Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Dziadek w Wehrmachcie, ojciec w Wehrmachcie, syn w Wehrmachcie

Pozycja materiału w rankingach:

54558 miejsce

Dział: Wydarzenia

Ocena: 23pkt

Oceń:

Dziadek w Wehrmachcie, ojciec w Wehrmachcie, syn w Wehrmachcie

Współautorzy:
Barbara Podgórska


O sprawach, którym poświęcił swe najnowsze książki Alojzy Lysko, jeszcze kilkanaście lat temu, nie tylko na Śląsku, ale i w Polsce nie pisało się i nie mówiło.



Kierowano się przy tym najlepszymi i sprawdzonymi metodami "ukochanego ojca narodów" - Stalina, który żołnierzy radzieckich, wziętych do niewoli, kiedy udało się im zbiec albo doczekali oswobodzenia, pędził do lagrów, karnych kompanii lub pod lufy egzekucyjnych oddziałów specjalnych NKWD.

Zadam powtórnie pytanie, pytanie podstawowe, zasadnicze, jedyne: czy polscy Ślązacy mogli nie pójść do niemieckiego wojska? Niech odpowie bohater książki Lyski, czyli jego ojciec, także Alojz. „Żona rychtowła waniynka do kompania Małego. Wejrzała na strona i sie mie pyto: - Alojz, a jakbyś tak niy poszeł do tego wojska, co by było? - Niy wiym, co by było. lepij takich pytań niy stawioj. Musiołbych sie ukrywać, a wos by wziyni do lagru i spalili (Bojszowianie znali już prawdę o nieodległym obozie śmierci w Auschwitz – przyp. AKP).

"Mie by wziyni, bo moja rodzina jest abgelynt. Jo jest niby Polka, ale katać by zawarli twoja głucho i kulawo matka i tego Małego? Pewnie by już musieli niy mieć ludzkiego sumiynio, jakby to zrobili”.

Hitlerowcy oczywiście ludzkiego sumienia nie mieli. Dlatego odpowiedź Alojzego jest jedna: - Jo po to jada na wojna, żeby wom życi ratować! A ty mie namowiosz, żeby jo wasze życi narożoł!
I poszedł Lojzik Lysko na wojna. I zginął.

Zanim skonał zmiażdżony przez tank, jak wielu przed nim, i wielu po nim, pozostawił po sobie okruchy pamięci, złożone z listów do rodziny, z relacji kamratów, ze wspomnień rodzinnych. Wszystkie je zebrał ówczesny Mały, obecnie Alojzy Lysko! I losy ojca ze swadą oraz wyobraźnią przedstawił w książce, do której czytania nikogo nie trzeba zachęcać.
Okładka / Fot. Adam K. Podgorski Alojzy Lysko / Fot. Adam K. Podgorski
Adam Podgórski OFFline profil autora

Autor: Adam Podgórski

Napisz do autora

Artykuły (894) Galerie (263) Średnia ocen (4.11)

Wiek: 61 | Miejscowość: Ruda Śląska | Kraj: Polska

O mnie: www.podgorscy.info

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 10

Sortuj komentarze:

Janusz Werner

Janusz Werner 07.02.2012 01:03

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

Mój Ojciec miał trzech braci.Najstarszy zatonoł na Atlantyku 1941r służył w Kriegsmarine nie chciał ale musiał..drugi był w Wehrmachcie do 1972r przysyłał jeden list z Rosji w roku nie chciał ale musiał...trzeci wraz z Ojcem przez Iran ,Irak,Palestyne z gen.Andersem dotarli do Włoch..trzeci leży pod Monte Casino..Ojciec wyszedł z więzienia w Polsce w 1953r.Pierwszy i Ojciec byli oficerami,nie chcieli wojny chcieli tylko się uczyć i żyć.Ja za nazwisko nie mogłem w pracy obejmować kierowniczego stanowiska,nie znam niemieckiego do dzisiaj choc władam dwoma innymi językami biegle.Dalej mieszkam w Polsce.Co dwa lata na Wszystkich Świętych jade do Gdańska,jedną świeczke zapalam na Westerplatte,w powrotnej drodze w Warszawie na grobie Nieznanego Żołnierza zapalam dwie świeczki i w Katowicach czwartą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Podgórski 13.03.2010 22:00

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 38

Do Adama Lutostańskiego! Oczywiście masz rację. Byli przecież niemieccy Ślązacy, patrioci Niemiec, choc niekoniecznie hitlerowskiej Rzeszy i byli polscy Ślazacy. zaprzańcy. W mojej publikacji nie moglem pokazać całej złozonosci tej sytuacji, bo nie temu tematowi jest ona poswięcona. Zresztą nawet temat powstań slaskich czy wojny wrzesniowej (tak ją nazwijmy dla uprosczenia) był do niedawna przdstawiany jednostronnie i tendencyjnie, na modłe propolskiej, rzekomo slusznej propagandy. wedlug niej wszystko co niemieckie bylo be i antypolskie. A tak wcele nie było. Kto wie np. ze oprawca Polaków, ktory katował na smierć mieszkańców Nowego Bytomia, został za to własnie skazany na smierć przez sąd III Rzeszy i stracony. Właśnie za to! Że nie zawsze tak było, albo ze w wiekszości przypadkow tak nie bywało, to fakt. Dobrze, że o wszystkich tych sprawach mozemy dziś głośno mówić. Żeby mnie nie posądzać o jakies progermańskie sentymenty oświadczam, ze jestem Polakiem z Łowicza, ktory na Ślask trafił przypadkowo i ten Ślask ukochał. A jedyny sentyment, poza sentymentem do mojej Basi, żywię do prawdy!
Dziekuje wszystkim, ktorzy dobrze przyjęli artykuł o książce Alojzego Lysko!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Franki 13.03.2010 21:44

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 44

"Wartości człowieka bynajmniej, nie określa przynależność narodowa, są inne cechy które czynią ludzi szlachetnymi." - podpisuję się pod tymi słowami Damianie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Damian ☮ Mosz 13.03.2010 21:24

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 35

Wielkie dzięki i wielkie uznanie panie Adamie za ten artykuł. Trzeba dużo , jak najwięcej mówić o takich sprawach. Trzeba aby ludzie poznawali jak najwięcej faktów z przekazu "żywych" ludzi a nie aparatu propagandowego. Ludzi którzy świadczą sobą i swoim życiem. Wartości człowieka bynajmniej, nie określa przynależność narodowa, są inne cechy które czynią ludzi szlachetnymi.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Franki 13.03.2010 20:28

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 43

Adam, dzięki za ten materiał. Jak wiesz, Ty w swoim artykule, a pan Alojzy Lysko w swojej książce, poruszacie sprawy memu sercu najbliższe. Nie będę polemizował z moimi Szanownymi Przedmówcami, gdyż mam do tego tematu stosunek emocjonalny, a to jak wiadomo nie pomaga w merytorycznej dyskusji. Chcę tylko przypomnieć smutny, bolesny i wstydliwy (mam nadzieję) fakt z historii: Polska nie zrobiła zbyt wiele, aby Śląsk powrócił do Macierzy. No ale to temat do odrębnej dyskusji. Proszę też wszystkich, aby pamiętali, że Ślązacy, oprócz swojej dupowatości (jak to określa Kazimierz Kutz), różnią się jeszcze nieco od reszty rodaków m.in. tym, że są bardziej praktycznymi ludźmi i mają trochę inaczej poukładane wartości: najważniejsza jest rodzina i praca, a zaraz potem Mała Ojczyzna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 13.03.2010 18:32

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 50

masz ci babo placek...MEA CULPA Chciałem dać wysoka ocena za bardzo ważny temat, a myszka mi się "omskła" i poszła zaledwie 3 ;-(( Poprawić chyba nie ma jak..

Adamie, zdrada i zdrajca to zawsze coś najgorszego. Czasami wielkim problemem jest jednak jej zdefiniowanie i udowodnienie. Wojna to straszny czas, a owe dwa słowa były często nadużywane dla doraźnych celów. Na przykład w Armii Czerwonej, każdy kto się wycofał (nawet z beznadziejnej pozycji) lub dostał się do niewoli był uznawany za zdrajcę. Polacy ze wschodnich rubieży , którzy próbowali uniknąć wścielenia siłą do Krasnej Armii w 1944 i 1945 roku tez byli określani jako zdrajcy ludu sowieckiego. Partyzantka antybolszewicka lat 1945-1948 tez była traktowana przez ludowe władze jako zdrada Polski. Mojej mamy brat słuzył w Polskiej Marynarce Wojennej w Anglii .Wrócił na niszczycielu Błyskawica w 1947 roku . i zaraz nazwano go zdrajcą. A więc różnie z tym bywa.

Co do sprawy Wehrmachtu. Wychowując się na Pomorzu Gdańskim zetknąłem się wiele razy z historiami podobnymi do opisanej powyżej. Moja rodzina tego nie doświadczyła, bo dopiero po wojnie napłynęła na te tereny, ale wychowywałem się wśród rówieśników, których dziadkowie służyli w niemieckim wojsku.Pozostawili nawet materialne ślady np kiedyś będąc uczniem podstawówki pożyczyłem od kolegi plecak na biwak, który okazał się być tornistrem wojskowym Wehrmachtu (pokryty końska skórą i opatrzony wewnątrz niemiecką sygnaturą. Jak bawiliśmy się w wojnę to ów kolega przyniósł dziadkowy hełm (oczywiscie w tajemnicy przed dziadkiem). Pomorze było wścielone do Rzeszy i istniały tam podobne procedury zaciągania do wojska.
(albo wojsko, albo rodzina do obozu w Stutthofie). Ale byli i tacy co odmawiali. Dziadek moje zony, odmówił, rodzinę zostawili w spokoju ale powiedzieli mu "I tak trafisz na front wschodni !!!' I wscielili go jako przymusowego robotnika do organizacji Todt, która budowała bunkry m.in na froncie wschodnim. Uszedł tam z życiem, ale zdrowie stracił i zmarł zbyt wcześnie.
Poznałem tez emeryta z Pomorza, który zdezerterował z Wehrmachtu we Włoszech ( nie bał sie bo usłyszał w nocy po drugiej stronie mowe ojczystą) i trafił w Armii Andersa. Mówil, że na innych frontach bali się dezerterowac, bo przeciwnik często tez rozstrzeliwał jeńców. Okrucienstwo wojny... . Nie ma spraw jedynie czarno-białych

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lesław Adamczyk 13.03.2010 17:31

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 42

Też tak uważam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Lutostański 13.03.2010 17:19

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 41

Aha i nikogo kto walczył dla polskości Śląska nikt normalny odsądzać od czci nie zamierza. Tym bohaterom należy się ogromny szacunek. Problem w tym, że nie wszyscy mieszkańcy Śląska byli propolscy, o czym napisałem wyżej. Było też wiele przypadków zdrad Polski, odwracania się od niej. Więc to jest tylko nazywanie rzeczy po imieniu. Zdrajca jest zdrajcą i tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Lutostański 13.03.2010 17:14

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 43

"Stali na przeciw siebie i strzelali do siebie ludzie z jednej niekiedy miejscowości, z jednej okolicy, z jednej ulicy. Czy chcieli tego? Nie, nie chcieli! Czy musieli? Musieli!"

Już nie przesadzajmy. Czasem chcieli i czasem musieli. To nie było tak, że wszyscy mieszkańcy Śląska jak jeden mąż i żona uznawali się za jedną grupę. Nie. Byli Polacy (którzy nazywali się też Ślązakami ale odnosili to tylko do swej małej ojczyzny), byli także Niemcy (podobnie uważający Śląsk za swoją małą ojczyznę ale będący po prostu Niemcami, osobami narodowości niemieckiej), były też inne pomysły raczej wspierane przez Niemców by Polaków odciągnąć od Polski. Propolscy Ślązacy nie chcieli by Śląsk przypadł Niemcom, chcieli by wrócił do Polski bo byli etnicznymi Polakami. Z tego powodu wzniecili powstania. Czy propolscy Ślązacy musieli walczyć z i nawet strzelać do proniemieckich Ślązaków (czy po prostu Niemców)? Tak, musieli bo wizje przyszłości ziemi, na której żyli diametralnie się różniły a nie muszę chyba mówić jak Polaków na Śląsku traktowali Niemcy i co propolscy Ślązacy czuli do ludzi, którzy chcieli im tą ichnią polską ziemię zniemczać i przyłączać do Niemiec. Tam były bardzo głębokie spory. To nie była jednolita grupa, która chciała tego samego i która czuła ze sobą aż takie związki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Wróbel 13.03.2010 16:50

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 36

+5 Jak zawsze profesjonalnie :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.