
Dyskusja o krzyżu jest tematem zastępczym. Czy brakuje spraw gospodarczych?
Zobacz także:
Artykuły
(71)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(4.24)
Miejscowość: Wadowice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jacenty Płaszczyca 14.10.2011 11:18
Oczywiście ma być - MARTA ......- przepraszam.
Jacenty Płaszczyca 14.10.2011 11:16
....o zmieniło ....o zmieniło ....Grzegorz.
Marek Chorążewicz - uważa - jak dobrze rozumiem, że politycy to takie zwierzęta, i potrafią zrobić TEMAT
Jacenty Płaszczyca 14.10.2011 11:10
Mara, zaczęła pani od stwierdzenia, że pod tą częścią artykułu podpisuję się obydwoma rękami. Taka jednak jest w Polsce tradycja i komu ten krzyż przeszkadza - na chyba populistom.
Grzegorz Wink 13.10.2011 23:13
Zdawało mi się, że jesteśmy państwem polskim, a nie katolickim. Coś się wydarzyło o czym nie wiem? ;)
Marek Chorążewicz 13.10.2011 22:29
To nie ma znaczenia, że ja się nie zgadzam z tezą o temacie zastępczym.
Dlaczego? Ponieważ sami posłowie zrobią z tego duży temat. Już widzę Kłopotka ściągającego za gacie Palikota, gdy skrada się po ten SYMBOL. Wystarczy dać im broń i udowodnią tezę, że religia zamiast łączyć - dzieli. Jeszcze trochę i będzie tak jak ongiś bywało w Belfaście.
Marta Jenner 13.10.2011 22:25
Pisze Pan:
"Chociaż jesteśmy państwem katolickim chcemy, by ciężar rozkładał się równo, i także na Kościół, bo to sprawiedliwe. Tego uczy nas Kościół - sprawiedliwości."
"Czego chcemy
Tak naprawdę przejrzystości. Chcemy, by Kościół solidarnie ze społeczeństwem
ponosił koszty kryzysu. Płacił jak każdy obywatel podatki czy był obowiązkowo ubezpieczony. "
I pod tym podpisuję się obydwoma rękami.
Marta Jenner 13.10.2011 22:20
Jacenty, zaczął Pan od przykładu Wielkiej Brytanii. Trzeba pamiętać, że w tym państwie więź z kościołem jako instytucją ma inny charakter niż w Polsce. Church of England można nazwać kościołem państwowym, jako że jego zwierzchnikiem jest brytyjski monarcha. Choć decyzje podejmuje Synod Generalny Kościoła Anglii, to wszelkie zmiany musi zatwierdzić parlament. Daje to gwarancję, że postanowienia hierarchów będą zgodne z racją stanu Wielkiej Brytanii.
Piszę o tym, bo sądzę, że dążenie do wyraźnego oddzielenia kościoła od państwa wynika niekoniecznie (czy też nie tylko) z negowania wartości chrześcijańskich. Narodziło się ono również z obawy przed tym, że poczynania Watykanu niekoniecznie muszą być zgodne z interesem państwa polskiego. I tu już wkraczamy na grunt polityczny, a nie religijny. Proszę sobie przypomnieć choćby historię Władysława Warneńczyka, który w 1440 r. został koronowany na króla Węgier. Otwierało to przed Rzecząpospolitą nowe perspektywy, ale młody władca za namową papieża Eugeniusza IV zerwał pokój z Turkami i podjął krucjatę, która zakończyła się klęską i śmiercią Władysława. Doprowadziło to do bezkrólewia w Polsce i przejęcia przez Habsburgów wpływów w Czechach i na Węgrzech.
Jacenty Płaszczyca 13.10.2011 15:04
Cóż za wyróżnienie kolego Romanie.
roman koźmiński 13.10.2011 14:12
Jasno prosto i bardzo zrozumiale napisane, kolego Jacenty.
Podpisuje się oburącz pod art. *5
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +204)