Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46917 miejsce

Dyplomata - to brzmi buńczucznie!

Czy minister spraw zagranicznych i ambasador muszą być dyplomatami? Czy były minister jako podwładny obecnego, z konkurencyjnej partii to niewypał? O co chodzi w manewrach rządowo-prezydenckich z Sikorskim i Fotygą w jednej drużynie?


Wszechogarniająca miłość i bohaterska ofiara

Zaiste, niezwykle dyplomatyczna obietnica złożona w ojczyźnie Jana Pawła II, w kraju, gdzie dziewięćdziesiąt parę procent ludzi biblijnie rzuca chlebem w stronę rzucających kamieniami (Obawiam się, że wielu zamiast chleba używa mięsa jako materiału miotalnego). Faktycznie, niezwykle wysublimowana wypowiedź w ramach polityki wszechogarniającej miłości (a może miłość została pomylona z miłosierdziem – dorżniemy, żeby ukrócić cierpienia, które macie u nas jak, za przeproszeniem, w banku).

Być może to, że pani Fotyga nie należała do PIS-u, jedynie się z nim solidaryzowała, uratowało jej życie i została tylko poraniona. Pamiętamy, jak TVN24 nieustannie karmił nas widokiem pani Fotygi – męczennicy – z ręką na temblaku, bladą twarzą, wspominającą coś o swoim bohaterstwie i pięknym życiorysie. Być może wkrótce prezydent wręczy jej medal za bohaterstwo i zostanie jej przyznany status pokrzywdzonej, taki sam, jaki otrzymał Lech Wałęsa, chociaż nie był poraniony przez ministra spraw zagranicznych, co najwyżej był molestowany – politycznie, oczywiście – przez ministra spraw wewnętrznych. Pan Radek (Sikorski, oczywiście) mówił, że nie wierzy, iż pani Fotyga, która chce zostać ambasadorem, mogła powiedzieć, że była poraniona jego działaniami.

Myślał raczej, że chodziło jej o rany odniesione w wypadku drogowym, gdy jechała na rowerze. A może myślał, że pani Fotyga dyplomatycznie przemilczy przyczyny swoich obrażeń, bo skoro jeździ rowerem, a nie samochodem, to zechce zostać ambasadorem, mieć wysoką pensję i kupić sobie samochód. Gdy jednak spostrzegł, że mleko się rozlało, a król jest nagi, zaczął się zastanawiać, jak wypić to piwo, które nawarzył, a którym jego ministerialna poprzedniczka nie omieszkała napełnić jego kielich goryczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ma pani rację, pani Barbaro,choć wolałbym mniej dyplomatycznie - Basiu. Osobiście spotkałem w życiu jednego człowieka,który później został prawdziwym dyplomatą. Niestety, odszedł...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlatego, że nie mamy tradycji dyplomatycznych. ;)) ci co je mieli wymarli, a Ci co byli dyplomatami zostali wymordowani, lub stłamszeni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dlaczego nie ma komentarzy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.