Facebook Google+ Twitter

Dyktatura kombatantów

Może już czas skończyć z kombatanctwem i martyrologią? Każdy, najmniejszy skwer czy plac, nosi imię jakiegoś patrona. Najczęściej partyzanta lub powstańca.

Park Praski to teraz Park Praski Żołnierzy I Armii WP / Fot. Mirek JanczewskiGdy ma zostać nadana nazwa jakiemuś placowi czy ulicy, aktywuje się grupa ludzi, którzy próbują przeforsować swoją, martyrologiczną nazwę. Weźmy na przykład rondo u zbiegu Słomińskiego, alei Jana Pawła II i Okopowej. Od zawsze było to Rondo Babka. Nagle, po wybudowaniu CH Arkadia, okazało się, że jest to Rondo im. Zgrupowania AK „Radosław”. Żeby było ciekawiej, przeważnie występuje ono jako Rondo Radosława (np. w rozkładzie jazdy ZTM).

Inny przykład: skwerek w parku Skaryszewskim, w okolicach ulicy Kinowej. Grupa radnych doprowadziła do odnowienia tego skweru i urządzenia na nim placu zabaw dla dzieci. Przy okazji postanowiono nadać mu jakąś nazwę. Ponieważ jest to plac zabaw dla dzieci, to niech nazwę nadadzą dzieci. Po przeprowadzeniu akcji w okolicznych szkołach i przedszkolach, dzieci wybrały nazwę „Skwerek berek”. I wtedy do akcji włączyli się martyrolodzy. Jak to "skwerek berek"? Taka niepoważna nazwa? Trzeba nazwać go inaczej. Najlepiej im. gen. Sosabowskiego. Na szczęście większość radnych okazała zdrowy rozsądek i nie poddała się presji. Nie mam nic przeciwko gen. Sosabowskiemu, ale czy musi być patronem placu zabaw? I to wbrew najbardziej zainteresowanym?

Jestem wdzięczny powstańcom i żołnierzom, którzy walczyli i zginęli w czasie walk z okupantem. Członkowie mojej rodziny też polegli w Powstaniu Warszawskim. Ale czy już nie pora dać im spoczywać w pokoju? W innych krajach rocznica wyzwolenia czy zjednoczenia jest świętem radosnym. Okazją do zabawy. U nas to powód do zamartwiania, wspominania poległych. Akademie, wieńce, znicze i apele poległych.

Przeprowadziłem szybką ankietę wśród znajomych moich i mojego syna. Żaden z nich nie wiedział, kto to był ten Radosław, Baon Czata 49, A. Żurowski. To chyba o czymś świadczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.07.2009 20:24

A w Berlinie mozna zamieszkac przy ulicy Krolewny Sniezki, Czerwonego Kapturka, Spiacej Krolewny :-)

Ulice jakos trzeba nazywac, a ze jest ich az tyle?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Między nazwami martyrologicznymi - co drugi obowiązkowo JPII. Bez numeracji.:)

Szczesliwie Koziołek Matołek w Pacanowie sie ostał i miewa sie coraz lepiej, rowniez biznesowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Krakowie jest taki skwerek, 5x5 metrów może ma i nazywa się chyba "Skwer im. Ofiar Obozów Zagłady". Te ofiary powinny się obrazić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Duesseldorfie mieszkałem w Zaułku Kota Rybołówcy i byłem niezwykle szczęsliwy i dumny ze swego adresu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pełni zgadzam się, że w Polsce mamy jakąś manię patriotyczno-historycznego nazewnictwa ulic, często tak wyszukaną, iż w encyklopedii trzeba sprawdzać źródło. A w Zalesiu Górnym mamy np. ulicę Trzech sarenek, Szumiących sosen, czy Skrzętnych wiewiórek - naprawdę to lepsze i bardziej urocze niż, z całym szacunkiem, Zgrupowania "Radosław"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.