Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2935 miejsce

Dżdżownice wyszły z gleby mimo zimy

Dżdżownice zimę spędzają głęboko w glebie. Nie wszystkie jednak. W pierwszym dniu odwilży, po obfitych opadach śniegu i mrozie, niektóre wyszły na powierzchnię gleby, a właściwie - topniejącego śniegu. Co to oznacza?

Dżdżownice mimo zimy wyszły z gleby. / Fot. Halina Krüsch Czopowik Dżdżownice (Lumbricidae), to rodzina pierścienic należących do gromady skąposzczetów. Dżdżownice występują niemal wszędzie, na całej kuli ziemskiej. Jest ich około 250 gatunków. Prowadzą nocny tryb życia. Żyją w glebie. Najczęściej na głębokości około jednego metra pod powierzchnią. Żywią się szczątkami organicznymi wyszukiwanymi w glebie. W glebie też zimują. A niektóre gatunki nawet latem zapadają w stan odrętwienia. Dzieje się tak wtedy, kiedy gleba ulega nadmiernemu wysuszeniu spowodowanemu zbyt wysoką temperaturą powietrza. W takim stanie mogą trwać nawet kilka miesięcy. Wcześniej budują pod powierzchnia małe jamki, wyścielają je śluzem i zwinięte w kłębuszek trwają w nich w bezruchu. Zarówno w czasie odrętwienia, jak i zimowania.

Od wiosny do jesieni dżdżownice wychodzą na powierzchnię jedynie nocą. A także w pochmurne dni, gdy ziemia jest wilgotna. Zwierzęta te odgrywają ogromną rolę w użyźnianiu gleby. Odkrył to już Karol Darwin.

Dżdżownice są bardzo wrażliwe na działanie niskich temperatur. Już lekki mróz jest dla nich śmiertelny. Bardzo dużo dżdżownic ginie właśnie z powodu wiosennych lub jesiennych przymrozków. Dlatego też zimę spędzają głęboko w glebie. A właściwie powinny spędzać.

Przykład kilku sfotografowanych przeze mnie dżdżownic temu przeczy. Raz, że wyszły w zimie na powierzchnię, a drugi raz, że były bardzo żywotne. Zwinnym ślizgiem przemieszczały się po zlodowaciałej drodze. Wprawdzie wczoraj przyszła akurat odwilż, po 3-tygodniowej mroźnej i bardzo śnieżnej zimie, ale nadal dużo śniegu leży wszędzie. Dżdżownica zwinnym ślizgiem przemieszcza się po zlodowaciałej drodze. Co ją wyrwało ze snu zimowego? / Fot. Halina Krüsch Czopowik

Takie zjawisko zaobserwowałam po raz pierwszy. Trudno mi jest zrozumieć zachowanie tych kilku dżdżownic. Czy wyszły na powierzchnię ze względu na to, że pod grubą warstwą śniegu w glebie zabrakło im powietrza? Czy może powód jest całkiem inny? Nieznany.

Może ktoś zna wyjaśnienie tego niezwykłego zjawiska?

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

@ Aneta Frydrysiak
To podobnie jak ja. Teraz rzadko zdarza mi się moczyć kija, ale posiedzieć nad wodą i owszem, uwielbiam wręcz. A jak dżdżownica" zmykam pod przysłowiową glebę tylko wobec chamstwa, nienawiści i głupoty.
Ja również życzę miłego dnia!.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Halino, "wędkarka" bardziej kiedyś niż obecnie, choć za posiedzeniem w ciszy nad wodą tęsknię często.
W takich przypadkach grunt to myśleć jak .. dżdżownica ;)))
Pięknego dnia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Aneta Frydrysiak
Dobre skojarzenie, Pani Aneto. Główka pracuje... Hihihi...! widzę, że Pani także "wędkarka". A u nas nadal odwilż. Dziękuję za pozdrowienia i pozdrawiam także!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Sławku, właśnie dlatego mi się skojarzyło, że one mogą uciekać od źródła drgań, ponieważ podobnych do Pańskich sposobów uczyli mnie wędkarze :)

Pozdrawiam Państwa i życzę dobrego dnia:) U nas piękny.. zasypało po kolana :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Samowite, Panie Andrzeju, samowite! Tylko nie dla każdego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

O, czyżby to Pan Ireneusz Koltlarz przeistoczył się dzisiaj (ledwo co - 3 godz. temu) w Józefa Barańskiego?
Ale odpowiem: po to "ten art", aby jedni zrozumieli, a inni nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tak, Panie Sławku, pamiętam, że mój wujek na wsi podobnie wywabiał te biedulki na zatracenie w rybiej japie. Czasami też polewał ziemię wodą, wtedy też wychodziły na powierzchnię. Ech, wędkarze... na żywca! :))) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

W czasie dnia, dobrym i praktykowanym sposobem na wybawianie na powierzchnie ziemi i łapanie (na przynętę dla ryb) dżdżownic, rosówek jest użycie metrowego kija, który do połowy wbijamy w ziemię. Kiedy następnie zaczniemy ruszać wystającą częścią na boki, walić w niego, kręcić kółka to wyślemy sygnały podobne do tych jakie wytwarza kret. Dżdżownice chcąc się schować przed drapieżnikiem kretem, czym prędzej zaczną wychodzić na powierzchnię. Zamiast wyginać kij możemy go pocierać dużym pilnikiem wywołując wibracje (jak w wibratorze) Wszystkie te metody najepiej praktykować w wilgotnej glebie. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to ci numer, Pan Ireneusz Kotlarz znikł...! Ponarzekał wszędzie, namieszał, i już go nie ma. No cóż, pewnie żałować nie mamy kogo. Myślę, że takich podszywających się osób mamy tutaj więcej. Ech, nudzi się niektórym, nudzi.

@ Aneta Frydrysiak
A "drgania", i owszem, mogą być tutaj mocniejsze. Mam nadzieję jednak, że nic nam nie grozi, ponieważ domy są tutaj tak budowane, by wytrzymały do 7 st. w skali Richtera. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

no to by się mogło zgadzać.. mam nadzieję, że poza delikatnymi drganiami nic Wam nie grozi..
Pozdrawiam wzajemnie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.