Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29309 miejsce

Dyrektor ZSO w Kielcach oskarżony o nadużycie stanowiska

Sprawa dyrektora kieleckiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących Andrzeja K. zaczęła się w czerwcu 2010 roku, a do sądu trafiła w październiku. To wtedy wpłynął akt oskarżenia sformułowany przez prokuraturę.

Akt oskarżenia, zawierający zeznania pracowników szkoły, stawia zarzuty wykorzystywania stanowiska przez Andrzeja K. Prokurator twierdzi, że Wiesław G. , konserwator w ZSO, wykonywał bezpłatnie, na polecenie dyrektora, prace budowlane i remontowe na jego działce.

Według wyliczeń, miał przez 15 miesięcy 3 razy w tygodniu pojawiać się na posesji Andrzeja K., czyli nie mniej niż 210 razy. Konserwator miał kosić trawę, malować dach garażu, robić wylewkę w piwnicy domu na działce, palić zimą w piecu i układać panele na elewacji. Na rozprawie 10 stycznia dyrektor odpierał te zarzuty, dowodząc, że Wiesław G. przede wszystkim pomagał mu z własnej woli i dostawał zapłatę za swoją pracę. Z obliczeń Andrzeja K. wynika, że łącznie zarobił 2,4 tys zł oraz otrzymał okna, deski, grill, lampę i ubrania. Dodał, że konserwatorowi zależało na dobrych relacjach z nim, ponieważ zabiegał o zatrudnienie swojej siostry na etacie sprzątaczki. Andrzejowi K. postawiono również zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci słoików z marynowanymi grzybkami, które na jego polecenie miała przynosić jedna ze sprzątaczek. Również ona miała postawiony zarzut korupcji z tego tytułu. Zeznały to dwie inne sprzątaczki z ZSO. Dyrektor wyjaśniał, że dostał marynaty w podziękowaniu za lodówkę, którą przekazał sprzątaczce.

Ze źródła znającego dobrze sprawę wiem, że spór może mieć przyczyny dużo głębsze. Zdaniem mojego informatora, Wiesław G. znany jest z szantażowania swoich byłych pracodawców procesami. Pracując na czarno, domagał się ponoć pieniędzy za niewyjawienie procederu. W wieku 56 lat ma tylko 5 lat udokumentowanego zatrudnienia. Zdaniem dyrektora, Wiesław G. Wytoczył mu proces, ponieważ ten nie chciał mu przyznać nagrody z okazji Dnia Nauczyciela i zmienić rodzaju umowy na bezterminową. Nie wstawił się także za dziećmi konserwatora, którym nauka nie szła najlepiej. Oskarżenie o przywłaszczenie szkolnych ręczników papierowych, papieru toaletowego, mydła w płynie i płynu do naczyń dyrektor uznał za kuriozalne. Jak sam mówi, stać go na takie rzeczy, a osoby twierdzące, że wynosił je ze szkoły tak naprawdę ich nie widziały. Mówią jedynie o wypchanej teczce.

Dyrektor jest od 7 miesięcy zawieszony w czynnościach służbowych. Andrzeja K. wspierają znajomi i rodzice dzieci, pod petycją w jego obronie podpisało się 35 z 45 nauczycieli. Związek Nauczycielstwa Polskiego i Rada Rodziców wystosowały list poparcia do prokuratury.

Jak łatwo jest zniszczyć wizerunek osoby publicznej mówi Wiadomościom24 Bartłomiej Bułat, specjalista komunikacji marketingowej z Business Consulting. - Fakt zaistnienia takiej sytuacji, kiedy ona dostaje się do mediów i opinii publicznej, niesie się przez całą karierę. Szczególnie kiedy oskarżana osoba pełni funkcję publiczną, może to zaważyć na całej przyszłej karierze. Opinia pozytywna innych osób może wpływać na postrzeganie takiej osoby.

Tendencją w opinii publicznej jest niewyjaśnianie spraw do końca – tłumaczy. Jak mówi, jeśli oskarżona osoba ma za sobą ludzi, którzy mogą potwierdzić jej wiarygodność, to może pomóc odbudować nadszarpnięty wizerunek. - Niestety, w świadomości ludzi nadal będzie tkwić taka historia, nawet jeśli oskarżenia okażą się nieprawdziwe - dodaje specjalista.

Profesor Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z UJ, ocenia problem pod kątem psychologicznym. - Jest to niezwykle trudna sytuacja dla osób oskarżanych czy pomawianych, gdyż są w zasadzie bezsilne. Jeśli się kogoś obwinia, udowodnienie niewinności jest znacznie trudniejsze, niż udowodnienie winy. Mówi, że wtedy zaczyna się kłopot z domniemaniami czy pomówieniami. Dowodzi, że opinie dotyczące ważnej osoby rozprzestrzeniają się w środowisku bardzo szybko – Powtarza się z rozkoszą plotki o charakterze negatywnym. Ludzie marzą o ich wysłuchaniu, przekazaniu, dodaje im to jakoś poczucia ważności. Im ktoś jest ważniejszy, tym bardziej lubią sponiewierać opinię człowieka, bo same stają się jakby ważniejsze. Dodaje, że funkcją psychologiczną jest poprawa własnego samopoczucia, poprzez niszczenie dobrej opinii innej osoby.

Jego zdaniem przed takimi oskarżeniami ciężko jest się skutecznie bronić. - Ktoś kogo opluto, mimo że jest niewinny, musi się długo z tego wygrzebywać. W wypadku konkretnych sytuacji zawodowych, np. pomówienia kogoś, w końcu dojdzie do wyjaśnienia sprawy, ale przez pewien czas trzeba się liczyć ze społecznym potępieniem. Ekspert mówi, że należałoby wprowadzić sankcje dla tych ludzi, którzy budują tego rodzaju konteksty. - Łatwo kogoś spotwarzyć, oplotkować; cała historia jest pełna dowodów jak wiele negatywna informacja zrobiła krzywdy ludziom. Jego zdaniem jedynie długotrwały, żmudny proces może zwolnić z oskarżeń, jednak często zdarza się że straty poniesione przez oskarżoną osobę są nieodwracalne. - Złe informacje idą dużo łatwiej w kanałach komunikacji międzyludzkiej niż dobre. O nieszczęściach mówimy żwawo i szybko, o dobrych rzeczach powoli. Uważa, że ludzie są skłonni i gorliwi w powtarzaniu niezweryfikowanych oskarżeń dotyczących znanych czy ważnych ludzi. - Mamy tendencję do wyłapywania negatywnych informacji, powiedziałbym że obsmarować kogoś ważnego to jakby sobie dodać splendoru.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.