Facebook Google+ Twitter

Dyskusja o kondycji współczesnego feminizmu, czyli słów kilka o „Kill Billu”

Oglądałam na Polsacie ponownie ten film co sprowokowało mnie do rozmyślań na temat postaci kobiecych w kinie. Zwłaszcza, że jestem "na świeżo" po obejrzeniu "Millenium". Filmowej adaptacji bestsellerowej powieści Stiega Larsona. Postacie Czarnej Mamby i Lisbeth Salander skłoniły mnie do rozważań na temat kondycji współczesnego feminizmu w „oczach” kina.

Żyjemy w świecie urządzonym przez mężczyzn i trudno nam się wyzwolić ze stereotypowych zachowań zgodnych z podziałem na to, co męskie i niemęskie. Stereotypy - nie przeczę - pomagają nam w klasyfikacji świata, bo nie jesteśmy naturalnie wyposażeni w umiejętność analizy modelu zbudowanego z wielu subtelności i niuansów. Jednak wszelkie uproszczenia prowadzą również do lenistwa intelektualnego i abstynencji umysłowej.

No tak mówimy tu rolach płciowych, schematach i takich tam, a o czym właściwie jest ten film? - można by spytać. Fabuła jest genialna w swojej prostocie: główna bohaterka, Panna Młoda, alias Szkrab, alias Czarna Mamba chce się zemścić na dawnym kochanku, tytułowym Billu i swoich dawnych kolegach z pracy - zawodowych mordercach - którzy próbowali ją zabić podczas próbnej uroczystości zaślubin. Będąca w ciąży z Billem postanawia odejść z „pracy” i prowadzić zwyczajne, ale odpowiednie dla wychowania dziecka życie przy boku właściciela sklepu z używanymi płytami. Niestety plan ten „nie wypala”.

I to właściwie z grubsza wszystko. Schematycznie prosta historia wzorowana na baśniach. Ale nie powinno to dziwić. Baśnie i mity to najbardziej pierwotna literatura mająca na celu nauczyć dziecko rozróżniania dobra od zła. Jak również tego, że dobro zostaje nagrodzone, a zło ukarane. Gdy dorastamy wątpimy w istnienie obu tych sił mając na uwadze nasze doświadczenie względności jednoznacznych podziałów na „białe” i czarne”. Chętne i pozytywne przyjmowanie fabuł wzorowanych na tych kontrastach wynika z naszej tęsknoty za schematycznymi uproszczeniami. Baśnie niosą treści uniwersalne na temat świata. Uczą, że w życiu zwycięża ten, kto jest aktywny, otwarty i kto nie boi się świata.

Z taką właśnie historią osnutą na baśni o cierpieniu, honorze i zemście mamy do czynienia przez cztery godziny seansu (w podziale na dwa epizody). Wprost idealnie schematyczna fabuła dla idealnie zestresowanego współczesnego odbiorcy. Tylko gdzie tu ten cały współczesny feminizm? Tak wiec wróćmy do początku. Analizując, przyglądając się użytym w filmie niektórym symbolom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.