie jesteśmy w stanie wychwycić procesów rzeczywiście mających miejsce.

Zjawisko upadku autorytetów ma więc związek z utratą wiary w ich prawdomówność, co okazuje się być najwyraźniej jednocześnie przyczyną i skutkiem.

Ryzyko a polityka - jesteśmy manipulowani?

fot. AKPAWobec procesów globalizacyjnych w ponowoczesnym świecie polityka jest bezsilna. Zamknięte w państwach narodowych ośrodki decyzyjne nie są w stanie podołać ogólnoświatowym uwarunkowaniom - zarówno gospodarczym, jak i społecznym. Stowarzyszenia międzynarodowe, jak ONZ czy UE, są zaś niewydolne. Jak stwierdził Bauman w swym wykładzie "Moralność w niestabilnym świecie", podczas Dni Tischnerowskich w Poznaniu w 2005 roku, "Moc wzięła rozwód z polityką i osiedliła się na obszarach dla jej byłego partnera, polityki, niedostępnych".

Wynika z tego jasno, że w świecie neoliberalnych idei władza potrzebuje nowej legitymizacji dla swojego istnienia w starym kształcie. Kiedy zabezpieczenia socjalne zostały zastąpione wolną grą sił rynkowych, a obywatel pozostawiony samemu sobie podejmuje suwerenne decyzje, to bezpieczeństwo okazało się dziedziną, w której władza jest społeczeństwu potrzebna. Liberalizacja wszelkich dziedzin życia, zakwestionowała bowiem cel istnienia państwa w dotychczasowym kształcie. W tym sensie globalny terroryzm okazał się wybawicielem władzy.

Strach jest dla umocnienia władzy zjawiskiem idealnym. W tym samym wywiadzie dla "Wyborczej" Bauman stwierdza, że ryzyko zamachu, wprowadzenie poczucia zagrożenia wśród obywateli to znakomity materiał do manipulacji. "Dla władzy politycznej to gratka nie do pogardzenia. Władza może dowodzić obywatelom własnej sprawności, informując ich o coraz to nowych planach zamachów, które ujawniła. (...) Żeby obywatele byli wdzięczni władzy, zamiast narzekać na nią w obawie o własne zabezpieczenie na starość czy wykształcenie dzieci" - mówi Bauman. W taki oto sposób poprzez ograniczanie wolności możemy czuć się wolni. Na takiej samej zasadzie poprzez represje wprowadza się wolność na Bliskim Wschodzie.

Skutki życia w strachu

Taki stan prowadzi jednak do poważnych konsekwencji. W społeczeństwach żyjących w ciągłym strachu, szczególnie tych wieloetnicznych, dochodzi do kryzysu zaufania. Wzmacniają się tendencje nacjonalistyczne. Liberalno-demokratyczny model państwa, uznany przez Francisa Fukuyamę za najlepszy i ostateczny, nie jest najwyraźniej w stanie na te problemy odpowiedzieć.

Postępująca atomizacja społeczeństwa, przejawiająca się np. jego starzeniem, prowadzi do zaniku więzi międzyludzkich. W społeczeństwie sieciowym, jak nazwał je Manuel Castells, każdy jest jedynie węzłem sieci, która może nawiązać niemal nieskończenie wielką liczbę kontaktów z innymi jego składnikami. Sprzyjają temu czaty, internetowe randki czy komunikatory. Kontakty te są jednak krótkotrwałe i nie niosą za sobą głębszej treści. Okazują się jedynie marnym substytutem rzeczywistych więzi społecznych, których tak nam brakuje. Sprawiają za to doraźną przyjemność i chwilowo zaspokajają potrzebę afiliacji. W istocie powodują jednak osamotnienie.

Koniec obecnego ładu?

Co paradoksalne, stan ten jest sprzyjający urzeczywistnieniu marzenia wielu myślicieli o demokracji poziomej, w którym wszyscy bez wyjątku uczestniczą w procesie decyzyjnym. Narzędziem do realizacji tego zamysłu byłby oczywiście Internet. Co jednak gdy fundamenty, na których oparty jest niestabilny świat rozsypią się w pył?

Nieustanny rozwój, mania ulepszania, nieraz bezmyślnego, została przez Baumana określona jako "płynna nowoczesność". "Płynność" owa to substancja, która nie jest w stanie zachować trwałego kształtu. Skutkiem nieustającej modernizacji jest postępująca specjalizacja we wszystkich dziedzinach życia, której widocznym przejawem staje się dyktatura ekspertów.

W świecie zdominowanym przez informację, w którym jest ona wartością samą w sobie, w którym liczby definiują wszystko, a wzrost PKB jest błędnie uznawany za wskaźnik obrazujący wzrost szczęśliwości ludzi, trudno rzeczywiście być szczęśliwym. A nawet to szczęście, jak twierdzi słoweński filozof, Slavoj Ziżek, jest postrzegane zbyt indywidualistycznie, egoistycznie. I chociaż specjaliści potrafią wyjaśnić nam wszystko, być może kolejne kłamstwa będą stopniowo demaskowane.

Czy społeczności internetowe będą w stanie, przedzierając się przez informacyjny szum, tę dyktaturę ekspertów obalić? Obserwując ich rozwój, zdolność do samoorganizacji, wydaje się to całkiem możliwe. Społeczności te poprzez trwałość relacji między ich członkami, mogą także paradoksalnie zerwać z wizją Internetu sprzyjającego wyobcowaniu.

Żiżek (zresztą nie tylko on) wieszczy w nieodległej przyszłości upadek ładu liberalno-demokratycznego, który zastąpiony zostanie nowym systemem. Jakim? Oto i pytanie. Brak gotowej odpowiedzi może w przyszłości okazać się bardzo ryzykowny.

Zobacz także:

Tomasz Sawczuk OFFline profil autora

Autor: Tomasz Sawczuk

Napisz do autora

Artykuły (66) Galerie (1) Średnia ocen (4.08)

Wiek: 62 | Miejscowość: Olsztyn/Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: Cytat na dziś: "Wielka Brytania nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół. Wielka Brytania ma jedynie wieczne interesy." Lord Palmerston

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.