Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18129 miejsce

DYKTATURA ROZPROSZONA

PIS, "Władca marionetek" i scenariusz na przyszłość.

 / Fot. Andrzej MleczkoWydaje się, że tytułowe, użyte przeze mnie pojęcie oddaje aktualną sytuację w Polsce. Chyba jak dotąd w żadnym kraju podobne działania nie miały miejsca, choć poszczególne ich aspekty Polacy pamiętający komunizm znają doskonale.

Dyktatura rozproszona byłaby zupełnie tym samym, co ta zwykła, ta „typowa”, lecz w przeciwieństwie do niej, w rozproszonej trudno wskazać odpowiedzialnego. Nie ważne jest, że każdy Polak wie o kogo chodzi, ważne jest to, iż z punktu widzenia prawa osoba ta za nic nie odpowiada, bo jedynie pociąga za sznurki zgromadzonej kolekcji marionetek. Aczkolwiek nie można zaprzeczyć, iż w tym zgromadzeniu lalek istnieją różne ich typy, w tym laleczki Chucky na baterie, gotowe w każdej chwili pogonić lewackiego kota z własnej inicjatywy czy też pacynki, jak świnka Piggy, gotowe zdrowo trzepnąć za niewierność ideałom czy brak bezwzględnie wymaganej lojalności. Błędem byłoby przypisywanie Prezesowi roli „Puppet mastera” i ten fakt właśnie definiuje odmienność zastanej sytuacji od jej znanych wymiarów. Media jak dotąd nie informowały, by komukolwiek amputowano wolną wolę. Zdaje się więc, że marionetki są zaprogramowane. Mamy przecież XXI wiek, nic w tym szokującego. Mało tego, zdaje się również, że egzemplarze, których oprogramowanie zostało zainfekowane, chociażby wątpliwościami, posiadają program samonaprawczy. Samodzielnie weryfikują dane i usuwają dysonans poznawczy przywracając świadomość tego, co mogą utracić jeśli wątpliwości nie usuną – rzeczy prozaiczne, jak: władza, status, stanowisko, pieniądze. Pojęcia takie, jak: kraj, patriotyzm, demokracja, potrzeby innych ludzi, ich przyzwyczajenia, wolność, w końcu ideały, wyraźnie przegrywają w walce z tym co „tu i teraz”. Pojawia się też strach, a ma on niebagatelne znaczenie. W końcu nawet prezydent może w każdej chwili, decyzją „Władcy marionetek”, zostać postawiony przed Trybunałem Stanu. Taka świadomość dostarcza energii programowi samonaprawczemu, jest wręcz jak elektrownia atomowa.

Jest więc władza, są profity, jest pozycja społeczna, lecz jest też strach, niepokój o przyszłość, o wolność słowa, o to co niewiadome czy nieprzewidywalne. Jest poczucie niejasnego zagrożenia. To znane skądinąd uczucia (mechanizmy), które rzadko goszczą w teatrze lalek. Przedstawienie jednak trwa i ma coraz więcej widzów. Złośliwość losu nie zna jednak granic. W zapowiedziach programowych nic nie słychać o nowych scenariuszach na najbliższe miesiące. W końcu więc przeciętny widz może się znudzić. Nie znaczy to, że takowe scenariusze nie istnieją, bo marionetki się uczą i doskonale wiedzą o tym, co stanowi ich najsilniejszą broń, a jest nią… przyzwyczajenie. Za kilka miesięcy będzie cicho. Przeciętny widz już nie będzie myślał o aktualnym przedstawieniu, będzie planował wyjazd na wakacje, zakup nowego samochodu. Marionetki w tym czasie obsadzą ważne stanowiska państwowe i publiczne. Niewykonanie polecenia będzie skutkowało natychmiastową dymisją. System będzie funkcjonował prężnie i przykładowo – ponad normę. Strach będzie usuwany przez program samonaprawczy, a u jednostek chwiejnych mentalnie wywoła poczucie wykonywania misji i nada cel ich istnieniu. Dopiero wówczas przyjdzie czas na realizację nowych scenariuszy.

A „Władca marionetek” będzie się temu wszystkiemu przyglądał z boku. Widząc zaangażowanie tysięcy ludzi grających wedle jego scenariusza nigdy nie przyjdzie mu do głowy jego korekta. Tylu ludzi na najwyższych stanowiskach państwowych nie może się mylić. Wówczas skupi swoje zainteresowanie na tym, co jest jego celem życiowym, a jest nim walka z władzą. Nie ważne jaką: obcą, „swoją”, daleką, bliską, słuszną, niesłuszną, przyjacielską czy wrogą. Władzę ma TK, władzę realną mają media, władzę mają sądy, prokuratorzy, policja – władzę mają urzędnicy państwowi, których należy zmienić na własnych. I kiedy już potencjalna opozycja zostanie zlikwidowana, bo nie otrzyma w tym scenariuszu żadnej roli, zwróci się poza granice kraju. Nikt, ale to nikt, nie chce mieć biletów na to przedstawienie…

Walka „Władcy marionetek” z władzą nie wynika bowiem z jego światopoglądu, jakiejś idei, chęci poprawy własnego lub cudzego bytu, nie wynika nawet z zastanej rzeczywistości. Jest ona przymusem, nad którym nie panuje i wyraża wyłącznie jego „światopogląd”, „światopogląd”… antysocjalny.

Autor bezpartyjny: Jarosław Stukan

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.