
Czytelnia to miejsce wyjątkowe. Miałam szczęście korzystać z wyjątkowo ciasnej i nielubianej. Przez lata studiów odkrywałam ją trochę tak, jak małe dziecko starą szafę, do której najpierw zagląda lękliwie, by potem, po procesie oswojenia się, chować się w jej głębi przed nieciekawym światem dorosłych.
A jednak w moich oczach było to miejsce urokliwe. Nieco smętna sceneria, setki starych książek i pochylone nad nimi głowy, tworzyły razem atmosferę wytężonej i ciężkiej pracy. Zresztą, nie najlepsze warunki wymuszały pewną organizację. Kiedy odkryłam stare czasopisma, zgromadzone w grubych i olbrzymich rocznikach, okazało się, że powinnam przeglądać je podczas dwóch ostatnich godzin działania czytelni, kiedy studentów jest mniej i wielkoformatowe płachty starego papieru nikomu nie przeszkodzą powiewając mu przed nosem. Inną kwestią było korzystanie z laptopa, które, choć dozwolone, wprowadzało nieco zamieszania i zajmowało sporo oszczędzanej tu przestrzeni. Zobacz także:
Artykuły
(207)
Galerie
(21)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 29 | Miejscowość: Zurych | Kraj: Szwajcaria
O mnie: Mól książkowy o zmiennym kolorze włosów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jakub Lepiorz 03.10.2008 09:55
plus, można się naprawdę wczuć w klimat tej czytelni... :)
Urszula Agata Marczewska 30.09.2008 21:13
Ido, to niesamowita sprawa :))) Pan Adaś, wiecznie ten sam.. :)))
Lidia Raś 30.09.2008 14:56
Agato, bardzo dziękuję za odświeżenie mojej pamięci... "Okopana" od lat w Warszawie, zaczynam zapominać nie tyle miejsca, co ludzi... Teraz odżyło wspomnienie czytelni przy Gołębiej (mamma mia, jak tam było ciasno!!), ale i ... Adasia, bo tak my Go nazywaliśmy. Potwierdzam! Ci, którzy przez przypadek wdawali się w rozmowę z "dziwnym" bibliotekarzem, natychmiast zmieniali zdanie. Super inteligentny, niezwykle oczytany... Miewał też "humory" :-) , ale kapitalnie wpisywał sie w klimat Gołębnika. "+"
Urszula Agata Marczewska 30.09.2008 14:32
Ja kiedy uczęszczałam do opisywanej czytelni to czułam się jak jakieś dziwne indywiduum o skłonnościach masochistycznych, bo nikt tego "klaustrofobicznego" ponoć miejsca nie lubił...:)
Joanna Kwaśnik 30.09.2008 14:09
bajeczka- mi też wróciły...oj wróciły :)
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 30.09.2008 12:17
świetny tekst, wróciły także wspomnienia z mojej ukochanej, małej czytelni w poznańskim PTPN...
+
Magdalena Ciszewska 30.09.2008 12:04
Pięknie napisane i bardzo dobrze się czyta ;) Mam pytanie, co to za wydział?U mnie nie było tak źle ( w sensie tak ciasno), niemniej jednak brakowało egzemplarzy. Wolałam sobie wypożyczyć coś nowszego do domu z Jagiellonki.
Dawid Kuroczko 30.09.2008 11:58
(+) Bardzo czuć nostalgię w Twoim artykule. Bardzo miło się czyta... :)
Marika Przybył 30.09.2008 10:31
Przyjemny, urokliwy by nie rzec tekst ;-)
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +204)