Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31679 miejsce

Dylemat studenta: ukorzenie się lub szwindel

Na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie student, który chce zaliczyć wykłady, nie musi na nie uczęszczać. Wystarczy, że pojawi się na ostatnich zajęciach i poniży się przed profesorem. Wtedy na pewno otrzyma wpis.

Jestem studentem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie i nie mogę przemilczeć procederu, którego ofiarą padłem niedawno. Nie dostałem zaliczenia z wykładu monograficznego "Antropologia kultury", bo nie było mnie na liście obecności, którą zrobiono w dość dziwny sposób. Odszedłem z kwitkiem dlatego tylko, że nie dałem sobą pomiatać.

Student, który chce zaliczyć wykładymonograficzne na Uniwersytecie w Olsztynie, nie musi na nie uczęszczać. Wystarczy, że poprosi kolegę, aby ten wpisywał go na listę obecności. Albo osobiście pojawi się na ostatnich zajęciach, poniży się przed profesorem. Wtedy na pewno otrzyma wpis.

Wykład monograficzny jest to rodzaj akademickich zajęć obowiązkowych, ale ich tematykę wybiera sobie z kilku zaproponowanych sam student. W jednym semestrze rozpisany jest on na łączną liczbę 30 godzin, półtorej godziny w tygodniu. Jednak obecność na takich wykładach nie jest sprawdzana za każdym razem, tylko wybiórczo. I to nie bezpośrednio przez wykładowcę, ale przez "puszczenie" po sali listy. Korzystają na tym studenci, którzy zazwyczaj są nieobecni. Wystarczy tylko, że poproszą kolegów, by ich wpisali na listę obecności. Czasami jest to kwestia zmiany koloru długopisu lub stylu pisania. A czasem nawet i to nie jest potrzebne, bo wszystko odbywa się z przymrużeniem oka.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnie gorszącego, gdyby nie fakt, że student uczęszczający na nie w miarę regularnie i nie posługujący się żadnymi fortelami ma problemy z zaliczeniem zajęć. Dlaczego? Bo na przykład nie było go tylko na trzech wykładach, a właśnie wtedy lista była robiona. Przy końcowym rozliczeniu okazuje się, że nie ma jego nazwiska na żadnej liście. W przeciwieństwie do nazwisk tych, którzy sfingowali swoje podpisy, a wcale nie pojawiali się na wykładach. Ale, jak się okazuje, to nie jest aż tak straszny problem. Bo na nieobecność na zajęciach jest rada. Wiedzą o tym profesorowie i doktorzy prowadzący wykłady. I przy wpisywaniu zaliczenia czekają na swoje ofiary. Student, który ładnie poprosi (czytaj pojęczy i pobłaga) i trafi na dobry dzień wykładowcy, w końcu dostanie zaliczenie. A wpisujący do indeksu "zalkę" ma jakąś nieludzką przyjemność z tego, że decyduje o losie studenta.

A przecież praca żadnej uczelni nie powinna opierać się na przypadkach, dobrych dniach profesora i omijaniu zasad. Nie powinna; choćby tylko ze względów etycznych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.08.2008 14:08

Przychylam się do wypowiedzi mojej poprzedniczki. Ale wiem co czujesz, znam takie sytuacje z autopsji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie rozumiem Twojego oburzenia... nie było Cię na trzech wykładach i akurat na tych trzech puszczona była lista? Coś mi się wierzyć nie chce, ale ok. Przyjmijmy, że tak właśnie było. W takim razie dlaczego Ty nie załatwiłeś sobie wpisu na listę? Nikt nie chciał Ci pomóc? Przecież to normalne, że nie da się być na 100% wykładów i wtedy trzeba sobie jakoś radzić. Ciekawa jestem czy żaliłbyś się gdybyś zaliczył ten przedmiot? Odpowiem Ci - nie. A teraz masz pretensje do całego świata i jeszcze wyolbrzymiasz wszystko. Poniży się przed profesorem??? To brzmi co najmniej jakby student żeby zaliczyć musiał lizać profesorowi nogi. Weź się w garść i znajdź sobie przyjaciół, którzy Cię wpiszą na listę jak nie będziesz mógł przyjść, ale pamiętaj, że to działa w obie strony i Ty też czasem powinieneś komuś pomóc. Nie mówię oczywiście o leniach, którym się zwyczajnie nie chce, ale o ludziach, którzy poważnie traktują studiowanie i pomagają sobie wzajemnie.
Studia to jedno wielkie pole walki. Profesorowie prześcigają się w wymyślaniu różnych absurdów a biedny student musi to wyczuć i radzić sobie na wszelkie możliwe sposoby. Idź do każdej innej uczelni i zobaczysz, że nie tylko u Ciebie dzieją się dziwne rzeczy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm, w tytule brakuje trzeciej opcji: uczciwość.

Otóż z przedstawionej sytuacji, a także z własnego aktualnego doświadczenia wnioskuję, że zasady poruszające sprawę obecności studenta na wykładach zostały ustalone na początku semestru. Znając te zasady, można na drodze niezbyt wybujałej dedukcji określić ich skutki w przypadku nieobecności na wykładzie...

W przypadku, jaki opisałeś, są według mnie dwie opcje:
1) byłeś "chory", a zatem możesz przedstawić zaświadczenie lekarskie na choćby jeden dzień - prowadzący w takim przypdku nie będzie już robił problemów. Hmm, nie wspomniałeś o chorobie.. więc...
2) chwyciła Cię studencka słabość - lenistwo - tutaj nic nie zdziałasz, bo zależało to tylko od Ciebie :/

Profesor postępuje zgodnie z zasadami, na które Ty też przystałeś :] A historie z pychą profesorów są w większości przypadków wymyślone przez poszkodowanych - widziałem to nie raz :/ I widzę coraz częściej niestety: doszło już do tego, że jeżeli prowadzący nie zaliczy studentowi egzaminu z powodu totalnej niewiedzy i niechęci do nauki, to wyzywany jest od najgorszych...

Przykro mi stary, ale z tego co piszesz, to zawaliłeś sprawę i musisz się z tym pogodzić - może czas dorosnąć i zrozumieć swoje błędy, a nie zwalać winy na innych...

Nie oburzaj się - tak odebrałem ten tekst. Sam jestem studentem i to bynajmniej nie prymusem - lenistwo edukacyjne jest moim głównym nałogiem :]

Nie wiem jak na UWM, ale w regulaminie studiów Politechniki Gdańskiej jest zapis określający wykłady, jako zajęcia obowiązkowe, jednak w przeciwiństwie do innych typów interakcji student-uczelnia obecność nie musi być na nich sprawdzana - leży to w gestii prowadzącego.

Uczciwość - nie łamać zasad - przyznać się do własnego błędu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.