Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25560 miejsce

Dyrekcja lotniska w Balicach chce odstrzelić sarny

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-10-09 07:58

Sarna ma 65-70 cm wzrostu, waży ok. 20 kg. Ma twarde kości, kopyta i rogi. Pracujący silnik Boeinga zasysa wszystko z odległości 2 metrów. Jeżeli sarna wpadnie do silnika, to w najlepszym wypadku spowoduje jego automatyczne wyłączenie się.

W najgorszym - silnik eksploduje i dojdzie do katastrofy.

- Nie możemy czekać aż stanie się coś złego. Musimy reagować już teraz - mówi Piotr Pietrzak, rzecznik portu w Balicach. Sarny znów pojawiły się w sąsiedztwie pasa startowego lotniska w Balicach. Szefowie portu lotniczego nie mają wątpliwości - zwierzęta zagrażają bezpieczeństwu podróżnych i dlatego trzeba je odstrzelić co do sztuki. Wniosek o wydanie odpowiedniego zezwolenia trafił już do starostwa powiatowego w Krakowie. Obrońcy praw zwierząt zapowiadają protesty.

Skąd na lotnisku wzięły się sarny?

Lotnisko w Balicach zajmuje 426 ha. Połowa to budynki, pas startowy i drogi kołowania. Reszta to laski z gęstym poszyciem i łąki. W 1997 r. wokół lotniska wybudowano płot o długości 8 km i wysokości 242 cm. Sarny - zabezpieczone przed drapieżnikami oraz kłusownikami - znalazły tam świetne warunki do życia. Bezskutecznie próbowano je przepędzić. W 2000 r. zezwolenie na odstrzał dostali wojskowi ze stacjonującego w Balicach 13. pułku lotnictwa transportowego. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami ostro protestowało, ale saren nie udało się uratować. Po sześciu latach problem powrócił. - One znów tu są - mówi Pietrzak. Ile sztuk? Nie wiadomo. Wiadomo, że 22 sierpnia samolot wojskowy zderzył się podczas startu ze sporym kozłem. - Wolę nie myśleć, co mogłoby się stać, gdyby to był samolot pasażerski - podkreśla rzecznik Balic.

Czy można je ocalić?

- Być może wojsko nie usunęło wszystkich saren i znów się rozmnożyły - mówi Janusz Malawski, szef okręgu krakowskiego Polskiego Związku Łowieckiego.

- Fachowcy mówią, że sarny mogą przedostać się przez płot - twierdzi Pietrzak. - Zwierzęta stanowiły zagrożenie już sześć lat temu, kiedy w Balicach lądowało kilka samolotów dziennie. Teraz ląduje ich kilkadziesiąt. Wiem, że odstrzał to drastyczny środek, ale nie mamy wyboru - podkreśla.

Ekolodzy zaś twierdzą , że wybór istnieje. - Odstrzał to najprostsze rozwiązanie. Istnieje możliwość odłowienia i przeniesienia saren w inne miejsce - twierdzi Radosław Ślusarczyk ze Stowarzyszenia na rzecz Wszystkich Istot.

- Będziemy walczyć, by nie dopuścić do odstrzału - zapowiada Magdalena Firlit ze stowarzyszenia Empatia.

- Sarny powinny zostać przeniesione lub przepędzone - z naciskiem stwierdza Joanna Bożek z organizacji Viva - Akcja dla Zwierząt.

Przedstawiciele Balic i myśliwi są przekonani, że nie da się odłowić saren, bo w tym celu trzeba by wstrzymać ruch w porcie lotniczym. Próbowali tego wojskowi i nie udało im się.

- Sarny nie opuszczą tego terenu. Marnowanie pieniędzy na ponawianie prób, które nie przyniosły powodzenia, jest pozbawione sensu. Sarny nie są gatunkiem ginącym - przekonuje łowczy Malawski.
Starostwo nie podjęło jeszcze decyzji, ale urzędnicy nieoficjalnie przyznają, że zezwolą na odstrzał. Czekają jeszcze tylko na opinię w tej sprawie z Polskiego Związku Łowieckiego. Trudno jednak się spodziewać, by myśliwi stanęli w obronie saren.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.