Facebook Google+ Twitter

Dyżurny policji i dyspozytorka taxi ocalili samobójczynię

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-01-22 08:16

Gdyby nie Małgorzata Pilik, dyspozytorka z korporacji taksówkarskiej Inter-Taxi i Bogdan Stopa, dyżurny zabrzańskiej policji Lucyna K., samotna matka wychowująca dwójkę małych dzieci, już by nie żyła.

fot. Dziennik ZachodniW sobotę chciała popełnić samobójstwo. Gdyby nie konsekwencja Bogdana Stopy tragedia mogła być jeszcze większa. Lucyna K. odkręciła gaz w kuchence. Mógł wylecieć w powietrze cały blok.

W tym bloku przy ul. Budowlanej kobieta próbowała popełnić samobójstwo. Odkręciła gaz. W powietrze mógł wylecieć cały dom.

W sobotę około południa 32-letnia Lucyna K. zadzwoniła po taksówkę. Zamówiła kurs do Oświęcimia, ale tylko dla dwójki swoich synów, 12- i 3-letniego. Dyspozytorka była zaskoczona, że matka nie zeszła ich odprowadzić do auta, tylko pomachała im przez okno. - Zdziwiłam się, że klientka nie zadzwoniła spytać czy dojechały - opowiada 27-letnia Małgorzata Pilik, która w sobotę miała dyżur pod telefonem w Inter-Taxi. Sama sprawdziła czy bezpieczne dotarły do wujków, oddzwoniła do matki. - Miała taki dziwny głos, jakby nie interesowało ją co mówię - opowiada. Lucyna K. poprosiła natomiast o dowiezienie jej butelki wina i paczki... żyletek.

Małgorzata Pilik zaczęła się zastanawiać: - Te żyletki nie dawały mi spokoju. Zadzwoniłam na policję.

Dyżur miał asp. szt. Bogdan Stopa, policjant z 20-letnim stażem i, jak twierdzą koledzy z pracy, niesamowitym wyczuciem. Nie zbagatelizował telefonu dyspozytorki. Zaczął sprawdzać w bazie danych kim jest Lucyna K. Ustalił, że jest samotną kobietą, wychowuje dzieci w wynajętym mieszkaniu. Sprawdził adres, numer komórki, ustalił jaki numer ma telefon stacjonarny. Błyskawicznie pod adres przy ul. Budowlanej w Zabrzu wysłał patrol. Sam zaczął dzwonić do Lucyny K. Nie odbierała telefonu.

- Wezwałem straż pożarną, żeby zobaczyli co się dzieje w mieszkaniu przez okno, ale się nie dało. W końcu stwierdziłem, że idę "va bank". Kazałem wyważyć drzwi wejściowe - opowiada pan Bogdan. Policjanci wpadli do mieszkania, kobieta siedziała w kuchni, z głową nad piecykiem, z którego ulatniał się gaz. Nie zareagowała na wejście policajntów. Obok leżał list pożegnalny. Lekarz stwierdził, że kobieta jest w stanie katatonii. Została odwieziono do szpitala psychiatrycznego w Toszku.

Bogdan Stopa nie robi z siebie bohatera, choć koledzy twierdzą, że "ryzykował głową". - Pomyślałem, że jak się pomylę, to najwyżej zapłacę za zniszczone drzwi z własnej kieszeni, a może uratuję znowu czyjeś życie - mówi policjant.

Policjant ostatnio uratował kobietę, która chciała rzucić się z wiaduktu i mężczyznę, który chciał popełnić samobójstwo po śmierci swego ukochanego synka. Namierzył go z pomocą technika operacyjnego przez GPS koło torów kolejowych. Mężczyzna chciał rzucić się pod pociąg.

- Takim jak Bogdan należy się nagroda. Zrobił więcej niż mówią, a nawet pozwalają przepisy. My jesteśmy z niego dumni - mówią zabrzańscy policjanci.

Małgorzata Pilik skromnie się uśmiecha. - Ulżyło mi kiedy dowiedziałam się, że ta kobieta żyje - wzdycha.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.