Facebook Google+ Twitter

Dzieci Beenhakkera

Leo Beenahkker, holenderski szkoleniowiec reprezentacji Polski nie boi się stawiać na młodych piłkarzy, nawet jeżeli grają tylko w polskiej lidze. Pod jego czujnym okiem coraz lepiej nasi zawodnicy radzą sobie w futbolowym świecie.

Doskonale pamiętamy słabe "wejście" Beenhakkera na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Nie dość, że musiał narazić się na krytykę powołując niemal wyłącznie piłkarzy, którzy grali na jakże nieudanych dla nas Mistrzostwach Świata 2006, to ci kadrowicze ponownie zawiedli. Cudotwórca Leo Beenhakker Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski


Porażka 0:2 z Danią nie wróżyła niczego dobrego, tym bardziej, że był to sprawdzian generalny przed rozpoczynającymi się eliminacjami do Mistrzostw Europy. Na których, notabene, jeszcze nigdy nie graliśmy. Niespełna dwa miesiące po klęsce w Odense nasz zespół rozpoczął eliminacje od... porażki. W Bydgoszczy ograła nas Finlandia 1:3 i wydawało, się że zespół osiągnął szczyt dna. Był to ostatni występ w bramce reprezentacji Jerzego Dudka, który jedną bramkę... podarował Finom źle wybijając piłkę.


Chęć stawiania na młodych

 


Od tego momentu reprezentacja zaczęła grać coraz lepiej. I to nie tylko dzięki czasowi, który działa na korzyść selekcjonera i samych piłkarzy, którzy się do trenera i jego filozofii przyzwyczajają. To, co odróżnia holenderskiego selekcjonera od poprzedników, to chęć stawiania na młodych, nie obeznanych jeszcze w futbolowym świecie, piłkarzy. No bo który trener postawiłby na 21-letniego Jakuba Błaszczykowskiego w jednym z najtrudniejszych spotkań przeciwko czwartej drużynie świata - Portugalii? I na dodatek mając w pamięci jego wcześniejszy, niezbyt udany debiut w meczach o stawkę z Finlandią?


Z Bełchatowa do Palermo

 


Radosław Matusiak jeszcze nie tak dawno był piłkarzem zupełnie anonimowym. Wszak, zdobył mistrzostwo Europy w reprezentacji U-16, ale spoglądając w życiorysy wielu piłkarzy można dostrzec, że często sukcesy w juniorskiej czy młodzieżowej piłce nijak mają się do późniejszej kariery w dorosłym futbolu.

Odkąd piłkarz przeszedł do GKS-u Bełchatów, jego kariera pod czujnym okiem Oresta Lenczyka zaczęła nabierać tempa, co oczywiście nie umknęło Leo Beenhakkerowi, który dał 24-latkowi szansę już w meczu z Serbią (drugi mecz eliminacyjny). Ten... odpłacił mu się golem. Później trafił jeszcze arcyważną bramkę w spotkaniu z Belgią, dającą nam trzy punkty i dziś zawodnik gra już w trzeciej drużynie Serie A – Palermo. Jego bilans w kadrze jest następujący: 8 meczów, 4 bramki. Pod wodzą Beenhakkera oczywiście.


Największa nadzieja naszej piłki

 

 


Choć wspomniany wcześniej Jakub Błaszczykowski nie dawno leczył kontuzję i nie jest jeszcze w pełni sił, to w tej chwili nie ma wątpliwości, że jest to jeden z najlepszych naszych piłkarzy. Szybki, dynamiczny, świetne dryblujący, nie bojący się gry „jeden na jeden” – to wszystko sprawia, że oglądanie młodego pomocnika (jeszcze) Wisły Kraków jest przyjemnością.

I choć były piłkarz Rakowa Częstochowa zadebiutował w reprezentacji seniorskiej już za kadencji Pawła Janasa (28 marca 2006 r. w spotkaniu z Arabią Saudyjską), prawdziwy przełom nastąpił w meczu z Portugalią w Chorzowie. Rozpędzony prawoskrzydłowy napsuł wiele krwi słynnym obrońcom portugalskim. Jego bardzo dobra gra nie umknęła uwadze zagranicznym klubom – od lipca tego roku Kuba będzie już czarował kibiców Borussi Dortmund, gdzie miejmy nadzieję, będzie tworzył zgrany duet z innym reprezentantem Polski, Euzebiuszem Smolarkiem.


Z ligi polskiej do kadry

 


Do niedawna duet bocznych obrońców – Michał Żewłakow i Marcin Baszczyński wydawał się nie do ruszenia. Wszak przecież są to zawodnicy doświadczeni, grający na poziomie reprezentacyjnym już od wielu lat. Kiedy w spotkaniu z Kazachstanem Leo Beenhakker postawił na dwójkę: Grzegorz Bronowicki (Legia Warszawa) i Paweł Golański (Korona Kielce), wielu kibiców było zdziwionych. A kiedy znowu obaj obrońcy znaleźli się w wyjściowej „11” przeciwko Portugalii, to zdziwienie musiało przerodzić się w zaniepokojenie, właśnie przeciwko Kazachom tej dwójce zdarzały się spore wpadki. Jednak te obawy zostały ugaszone przez samych zawodników, którzy zagrali po prostu genialnie, raz po raz zatrzymując akcje Cristino Ronaldo czy Simao Sambrosy.

Dziś trudno wyobrazić sobie bez nich kadrę, co nie znaczy, że nie mają zastępców. Na lewej obronie, mimo upływu lat nadal w niezłej formie jest Michał Żewłakow, obrońca Olimpiakosu Pireus, natomiast zastępcą Golańskiego na prawej stronie obrony jest kolejny zawodnik, którego w dużej mierze „odkrył” holenderski szkoleniowiec „biało-czerwonych” – Marcin Wasilewski.


Były obrońca Lecha, strzelec aż pięciu bramek dla „Kolejorza” w rundzie jesiennej szybko zdobył uznanie u selekcjonera, a co za tym również idzie, zagranicznych klubów. Będąc na testach w Anderlechcie Bruksela okazał się wzmocnieniem drużyny i w dwóch pierwszych oficjalnych meczach w nowym klubie strzelił... dwie bramki. W ostatnim meczu eliminacyjnym z Azerbejdżanem „Wasyl” wyszedł w podstawowym składzie.


Pewność siebie połączona z szacunkiem


Beenhaker nie boi się stawiać na młodych bądź nieco starszych, ale ze skromnym dorobkiem reprezentacyjnym, piłkarzy. To pod jego wodzą powoli rozwijają skrzydła tacy zawodnicy, jak: Łukasz Garguła, Wojciech Łobodziński czy Przemysław Kaźmierczak. Coraz lepiej gra Dariusz Dudka. Swoje szanse dostali i zapewne jeszcze niejednokrotnie dostaną: Maciej Iwański, Rafał Murawski, Mariusz Pawełek, Łukasz Piszczek, Bartłomiej Grzelak, Paweł Magdoń i wielu, wielu innych, którzy mogą za kilka lat decydować o obliczu drużyny.

Mając tak znakomitego selekcjonera, czując na plecach jego zaufanie sami piłkarze coraz realniej oceniają swoje szanse na pierwszy w historii awans do ME. Beenhakkerowi udało się to, czego nie udało się wielu polskim selekcjonerom. Wpoił piłkarzom pewność siebie, która prowadzi do tego, że można wygrywać z wszystkimi, ale jednocześnie połączył to z twardym stąpaniem po ziemi, co nieodłącznie wiąże się z szacunkiem dla każdego, nawet teoretycznie najsłabszego rywala. Efekt? 5:0 z Azerbejdżanem.


***


Jak zmieniała się podstawowa jedenastka naszej reprezentacji od meczu z Niemcami w zeszłorocznych MŚ pokazują poniższe schematy trzech spotkań. Oczywiście główny wpływ na skład miały kontuzje, ale warto zauważyć, ilu nowych zawodników od spotkania z Niemcami pojawiło się w reprezentacji.

Niemcy - Polska, 14.06.2006 r.

Niemcy - Polska, podstawowa jedenastka naszej reprezentacji. Opr. Tomasz Janoszka










Polska - Portugalia, 11.11.2006 r.


Polska - Portugalia, podstawowa jedenastka naszej reprezentacji. Opr. Tomasz Janoszka








Polska - Azerbejdżan, 23.03.2007 r.


Polska - Azerbejdżan, podstawowa jedenastka naszej reprezentacji. Opr. Tomasz Janoszka

 


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Fachowe i prawdziwe

Komentarz został ukrytyrozwiń

doskonałe

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.03.2007 18:02

Brawo, ciekawe opracowanie i świetna grafika.:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.