Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71663 miejsce

Dyskretny urok wydziałowej czytelni

Czytelnia to miejsce wyjątkowe. Miałam szczęście korzystać z wyjątkowo ciasnej i nielubianej. Przez lata studiów odkrywałam ją trochę tak, jak małe dziecko starą szafę, do której najpierw zagląda lękliwie, by potem, po procesie oswojenia się, chować się w jej głębi przed nieciekawym światem dorosłych.

Wydziałowa czytelnia była miejscem niezwykłym. Spore pomieszczenie, znajdujące się na pierwszym piętrze zabytkowego budynku nie było lubiane wśród studentów. Drewniane biurka, ustawione bardzo ciasno, duszne powietrze i prawdziwy tor wyścigowy, bo dojście do wskazanego przez dyżurującego pana Adama miejsca nie było proste. Szczególnie zimą, gdy obleczeni w płaszcze studenci usiłowali przecisnąć się między stolikami nie zrzucając przy tym rozłożonych przed wszystkimi książek lub, co robiło znacznie większy hałas, którejś z elektrycznych lampek przymocowanych do każdego stanowiska.

Urokliwa ciasnota, czy frustrująca niewygoda?



Czytelnia sprawiała wrażenie niedużej, zwłaszcza jeśli zestawiało się ją z salą w Bibliotece Jagiellońskiej czy też czytelniami Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, była też o wiele mniej komfortowa. Zaletą było miejsce: większość z nas miała zajęcia w tym samym budynku, więc niemal bezpośredni dostęp do materiałów był bezcenny. Mimo to wszyscy narzekali: ciasnoty, dusznego powietrza i kiepskiego oświetlenia nie rekompensował nawet niezły stan zasobów czytelni.

 / Fot. U.A.MarczewskaA jednak w moich oczach było to miejsce urokliwe. Nieco smętna sceneria, setki starych książek i pochylone nad nimi głowy, tworzyły razem atmosferę wytężonej i ciężkiej pracy. Zresztą, nie najlepsze warunki wymuszały pewną organizację. Kiedy odkryłam stare czasopisma, zgromadzone w grubych i olbrzymich rocznikach, okazało się, że powinnam przeglądać je podczas dwóch ostatnich godzin działania czytelni, kiedy studentów jest mniej i wielkoformatowe płachty starego papieru nikomu nie przeszkodzą powiewając mu przed nosem. Inną kwestią było korzystanie z laptopa, które, choć dozwolone, wprowadzało nieco zamieszania i zajmowało sporo oszczędzanej tu przestrzeni.

Pan Adam



Pieczę nad porządkiem w czytelni sprawował pan Adam. Na pierwszy rzut oka jego widok mógł odstraszać. Działało to głównie na pierwszorocznych, którzy niejednokrotnie kończyli swoją pierwsza wizytę w czytelni zaraz po uchyleniu drzwi i ujrzeniu groźnie wyglądającego pana. Stali bywalcy tego uczelnianego przybytku dzielili się zasadniczo na dwie grupy: tych, którzy pana Adama poznali bliżej oraz resztę, dla których pozostał on surowym i nieco zdziwaczałym stróżem porządku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

plus, można się naprawdę wczuć w klimat tej czytelni... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ido, to niesamowita sprawa :))) Pan Adaś, wiecznie ten sam.. :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, bardzo dziękuję za odświeżenie mojej pamięci... "Okopana" od lat w Warszawie, zaczynam zapominać nie tyle miejsca, co ludzi... Teraz odżyło wspomnienie czytelni przy Gołębiej (mamma mia, jak tam było ciasno!!), ale i ... Adasia, bo tak my Go nazywaliśmy. Potwierdzam! Ci, którzy przez przypadek wdawali się w rozmowę z "dziwnym" bibliotekarzem, natychmiast zmieniali zdanie. Super inteligentny, niezwykle oczytany... Miewał też "humory" :-) , ale kapitalnie wpisywał sie w klimat Gołębnika. "+"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja kiedy uczęszczałam do opisywanej czytelni to czułam się jak jakieś dziwne indywiduum o skłonnościach masochistycznych, bo nikt tego "klaustrofobicznego" ponoć miejsca nie lubił...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

bajeczka- mi też wróciły...oj wróciły :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tekst, wróciły także wspomnienia z mojej ukochanej, małej czytelni w poznańskim PTPN...

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie napisane i bardzo dobrze się czyta ;) Mam pytanie, co to za wydział?U mnie nie było tak źle ( w sensie tak ciasno), niemniej jednak brakowało egzemplarzy. Wolałam sobie wypożyczyć coś nowszego do domu z Jagiellonki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bardzo czuć nostalgię w Twoim artykule. Bardzo miło się czyta... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyjemny, urokliwy by nie rzec tekst ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.