Facebook Google+ Twitter

Dyplomata - to brzmi buńczucznie!

Czy minister spraw zagranicznych i ambasador muszą być dyplomatami? Czy były minister jako podwładny obecnego, z konkurencyjnej partii to niewypał? O co chodzi w manewrach rządowo-prezydenckich z Sikorskim i Fotygą w jednej drużynie?

Przesłuchanie poranionej bohaterki

Przed kilkoma jeszcze, a może już kilkunastoma, dniami w odpowiedzi na pytanie:Co tam, panie, w dyplomacji słychać?- można byłoby usłyszeć taką oto opowieść.

Jakoś ostatnio, jakby dyplomatycznie, nic nie słychać o mianowaniu ambasadorów, a szczególnie pani ambasador – byłej minister, która tańczyła. Widać, że uwielbia występy taneczne, szczególnie gustuje w trudnych figurach i ryzykownych ewolucjach, ostatnio wręcz uprawiała taniec na linie przed sejmową komisją polityki zagranicznej. Niektórzy mówią, że komisja ją przesłuchiwała (Czyżby była o coś oskarżona lub podejrzana?), a wynik tego przesłuchania był dla pani Fotygi w 2/3 pozytywny (czyli uznano, że jest raczej niewinna; raczej, bo 1/3 szacownej komisji dała opinię negatywną).

Mogłoby się wydawać zaskakujące to, że głosy na tak pochodziły od posłów PO, których pani Anna przecież nie pieściła słodkimi słówkami, dała wręcz niezmiernie ostrą ocenę polityki zagranicznej prowadzonej przez ich rząd. Ocena była bardzo ostra, pani Fotyga powiedziała nawet, że jest poraniona tą polityką. Mimo to posłowie PO uznali, że była pani minister może być przyszłą panią ambasador. Dlaczego?! Według źródeł średnio poinformowanych dlatego, że mieli takie instrukcje (dawniej zwane dyrektywami), a instruktorzy nie przewidzieli, że lubiąca tańczyć zagra im na nosie. Istnieje też druga opcja – że pani Fotyga zachwyciła posłów PO niezwykłą logiką wypowiedzi, szczególnie tej jednej, gdy szczerze, aż do bólu (a może z bólu) stwierdziła, że jest poraniona działalnością ministra spraw zagranicznych.

Uznali to za wiarygodne, gdyż przypomnieli sobie historyczną wypowiedź pana Radka Sikorskiego, który całkiem niedawno, jeszcze jako przyszły szef dyplomacji, niezwykle dyplomatycznie raczył był obwieścić zamierzenia swojej partii, niczym potężny duce albo inny okrutnik Dracula grzmiąc z trybuny: „...dorżniemy PIS-owskie watahy!”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ma pani rację, pani Barbaro,choć wolałbym mniej dyplomatycznie - Basiu. Osobiście spotkałem w życiu jednego człowieka,który później został prawdziwym dyplomatą. Niestety, odszedł...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlatego, że nie mamy tradycji dyplomatycznych. ;)) ci co je mieli wymarli, a Ci co byli dyplomatami zostali wymordowani, lub stłamszeni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dlaczego nie ma komentarzy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.