
Proces w Sądzie Pracy trwał tylko dwie godziny. Rosiński chciał przywrócenia go do pracy i wypłaty wynagrodzenia za okres, w którym był bezrobotny. Działacz związkowy utrzymuje, że jedynym powodem zwolnienia było to, że założył w firmie związek zawodowy. Szefostwo gdańskiego Media Marktu odpiera taki zarzut i przekonuje, że Rosiński „ciężko naruszył obowiązek lojalności wobec pracodawcy i nie dbał o dobro zakładu pracy”. Na czym miało to polegać? Podobno zniszczył pisemną skargę klientki na swój temat. Ten incydent zaważył również na decyzji sądu, który odrzucił pozew Rosińskiego.
- Ciężko naruszył swoje obowiązki pracownicze, drąc skargę klientki - mówiła sędzia Katarzyna Antoniewicz. - Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Nie jest zrozumiała argumentacja powoda, że zrobił tak, bo się zdenerwował. Rosiński nie wie, czy będzie się odwoływał od wyroku.
Obecnie pracuje w gdańskim biurze wicemarszałka Senatu Macieja Płażyńskiego. Związkowiec był szefem komisji zakładowej NSZZ "Solidarność" w gdańskim Media Markt. Został zwolniony 15 września br. Trzy dni wcześniej poinformował dyrekcję sklepu o powstaniu organizacji na terenie firmy. Rosiński mówił o tym wczoraj przed sądem. Jest przekonany, że zwolnienie go było szykaną za założenie komisji zakładowej "S". Jego zdaniem, na spotkaniu z pracownikami szef gdańskiego Media Markt, Grzegorz Radzikowski powiedział wówczas, że to głupota z ich strony i szybko tego pożałują. Rzekome groźby dyrektora zostały nagrane na taśmę, ale sąd nie dopuścił tego jako dowodu w procesie.
Miesiąc temu, Radzikowski powiedział dziennikarzom, że jego wypowiedź „wyrwano z kontekstu i nie taki był jej sens”.
Dyrekcja Media Markt w Gdańsku tłumaczy, że jedynym powodem zwolnienia Rosińskiego z pracy było podarcie przez niego pisemnej skargi klientki na jego temat. Podobnie uważa sąd. Ogłaszając wyrok, sędzia Katarzyna Antoniewicz powiedziała: - Postawa powoda zasługuje na potępienie tym bardziej, że pełnił on funkcję kierowniczą w sklepie. Ciężkie złamanie obowiązków pracowniczych w takim miejscu jak Media Markt, które żyje z klientów, to nie tylko picie alkoholu lub kradzież. Jej zdaniem, kierownictwo Media Markt miało pełne prawo zwolnić dyscyplinarnie Rosińskiego. Przyznała jednak, że dyrekcja nie dopełniła formalności konsultacji tej decyzji z komisją zakładową "S".
Na początku października, w obronie Rosińskiego przed budynkiem Media Markt w Gdańsku pikietowało blisko 100 działaczy Zarządu Regionu Gdańskiego "S". W stronę wejścia do sklepu poleciały jaja, wybuchło kilka petard.
Darek Janowski
-
NaszeMiasto.pl