Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9868 miejsce

Dyktatura tolerancji

"Ile wolności dla przeciwników wolności?" - zastanawiano się już w czasach rewolucji francuskiej...

Dziś, w czasach Wspólnoty Europejskiej, skonsolidowanej ostatnio jeszcze bardziej przez Traktat Lizboński, można by osiemnastowieczne pytanie sparafrazować – "Ile wolności dla przeciwników równości?". Zakurzony frazes (zakurzony na tyle, że nazwisko autora na okładce jest nieczytelne) odgrzebał mi się w pamięci w kontekście ostatnich starć "faszystów" z "anarchistami" podczas obchodów Święta Niepodległości

O co tyle hałasu? Normalnie bym się nie przejęła - ot, dwie manify, pro i kontra, weszły ze sobą w wybuchową reakcję, po której nie pozostało nic, oprócz kilku wybitych zębów na chodniku. Jednak w przypadku starcia między "faszystami" z Obozu Narodowo Radykalnego a "anarchistami" tudzież "antyfaszystami" jest inaczej. Chociaż według doniesień policji to właśnie ci drudzy byli agresorami - wpierw zaszli narodowcom drogę z transparentami "faszyzm nie przejdzie", potem zaatakowali "faszystów" gazem łzawiącym - szala społecznej sympatii, ba, wręcz aprobaty - wyraźnie przechyliła się na ich stronę.

Halina Bortnowska, przewodnicząca Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i autorytet w dziedzinie filozofii, teologii i ekumenizmu, słowem zagrzewała "antyfaszystów" do walki (o ideały?), a Seweryn Blumsztajn na łamach czwartkowego wydania "Gazety Wyborczej" nazwał ich wprost "swoimi bohaterami narodowymi". Blumsztajn wykreował wzruszający obrazek "antyfaszystów" - dziewczynek z transparentami "faszyzm nie przejdzie", kwiat polskiej młodzieży, walczący w słusznej sprawie, bezzasadnie nękany przez złych policjantów. A że "kwiaty polskie" rzucają gazem łzawiącym, to trudno - nie ma róży bez kolców.

Reakcja mediów na środowe starcia jest co najmniej niepokojąca. Bo to, że ONR nie wpisuje się zupełnie w krajobraz debaty publicznej ostatnich lat, nie oznacza, że można bezkarnie atakować jego legalny pochód, czy takie zachowania pochwalać.

I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy - jaki jest właściwie ten krajobraz debaty publicznej ostatnich lat? Przede wszystkim -. Trochę jak Dolina Muminków. Zdominowany przez poprawność polityczną, euroentuzjazm, retorykę feminizmu i równouprawnienia. Do tego wszystkiego sporo kreatywnych eufemizmów-neologizmów. Nie żebym miała coś przeciwko - (nie, skąd, chcę jeszcze pożyć!) zaczyna mnie jednak powoli niepokoić fakt, że wszystkie poglądy, choćby nieznacznie odbiegające od przyjętego w ostatnich latach modelu, są w mediach coraz bardziej zjadliwie krytykowane - jako ciemnogród, wstecznictwo, szowinizm, faszyzm, "kryptodyskryminacja" i Bóg wie, co jeszcze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Rzeczywiście Agato "artykuł jest zbyt ważny i poważny (nawet jeśli nie zgadzam się z tresćią) żeby urządzać pod nim magiel." I dlatego w przypadku kiedy komentarz jest rozwlekły, bez dobrej treści, nie daję mu łapki. Bo wtedy "wypociny" powodują pocenie się u czytającego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymonie, skoro zajmuje ciebie rekonstrukcja historyczna, może jako historyk wyjaśniłbyś mi wypowiedź prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego: "Instytut Kłamstwa Narodowego". Ja mam niskie IQ, jestem z "Ciemnogrodu" i nie mogę tego pojąć? No, ale skoro powiedział to nie byle jakiś tam Człowiek, coś w tym musi być?! No nie?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arcyciekawe tematy Pani porusza i będę musiał je wszystkie przeczytać, dlatego zaproszę jako "znajoma", aby mi nie uciekły. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.11.2009 12:19

nie mogąc ocenić artykułu negatywnie wstawiam 1 *, gdyż uważam go za powielenie bzdur pisanych przez pewien anty-Polski brukowiec.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.11.2009 12:11

Lukasz mnie to bardzo dziwi, że taki brukowiec pełen jadu jak GW po prostu istnieje. Przecież bzdury anty Polskie tam pisane są tak poniżające i tak jawnie wyrażające poglądy pewnej grupy ludzi połączonych mackami z dawnymi czerwonymi oprawcami i kanaliami typu informatorów UB, że głowa boli. Dziwię się, że Polacy tego brukowca po prostu nie bojkotują!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak, czerwoni zawsze będą czerwonymi, i jak na czerwonych przystało, czerwono odpowiadać będą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Początkowo z pewnym oporem, później z ogromną przyjemnością, czytałem twój artykuł.
Zawsze, kiedy cokolwiek czytam, czytam z nadzieją, że nie tracę czasu, bo przecież czas jest bardzo cenny.
Tutaj, chociaż mam dużo więcej lat od ciebie, poczułem się uczniem.
Dlatego, nie gratuluję za dobry artykuł, tylko zwyczajnie dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak było w pierwszych koloniach, nie wiem, pewnie tak, jak piszesz - co nie zmienia faktu że w pewnym momencie słowo "czarny" zaczeło się równać "gorszy", a kwestie rasistowskie wyszły na pierwszy plan.
Ja nie twierdzę, że słowo "niebiały" nie jest głupie, oczywiście że jest. Wszelkie przejawy nadgorliwego słowotwórstwa takie są. I gdyby to był artykuł o kwestiach językoznawczych, zgodziłabym się z Tobą na całej linii. Ale wydźwięk tego, co napisałas, jest taki, że tolerancja, feminizm czy poprawność polityczna jest o kant d... rozbić - negujesz całe zjawisko, podpierając się przykładami wynaturzeń. I odnoszę wrażenie, że tak naprawdę o tę negację chodzi - sorry, tak odczytuję to, co napisałaś.
Żegnam się już, muszę popracować w dzień święty. Pozdrawiam i życzę udanej dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Emilio, mogę Cię tylko przeprosić za to, że pan Wolski postanowił się mnie uczepić akurat pod Twoim artykułem.

Powtarzam - to nie atak, to moje poglądy. Pozwoliłam sobie na odrobinę słowotwórstwa, a Autorka, poruszając kontrowersyjny temat, zapewne spodziewała się, że nie wszyscy będą ją głaskac po głowie.

Łukasz, nie będę ci odpowiadać, bo artykuł jest zbyt ważny i poważny (nawet jeśli nie zgadzam się z tresćią) żeby urządzać pod nim magiel.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję, bananów nie lubię. Dlaczego razi mnie słowo "niebiały"? Powinno przede wszystkim razic czarnego / murzyna. Jeśli uważamy te określenia za obraźliwe i nazywamy osobę o czarnym kolorze skóry "niebiałą", to znaczy, że uważamy czarny kolor skóry za gorszy od białego - przez co sprowadzamy właśnie tę całą tolerancyjną gwarę do absurdu. Dlaczego niby słowo "czarny" ma byc obraźliwe, a "biały" już nie? Nazywając czarnego "niebiałym" podkreślamy jego odmiennośc od dobrego, akceptowalnego "białego" i właśnie w ten sposób go obrażamy! Podział na "białych" i "niebiałych" sugeruje właśnie, że coś z tą naszą prawdziwą, a nie fasadową tolerancją, jest jeszcze nie tak. Podobnie z kobietami. Jeszcze nie nazywamy ich "niemężczyznami", ale już nazywanie "matki" i "ojca" "rodzicem A" i "rodzicem B" znowu sugeruje, że z kobietami jest coś nie tak. Jeśli ktoś ma z tym problem, że rolą kobiety jest rola matki, a nie ojca i odwrotnie, to może do tej roli jeszcze po prostu nie dojrzał?
Autorka osobiście nie jest osobą religijną, ale stara się pewne wartości szanowac. Ateizm, zwłaszcza w jego polemicznej formie, uważa po prostu za stratę czasu.
P.S.:W czasach gdy z czarnych czyniono "zwierzęta robocze", robiono to tylko ze względów ekonomicznych, nie z powodu koloru skóry. Pierwotnie każdy niewolnik, który przyjmował chrzest, był uwalniany i traktowany na równi z białymi. Co wyraźnie pokazuje, że kwestie rasowe we wczesnych, purytańskich koloniach nie miały znaczenia. Dopiero później, gdy gospodarka Stanów Płd uzależniła się od pracy czarnych niewolników, dorobiono do tego stosowną ideologię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.