Facebook Google+ Twitter

Dyskretny urok PRL-u

Żyjemy w wolnym i demokratycznym państwie, w którym obywatele mają konstytucyjnie zagwarantowane prawa do równości, wolności i sprawiedliwości. Czy na pewno obywatele z wolności tej mogą korzystać do woli?

Były minister M. Drzewiecki, przebywając w kolebce światowej wolności i demokracji (?) raczył się poskarżyć polonijnym redaktorom, iż Polska to dziki kraj, który go przeraża. Wypowiedź ta zbulwersowała większość krajowych moralizatorów ze wszystkich stron naszego politycznego bagienka. I tylko niewielu miało odwagę publicznie zauważyć, iż faktycznie ojczyzna nasza, to kraj zaiste dziki, który dzikość swą przykrywa maską politycznej obłudy, cynizmu, moralnego zakłamania i powszechnego udawania, że król nosi zdobne szaty, gdy w rzeczywistości biega golutki, jak kilkuletnie pacholę na sopockiej plaży.

Gdy przed laty L. Wałęsa przez płot stoczni skakał, zapewne czynił to z obawą, by go „komunistyczni” siepacze za nogawki nie uchwycili i z płotu na ziemię nie ściągnęli. Musiał się tego obawiać, albowiem w tamtych dawno minionych czasach, obywatele PRL mieli raczej ograniczone możliwości do wypowiadania tego, co im na sercu naprawdę leżało. Gdy jednak swoje niezadowolenie zapragnęli głośno wyartykułować, natychmiast pojawiali się panowie ze stosownych organów bezpieczeństwa, którzy im te chęci szybko (aczkolwiek nie zawsze skutecznie) z głowy wybijali.

Gdy więc Wałęsa płot owej stoczni pokonał, zrazu zbiegli się tam wszelkiej rasy i proweniencji niezadowoleni obywatele PRL, aby nie o przysłowiowym chlebie debatować, ale o braku wolności i demokratycznych obyczajów, które wtedy zdawały się im czymś nieosiągalnym i czego im brakowało, jak kani dżdżu. I tak, zamiast poprawiać socjalizm, jak to na początku zamierzała tzw. klasa robotnicza, panowie ci, na plecach robotników, wywalczyli nam wolność, równość i sprawiedliwość.

A więc słów parę o wolności.

Dzisiejsza młodzież, a i ludzie urodzeni w połowie lat 80 XX wieku, zapewne nie wiedzą lub nie zdają sobie sprawy, jak wyglądało codzienne życie szarego obywatela PRL, który w żadne polityczne zwady się nie wdawał, zajmując się utrzymaniem siebie lub najbliższej rodziny. A takich były miliony, nie zaznających wprawdzie luksusów zachodniej middle class, ale i też nie żyjących w biedzie czy nędzy. Ale miało być o wolności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Teraz terror ustrojowy zamienił się na ekonomiczny prawie wychodzi na to samo, może ktoś się zastanowi ile dróg,mieszkań powstało za 20 lat w komunizmie a ile w obecnym systemie politycznym który trudno określić według mnie to feudalizm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jednak nie mogę się z Panem, Panie Arturze zgodzić, a Pańskie argumenty odrzucić, jako nie tylko, że mało przekonywujące, ale i zgoła nieprawdziwe.
1. Polska pozostawiła długi, fakt. Ale za te długi - pieniądze pożyczone,fakt, powstała Huta Katowice, zakłady motoryzacyjne w Bielsku i Tychach, Port Północny, Kopalnia Bogdanka, cementownie na Opolszczyźnie, najnowocześniejsze zakłady RTV w Piasecznie, i długo by jeszcze wymieniać, I co dziś z tego zostało? Długi PRL zostały już spłacone, ale to, co zbudowano zniszczono lub sprzedano. A mimo finansowego "zastrzyku" z Zachodu, polski przemysł nie tyle, że nie jest konkurencyjny, co już nie istnieje. A długi mamy chyba już większe, niż te z PRL. I o czym to świadczy?
2. Kowalski płacił za lekarza swoja pensją? Chyba ma Pan na myśli to, że płacił ubezpieczenie. dziś tez to płaci, dziś tez Państwo zabiera z pensji Kowalskiego podatek, a na dokładkę płaci jeszcze tenże Kowalski, lekarzowi z własnej kieszeni. TO kiedy płacił więcej? teraz, czy w PRL? I myli się Pan. Podatek został pozornie zniesiony na jakiś czas przez Gierka. Przed Gierkiem, tak jak dziś była płaca brutto i netto ( po potrąceniu podatku od wynagrodzenia )
3. W sprawie służby zdrowia, proszę się bliżej zainteresować tą służba w Kanadzie i na Kubie. Ciekawe wnioski można wyciągnąć.
3.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/PRL zbankrutowała politycznie../

Ekonomicznie była również bankrutem.

/...ale dzięki jej gospodarce ( a jednak ) przez 20lat było co sprzedawać i ratować budżet wolnej Polski i wolnorynkowej gospodarki./

Nie dzięki gospodarce, rozumianej jako proces, ale dzięki majątkowi PRL. Majątek ten trzeba było zagospodarować w nowej rzeczywistości. Sposób, w jaki to zrobiono pozostawia wiele do życzenia, to prawda. Jednak oprócz majątku, który bez zastrzyku kapitału w ogromnej większości był niezdolny do konkurencji, PRL pozostawiła długi, oraz zobowiązania wobec całej rzeszy ludzi, którym świadczenia wypłacane są do dzisiaj.

/Oczywiście, że nic nie ma za darmo, ale, nie raczył Pan zwrócić uwagi ( albo Pan tego sobie nie uświadamia ), że w PRL służba zdrowia była finansowana z budżetu Państwa , na który składały się i nasze podatki, ale już taki Kowalski czy Nowak n ie musiał płacić idąc do lekarza./

Odbijam piłeczkę. Nie zwrócił Pan uwagi ( albo Pan tego sobie nie uświadamia), że Kowalski "płacił" za to, że szedł do lekarza. Jest to prosta konsekwencja tego, ze nic nie ma za darmo. Kowalski płacił za to swoją pensją, o niskiej sile nabywczej, tracącej z dnia na dzień i tak swoją wartość, za którą w dodatku niewiele mógł "od ręki" kupić. O takim szczególe, jak przymus pracy nie wspominając. Oczywiście jaki przymus, taka praca. I taka pensja.

Terminu "podatek" nikt wtedy nie używał w potocznym języku, przynajmniej nie w sposób tak powszechny jak dziś.


Chodziło mi wszak o to, żeby nie porównywać bezpośrednio wyrywkowych elementów z systemów, z których w dodatku jeden stracił swe ekonomiczne podstawy bytu ( nie tylko polityczne).
Jest to trudne w funkcjonujących obecnie, różnych systemach. Jak porównać np służbę zdrowia w USA, o której wiemy, że jest potencjalnie najbardziej zaawansowana technologicznie na świecie, przy jednocześnie kilkudziesięciu milionach nieubezpieczonych Amerykanów, ze służbą zdrowia w Szwecji, gdzie do specjalisty czeka się miesiącami w kolejce ? Porównać w miarę obiektywnie bez gruntownej ekonomicznej analizy ? Łatwo tylko z punktu widzenia konkretnego siedzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Ryszardzie, zdaję sobie sprawę, że dla wielu Polaków wszystkiemu winne są krasnoludki w czerwonych ( a jakże) czapeczkach, co to teraz w wolnej Polsce sikają nam do mleka każdego ranka. A na poważnie, to nie wydaje mi się, abym na temat Wałęsy popełnił jakieś cienkie dywagacje. Napisałem, że przez mur stoczni przechodził. A może to nie jest prawda i faktycznie go motorówka od strony Bałtyku desantowali go koledzy Wachowskiego. Być może Pan coś na ten temat wie. Napisałem, że się obawiał, iż go esbecy z tego płata zdejmą. Sam o tym mówił, a ja nadałem temu trochę satyryczny wydźwięk. Być może się mylę, a Pan wie lepiej, że się bać nie musiał, bo ci esbecy wcale nie chcieli mu przeszkadzać. No nie wiem. Komuna nie wróci, bo jej nigdy nie było. I to też musi Pan sobie uświadomić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, to nie jest z mojej strony żaden tani chwyt, albowiem nie o tym pisałem, o co Panu chodzi. Oczywiście, że nic nie ma za darmo, ale, nie raczył Pan zwrócić uwagi ( albo Pan tego sobie nie uświadamia ), że w PRL służba zdrowia była finansowana z budżetu Państwa , na który składały się i nasze podatki, ale już taki Kowalski czy Nowak n ie musiał płacić idąc do lekarza. A teraz to prawie normalką. Jest jakaś subtelna różnica? Moim zdaniem jest. Poza tym, w okresie PRL budżet składał się jednak w większości z dochodów otrzymywanych z państwowych przedsiębiorstw. teraz takich nie ma, bo zostały albo zrujnowane, albo sprzedane i przynoszą dochody innym właścicielom, a nawet państwom ( patrz TP SA ). PRL zbankrutowała politycznie, ale dzięki jej gospodarce ( a jednak ) przez 20lat było co sprzedawać i ratować budżet wolnej Polski i wolnorynkowej gospodarki.I tak to śmiesznie wygląda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O wolności i jej ograniczaniu można tomy pisać.
Z jednym się nie zgadzam z Autorem. Z bezpośrednim porównywaniem okresów pod względem ekonomicznym. Po prostu dlatego, że PRL ZBANKRUTOWAŁ. Porównywanie wprost czegokolwiek z okresem, który zakończył się bankructwem, jest bez gruntownej ekonomicznej analizy bezsensowne. Pisanie, ze coś było "za darmo" jest - wziąwszy pod uwagę inteligencję Autora - po prostu tanim "chwytem". Za tą "darmochę" płaciliśmy jeszcze do niedawna. Od razu wyraźnie chcę podkreślić - nie oznacza to, że za wyczyny władzuchny w RP spod wszelakich szyldów, nie przyjdzie nam zapłacić, i to słono. Ba, wszystko wskazuje na to, że wielokrotnie więcej. To już jednak inna bajka. Obie jednak uczą wyraźnie: nie ma niczego za darmo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To państwo...P.R.L. w ogóle nie powinno zaistnieć w dziejach historii Swiata!! Gdyby nie Konferenje Allierten w Teheranie i w Jałcie!!....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chce być chwalcą PRL jednak muszę przyznać, że autor dobrze wypunktował ujemne strony tej niby naszej demokracji. Prawdą jest również, że zdarzały się przypadki bicia przez niektórych milicjantów. Ale mam pytanie do Pana Romana Woźniaka czy i teraz nie zdarzają się przypadki znęcania się nad zatrzymanymi przez niektórych, sadystycznych, nieodpowiedzialnych funkcjonariuszy policji. Piszą o tym media dosyć często. Mówi się, że PRL była państwem totalitarnym ale dopiero9 teraz widać ile jest służb z uprawnieniami policyjnymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Romana Woźniaka
Milicjanci bili nie tylko w komisariatach, to fakt i należy nad tym ubolewać,że tak się działo. Ale widocznie nie wiesz, albo nie chcesz wiedzieć, że dzisiejsi policjanci leją równo, nie gorzej niż ich poprzednicy z okresu PRL. Jaka jest różnica między przylaniem pałą przez milicjanta, a tym samym w wykonaniu policjanta, w sytuacji, kiedy i tamte, jak i obecne państwo tego zabraniała. Nie wierzysz? Poczytaj stosowne dokumenty ( przepisy ) z tamtych i obecnych lat. A poza tym lejących obywateli znacznie przybyło, o czym wyraźnie w swoim tekście piszę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze napisane, jednak nieco stronniczo. W czasach PRL nie było takich zagrożeń, jak obecnie. W miarę szczelne granice sprawiały, że przestępcy nigdy nie dysponowali lepszym od milicji sprzętem. Odpowiednio wysokie pensje mundurowych sprzyjały utrzymaniu dyscypliny i nie w głowie było funkcjonariuszom dorabianie na boku. Obecne namnożenie wszelkiej maści służb faktycznie wprowadza chaos kompetencyjny, co niewątpliwie ma wpływ na obniżenie skuteczności działań i wykrywalności przestępstw. Największą jednak bolączką obecnego systemu są powiązania polityczne szefów służb. Dobry policjant nie ma szans na awans, bo dla układu lepszy jest politycznie poprawny (kiedyś byli wszyscy poprawni, więc awansowali tylko dobrzy). Mało tego, po zmianie opcji politycznej wszystko rozwalane jest na nowo i awansują kolejni poprawni zamiatając pod dywan poprzedników oraz dobrych fachowców, jako niewygodnych ewentualnych konkurentów. Kłaniają się tu obrazy "Psy" i "Ekstradycja",które dość dobitnie ukazują istotę rzeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.